25/08/2026
KOMPROMITACJA WARSZAWSKIEJ STRAŻY MIEJSKIEJ. WLEPILI PÓŁ TYSIĄCA ZŁOTYCH MANDATU MIESZKAŃCOWI ZGŁASZAJĄCEMU NIEPRAWIDŁOWE PARKOWANIE. SĄD ICH POGONIŁ.
Mamy dla Was dwie wiadomości - dobrą i złą.
Dobra jest taka, że pogłoski o pobłażliwości warszawskiej Straży Miejskiej okazują się nieprawdziwe. Mamy dowód na to, że Straż Miejska m. st. Warszawy jest naprawdę gorliwa w wypisywaniu wysokich mandatów. Okazuje się, że determinacja tej formacji w zwalczaniu łamania prawa jest tak duża, że wysoki mandat został nawet wypisany za zachowanie, które nie jest karnie zabronione!
A teraz zła wiadomość: pobłażliwość służb dla patokierowców mamy w dalszym ciągu, a ta determinacja w walce ze „złem” na miarę szeryfa z dobrego westernu została wymierzona w mieszkańca, który poprosił Straż Miejską o pomoc w związku z zaparkowaniem samochodu w obszarze przejścia dla pieszych.
Bohater naszego wpisu, po tym, jak zauważył nieprawidłowo zaparkowany pojazd w obszarze przejścia dla pieszych, wykonał zdjęcia wykroczenia w celu wysłania ich do Straży Miejskiej. Mieszkaniec wykonał również zdjęcia innym napotkanym nieprawidłowo zaparkowanym autom. Zebrany materiał wysłał do Straży Miejskiej w wolny dzień - w niedzielę, kiedy miał więcej czasu. Niestety, nie zauważył, że przez przypadek, podczas wysyłki wielu zdjęć naraz, jedno ze zgłoszeń wysłał dwa razy.
Reakcja Straży Miejskiej była natychmiastowa. Nieco ponad 2 tygodnie później mieszkaniec siedział już w II Oddziale Terenowym Straży Miejskiej, gdzie funkcjonariusz wypisał mu za pomyłkę mandat na pół tysiąca złotych za „wprowadzenie w błąd i doprowadzenie do niepotrzebnej czynności organu bezpieczeństwa i porządku publicznego” tj. wykroczenie z art. 66 § 1 pkt 1 KW.
Mieszkaniec przyjął mandat, ponieważ uznał, że funkcjonariusze wiedzą, co robią, i jeśli chcą ukarać go mandatem, to zapewne mają rację i faktycznie popełnił wykroczenie. Dopiero po kilku dniach zobaczył nasz post, w którym szczegółowo opisywaliśmy, że do zaistnienia tego wykroczenia konieczne jest, żeby jego sprawca „chciał wywołać niepotrzebną czynność”, co oskarżyciel publiczny musi udowodnić. Innymi słowy - to wykroczenie można popełnić jedynie z zamiarem bezpośrednim, kierunkowym. Nie zalicza się do tego doprowadzenie do niepotrzebnej czynności przez wprowadzenie służb w błąd za sprawą pomyłki - nawet jeśli wynika z lekkomyślności lub niedbalstwa.
Mieszkaniec, po zapoznaniu się z opisanymi przez nas poglądami doktryny i orzecznictwa, złożył do sądu wniosek o uchylenie niesłusznie nałożonego mandatu.
Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa postanowił uchylić omawiany mandat karny:
„[…] po wysłuchaniu ukaranego na posiedzeniu, Sąd uznał, iż zasadne jest uchylenie nałożonego na niego mandatu z urzędu. Bezsporne jest, iż do obu zawiadomień mailowych dołączone zostały te same zdjęcia, przy czym zdjęcie obrazujące ustawienie samochodu w obszarze przejścia dla pieszych jest bardzo charakterystyczne - wewnątrz znajduje się kierowca w pozie sugerującej, iż zwrócił uwagę na osobę wykonującą zdjęcie. Nieznacznie różni się natomiast treść zgłoszeń. Ukarany wskazał, iż w dacie 10 maja 2026 r. wysyłał kilka zawiadomień i sytuację zgłosił ponownie przez niedopatrzenie. Pośrednio może to potwierdzać okoliczność, iż 10 maja był dniem wolnym od pracy (niedziela) a gdy przeciętny człowiek ma więcej wolnego czasu, zaś 6 maja - dniem roboczym. Realia te przekonały Sąd, iż ukaranemu nie można przypisać działania w kierunkowym bezpośrednim zamiarze wywołania niepotrzebnej czynności organu. Nie sposób zakwestionować tego jedynie przyjęciem przez ukaranego mandatu. Nie sposób również stracić z oczu okoliczności, iż ukarany składając zgłoszenie niewątpliwie działał w celu społecznym. Cała sytuacja jest na tyle szczególna, iż zdaniem Sądu stanowi podstawę do uchylenia mandatu z urzędu.”
Warto zauważyć, że II Oddział Terenowy, który bezpodstawnie nałożył surową karę na mieszkańca zgłaszającego nieprawidłowe parkowanie, słynie z pobłażliwości dla patokierowców.
Według danych za 2024 r. funkcjonariusze tego Oddziału (Mokotów, Ursynów, Wilanów) odholowali tylko 1,5% zastanych przez siebie nieprawidłowo zaparkowanych pojazdów, które zasłaniały przejścia dla pieszych.
W tym samym czasie ich koledzy z I Oddziału Terenowego (Śródmieście) odholowali blisko 3️⃣0️⃣% zastanych przez siebie nieprawidłowo zaparkowanych pojazdów, które zasłaniały pasy.
Zaskakuje, że funkcjonariusz Oddziału, którego strażnicy wykazują daleko idącą ostrożność w karaniu patokierowców i odholowywaniu ich pojazdów, a także - wezwani na miejsce nieprawidłowego parkowania - pojawiają się po wyraźnie dłuższym czasie niż ich koledzy z innych Oddziałów, stracił jakikolwiek rozsądek w swojej misji surowego karania nieprawidłowości, kiedy sprawa dotyczyła pieszego zgłaszającego łamanie prawa, i bez zawahania wlepił mu mandat w wysokości pół tysiąca złotych, mimo że nie miał do tego podstaw prawnych.
Pozostaje nam życzyć takiej determinacji w dyscyplinowaniu tych, którzy stwarzają zagrożenie na drodze, zamiast czyhać na pomyłkę mieszkańca, który jedynie prosi Was o pomoc.