Mam na imię Pawełek. Pojawiłem się na świecie pewnego majowego poranka 2014 roku. Jednak mocno zniecierpliwiony zrobiłem to o 3 miesiące za wcześnie zupełnie nie licząc się z konsekwencjami. Mamusia płakała, a zrezygnowani lekarze załamywali ręce. Ważyłem 622 gramy i miałem tylko 33 cm długości. Wyobrażacie sobie? Taki byłem malutki. Okazało się, że jestem bardzo
ciężko chory. Zdiagnozowano u mnie dziesiątki różnych schorzeń których skomplikowane nazwy trudno nawet jest mi powtórzyć. Wiem, że miałem chore oczka i uszka. Nie potrafiłem samodzielnie oddychać, a na domiar złego zaatakowała mnie sepsa. Pan doktor powiedział, że jeśli przeżyje to będę jednym na milion. I wiecie co? Pokonałem już wiele przeszkód, jednak ostanie badania ujawniły mojego największego dotychczas wroga. Cierpię na Mózgowe porażenie dziecięce. Choroba ta nie pozwala mi normalnie funkcjonować. Czy kiedykolwiek będę potrafił chodzić? Czy powiem w końcu tak bardzo wyczekiwane przez moją mamusie pierwsze słowo, które wywoła na jej twarzy piękny uśmiech? Mam nadzieję, że tak. Bardzo chciałbym, abyście mi w tym pomogli. Obiecuję, że się nie poddam, ponieważ moja historia w tym miejscu się nie kończy. Ona właśnie się zaczyna…