26/01/2026
Wczoraj miał miejsce 34. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Ja (Filip) oraz Bartek czynnie uczestniczyliśmy w tym wydarzeniu, prezentując sylwetki funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej w stopniu kaprala oraz szeregowca.
Zainteresowanie było naprawdę spore — wiele osób podchodziło porozmawiać, dopytać o umundurowanie, a także zrobić sobie zdjęcie. W trakcie wydarzenia przeszliśmy łącznie co najmniej 15 kilometrów oraz udzieliliśmy krótkiego wywiadu dla portalu „wSzczecinie”. Odnośnik do niego znajdziecie na naszym drugim profilu Ludzie munduru - Szczecin, który poświęcony jest bardziej konkretnym postom: sylwetkom, ciekawostkom oraz relacjom z wydarzeń bez tzw. „misz-maszu”.
WOŚP był dla nas o tyle ważny, że był to pierwszy event bez mieszania epok i formacji — prezentowaliśmy spójne sylwetki z jednej formacji, czyli w tym przypadku Milicję Obywatelską. Jest to również pierwszy post w tym roku na naszym „Vanguardowym” profilu, dlatego chciałbym przy okazji zrobić krótkie podsumowanie i podzielić się kilkoma refleksjami po ponad roku działalności.
W ubiegłym roku wzięliśmy udział w kilku wydarzeniach. Pierwszym z nich była Noc Muzeów 2025 w Muzeum Techniki i Komunikacji w Szczecinie — nasze pierwsze tak duże wydarzenie. Następnie pojawiliśmy się jako „dodatek” (trochę na doczepkę, ale bardzo ciepło przyjęci) na wydarzeniu „Przywitanie wakacji” organizowanym przez Klasyczny Stargard. Niedługo później, już jako zaproszeni goście, uczestniczyliśmy w Festynie Organizacji Pozarządowych w Stargardzie, dzięki Stargardzkiemu Radioklubowi.
W sierpniu pojechaliśmy na XX Międzynarodowy Zlot Pojazdów Militarnych w Bornem Sulinowie, gdzie poznaliśmy wiele świetnych osób i — jak to bywa — wydaliśmy sporo pieniędzy. W dniach 4–5 października wzięliśmy udział w XIII Szczecińskim Festiwalu Modelarskim Paprykarz, gdzie zorganizowaliśmy małą wystawkę poświęconą wyposażeniu Wojska Polskiego i prezentowaliśmy m.in. łącznice ŁP-10 MR. Ostatnim zeszłorocznym wydarzeniem były natomiast obchody Święta Niepodległości w Technikum Łączności i Multimediów Cyfrowych przy ul. Ku Słońcu.
Poza eventami prowadziliśmy również zajęcia w dwóch szkołach — jedne o charakterze ogólnym, drugie skupione na Wojsku Polskim po 1989 roku. Regularnie odbywały się też nasze „zbiórki”, których celem było uczenie członków grupy rzeczy niezbędnych w życiu oraz przy odtwarzaniu sylwetek, jakie prezentują — m.in. terenoznawstwa, pracy z mapą i kompasem, a także pierwszej pomocy. Jednak ich efektywność była, delikatnie mówiąc, znikoma.
Moim zdaniem — mimo że jesteśmy grupą rekonstrukcyjną, a nie wojskiem — pewien poziom wiedzy i umiejętności w posługiwaniu się prezentowanym sprzętem jest po prostu wymagany. I nie chodzi tylko o teorię. Odtwarzamy sylwetki żołnierzy czy funkcjonariuszy głównie z lat 80. i 90. Ludzie wtedy służący nadal żyją, więc wypadałoby prezentować się w sposób godny i rzetelny, a nie karykaturalny.
Ja oraz jeszcze kilka osób w grupie traktujemy to nadal jako pewnego rodzaju służbę. Mamy wrażenie, że obecnie wielu rekonstruktorów sprowadza wydarzenia wyłącznie do szpanu, lansu oraz praktykowania rzeczy, które przy przedstawianiu historii innym są wręcz karygodne. Trzeźwość umysłu ponad wszystko.
Wraz z jednym z członków grupy doszliśmy do wniosku, że te problemy ciągną się od lat, a nasza grupa również się z nimi boryka — mimo że działamy stosunkowo krótko — i nie są one łatwe do rozwiązania. Wielu naszych rówieśników (a nawet młodszych osób) wykazuje postawę lekceważącą: brak dyscypliny, lenistwo, słomiany zapał. Wielu rekrutów liczyło na samą zabawę — gdy okazywało się, że trzeba się uczyć, znać zasady oraz odpowiedzialnie obchodzić się nawet z replikami ASG, zaczynały się wymówki, często krótsze niż pięć słów. Bywały też sytuacje, gdzie ktoś deklarował udział, po czym rezygnował dzień przed lub w dniu wydarzenia. Zdarzało się nawet, że ktoś kupował mundur po kilku spotkaniach, by zaraz stwierdzić, że „nie ma czasu”, mimo że jego media społecznościowe mówiły coś zupełnie innego.
Stąd rotacja — na jednych zdjęciach są jedni ludzie, na innych zupełnie inni.
W tym roku zmieniamy podejście. Wolimy budować jakość nawet w 5-osobowej grupie, niż ciągle walczyć z wewnętrznymi problemami w większym składzie.
Na tym profilu będą pojawiać się relacje z wystaw, które być może będziemy organizować — bez ograniczania się do jednej tematyki, a raczej pokazujące szerszy przekrój umundurowania i wyposażenia z różnych lat, państw i służb.
Na profilu Ludzie munduru - Szczecin natomiast znajdziecie opisy sylwetek, ciekawostki dotyczące konkretnych przedmiotów oraz relacje z wydarzeń skupionych na jednym, konkretnym temacie.
Mimo że ubiegły rok był specyficzny i momentami bardzo męczący, cieszę się, że działamy dalej — nawet w okrojonym składzie. A z wczorajszego udziału w WOŚP jestem naprawdę bardzo zadowolony.