22/04/2026
Przeciwnicy łowiectwa często zarzucają nam, że nasza gwara „łagodzi rzeczywistość” 🤔, że nazywamy pewne rzeczy inaczej, niż „powinny” być nazywane. Cóż… to raczej dopasowywanie argumentów do własnej tezy 😉. A może spojrzymy na to z innej strony? Trochę z przymrużeniem oka.
Łowiectwo od zawsze opiera się na współpracy - człowieka z człowiekiem i człowieka ze zwierzęciem. Weźmy nasze psy myśliwskie 🐕. Mówimy, że pies „głosi” albo „anonsuje”. Czy to nie pokazuje, jak bardzo traktujemy go jako partnera, a nie tylko narzędzie? I jak wygląda praktyka? Najpierw woda i jedzenie dla psa 💧🥩. A na starość — opieka. Każdy prawdziwy myśliwy dobrze wie, że to jego obowiązek.
Mamy też piękne określenia zwierzyny - „basista” 🎶 dla jelenia o potężnym głosie na rykowisku. To nie jest przypadek - to dowód, że obserwujemy przyrodę i ją podziwiamy.
Podobnie „fajki” u odyńca - znów porównanie, znów zachwyt.
A teraz coś z humorem 😄. „Ględzenie” - dla niewtajemniczonych to odgłos łani. Choć niektórzy mogliby powiedzieć, że to też coś, co często słychać… na internetowych forach.
W naszej gwarze znajdziemy też słowa takie jak: róża 🌹, kwiat, kwiatek, suknia, wieniec — piękne określenia części zwierzyny, pokazujące szacunek i estetykę.
Nasza gwara to coś więcej niż słowa. To tradycja, pasja i sposób patrzenia na przyrodę 🌲.
Nie pozwólmy jej zaniknąć — pielęgnujmy ją.
Darzbór! 🦌