20/01/2022
Jak zauważa Pani Eliza, całe szczęście że nie nadszedł jej okres "buntu" wtedy, gdy była jeszcze młoda, mieszkała z rodzicami, była od nich zależna i po prostu musiała być im posłuszna. To by było niewyobrażalne, żeby śmiała myśleć inaczej.
https://www.youtube.com/watch?v=4efn2xiLkSg
Od 54:30 minuty jest już coraz piękniej :)
A poniżej streszczenie najważniejszych zdań. Polecam jednak posłuchać całości!
---- --- -----
Całe życie czułam się grzeszna. Czułam że cała jestem grzechem, jestem złą osobą. Na pewno pójdę do piekła.
Straszono mnie Bogiem, diabłem, Szatanem. Mnie nie wolno było się złościć, bo wtedy działał Szatan.
Przed Bogiem nie ma ucieczki. On wszystko widzi, słyszy, wszystko wie. Bóg jest srogi, bezlitosny, sprawiedliwy.
Religia katolicka u mnie w rodzinie to była JEDYNA religia tego świata. Jak ktoś był innowiercą, to był to synonim tego że był ZŁY, grzeszny, na bank idzie do piekła.
Dzisiaj po terapii, jak patrzę na te swoje grzechy, to myślę "biedne dziecko" - że nikt nie dał ci wtedy specjalistycznej pomocy.
Dzisiaj otaczam się współczuciem.
Ja miałam świadomość na wielu etapach mojego życia, że w kościele jest coś nie tak i że to nie do końca jest dobre dla mnie...
ale nie mogę tak myśleć! Nie mogę o tym mówić głośno, nie mogę wątpić! Samo wątpienie już jest grzechem!
Zadawanie pytań kończyło się tym, że "na pewne pytania odpowiedzi nigdy nie poznamy i nie drąż. Zaufaj!"
- Jak to jest możliwe, że Matka Boska urodziła dziecko i pozostała dziewicą?
- To są dogmaty - z tym się nie dyskutuje!
Cóż... na temat błony dziewiczej Matki Boskiej pisze się prace doktorskie ;)
Ja nie kwestionowałam religii katolickiej. Ja, tak już nauczona, stawiałam ją wyżej niż jakąkolwiek naukę. Dla mnie były tam tematy sporne, był tam zgrzyt ale ja całe życie w tym tkwiłam... religia ma już tyle lat - nie ma dyskusji z tym!
Miałam nadzieję, że sprawię że wszyscy będą się nawracać. Przecież to jest jedyna słuszna religia! więc niech wszyscy zobaczą jakie to jest super!
Ludzie pisali, że wow, piąteczka! Jak Ty mówisz że chodzisz do kościoła i Ci to pomaga, to ja też pójdę!
Przed ślubem usłyszałam od księdza, że jestem jawnogrzesznicą, bo mieszkam z chłopakiem bez ślubu. Mój mąż czegoś takiego nie usłyszał. On nie by jawnogrzesznikiem. Ja! byłam jawnogrzesznicą ;)
Przekonywano mnie, że każde nasze nieporozumienie, kłótnia w związku była konsekwencją naszego grzechu. Szatan działa, dlatego że my go kiedyś wpuściliśmy do naszych serc.
Był moment, że mój mąż się wkurzył i odsunął się od kościoła... i oczywiście co zrobiłam ja? -
No oczywiście wszystko to, co robiono mnie: zastraszanie, wywieranie poczucia winy, zero wsparcia! zero!
Ja byłam przerażona tym, że ja będę żoną kogoś takiego.
A potem przyszła moja psychoterapia...
Było mi żal mojej psychoterapeutki, że ona na pewno pójdzie do piekła ;)
Uczyłam się słuchać siebie i rozróżniać to co jest moje i to co zostało mi narzucone. Niektóre z tych rzeczy były spoko i mi służyły ale niektóre były bardzo złe, które robiły mi źle po prostu... I pierwsza na liście była religia, był kościół, była konserwatywna katolicka otoczka w moim domu...
.. zaczęłam zrzucać z siebie te cegiełki poczucia winy, te łatki różne.
Myślę sobie, że ja jestem kobietą w mojej rodzinie, która to zakończy. Ja już tego dalej nie przekażę. To się zakończy.
Wchodzę do różnych kościołów, meczetów na świecie jak do neutralnego miejsca. Chciałabym żeby kościół katolicki był dla mnie takim neutralnym, obojętnym miejscem. Dzisiaj mam do niego jeszcze dużo złości i gniewu ale też wiem, że ta złość była potrzebna a nawet konieczna, żeby z tego wyjść, żeby zerwać te wszystkie więzy.
Dzisiaj nie chcę mieć nic wspólnego ani z tą religią ani z kościołem katolickim.
Zdjęłam krzyż z mojej ściany śpiewając piosenkę "nie zdejmę krzyża z mojej ściany" i wyrzuciłam go do kosza.
Coś co było kiedyś dla mnie najważniejsze, przed czym uginały się kolana, przed którym błagałam, płakałam.
Dzisiaj jest w tym krzyżu dla mnie coś dziwnego, coś czemu odebrałam moc i to się stało dla mnie czymś bez wartości.
To było symboliczne i istotne dla mnie że ja to wyrzuciłam do kosza, a nie włożyłam do szuflady. Coś, co mi nie służyło, przez co byłam w terapii, przez co miałam problemy.
- Doświadczyłaś pustki poza Kościołem?
- Poza Kościołem doświadczyłam właśnie wypełnienia. Pustka była w Kościele. Nie było tam mnie.
Ja już dotarłam do prawdy i jest fantastycznie mi w tej prawdzie :)
„Otworzyłam w mojej rodzinie puszkę pandory. Moja zmiana wywołała tornado i była to najlepsza rzecz, jaka mogła nam się przytrafić” - Eliza Wydrych-Strzeleck...