04/06/2026
Na żydowskim cmentarzu
W ciągu ostatnich kilku tygodni, 3-4 razy w tygodniu, na kilka godzin dziennie, „odwiedzałam” cmentarz żydowski w bardzo konkretnym celu. Najpierw trzeba było poradzić sobie z zarośniętymi tablicami nagrobnymi wokół zbiorowej mogiły (dziękuję pani Joli za pomoc). Potem trzeba było zadbać o zarośnięte bujną trawą wejście (dziękuję panu Mirkowi za sprawne działanie). W międzyczasie „walczyłam” z zarośniętymi i przykrytymi ziemią nagrobkami wzdłuż drogi do Brzeźnicy. Po co? Bo wspólnie z Simchą Procelem, potomkiem wieruszowskiej rodziny z ulicy Warszawskiej, próbujemy zinwentaryzować wszystkie ocalałe nagrobki. Kilka z nich pokazywałam już na tej stronie. Chcemy każdy nagrobek – w miarę możliwości – przypisać konkretnej osobie, przedstawiając jej historię. Można to było zrobić z tablicami umieszczonymi w listopadzie 2025 roku wokół zbiorowej mogiły (jeszcze raz dziękuję panu Henrykowi i jego pracownikom za dobrze wykonaną, ciężką pracę). Na liście znalazło się wtedy 159 nagrobków.
Pozostały nagrobki, które jeszcze w 1945 roku zebrali i ułożyli w stosach wzdłuż drogi Ocaleni. Ponieważ nie znajdowały się w swoich pierwotnych miejscach (przy grobie), można było je ruszyć. Wiele z nich było odwrócone napisami do ziemi – z jednej strony to dobrze, bo świetnie zachowały się litery, nawet z kolorami; z drugiej strony – fatalnie, bo trzeba je było nie tylko przesunąć, ale i odwrócić. A nie są to małe płytki…
Moje porządki trochę pomogły, bo odsłoniły kolejne nagrobki leżące jeden na drugim. A dzisiaj - dzięki dobrej woli pana Henryka i ciężkiej pracy jego pracowników, 80% tablic leżących wzdłuż drogi jest gotowych do odczytania! Zrobimy to w ciągu najbliższych dni wspólnie z Simchą Procelem.
Czy to będzie już koniec? Oczywiście, że nie! Na całej hektarowej powierzchni cmentarza znajduje się jeszcze wiele nagrobków, czekających na odczytanie. Ale one leżą przy grobach, dlatego ich przenoszenie nie wchodzi w grę. Można je tylko „wydobyć na powierzchnię” spośród trawy i oczyścić.
Odczytując napisy na nagrobkach, przywracamy pamięć o żydowskich mieszkańcach Wieruszowa, bo – podobnie jak wszyscy inni zmarli – nie zasługują na całkowite zapomnienie.