23/08/2026
Parę słów na niedzielę
Szlag mnie trafia za każdym razem, gdy słyszę tę opanowaną do perfekcji i powtarzaną do znudzenia formułkę o "niedostosowaniu prędkości do warunków na drodze". Albo o tym, że w zdarzeniu "brała udział spacerująca rodzina i samochód".
Jakby kierowca niemal zawsze był gdzieś na dalszym miejscu, jakby jego udział w tej tragedii był tylko pośredni.
Przesiąkliśmy tym do tego stopnia, że bezrefleksyjnie powtarzamy te same okrągłe zdania, od maleńkości ucząc dzieci, by uważały na samochody. Nie znam chyba nikogo, kto wychodzi do pracy i jest żegnany słowami "uważaj na innych ludzi na drodze". Za to dzieciom powtarzamy do znudzenia "tylko uważajcie na samochody".
Przesiąkliśmy tym w domach i - niestety - tak samo bez namysłu powtarzamy to w mediach, zupełnie mieszając porządki, przyczyny i skutki.
"Auto wjechało w pieszych".
No nie, do cholery. To człowiek wjechał samochodem w innych ludzi. Zrobił to, bo najprawdopodobniej jechał za szybko. Nie "nie dostosował prędkości". Po prostu zignorował przepisy, prawa fizyki i zdrowy rozsądek, bo jemu też pewnie od dziecka powtarzano, że to na samochody powinno się uważać.
My nie umiemy o tym nawet precyzyjnie mówić i nazywać po imieniu, to jak chemy tę tragiczną rzeczywistość zmienić?
No chyba że nie chcemy, bo po prostu wolimy wiecznie uważać na samochody, ale w ogóle nie dostrzegać wokół siebie innych ludzi. To by w zasadzie tłumaczyło wszystko.
Ot, kolejny "Polaków portret własny", kreślony statystykami niepotrzebnych śmierci.
Nie zapraszam do dyskusji, bo nie ma o czym.
📷 TVN24