25/03/2026
Na przekór miejskiej propagandzie sukcesu, czyli:
skoro jest tak dobrze, to czemu jest tak źle?
🤔
Zostawmy na chwilę opłacone rankingi, czy jakieś ankiety Bolta, którymi próbuje się łechtać szczecińskie ego i przyjrzymy się faktom:
🧐
➡️Łączna wartość zewnętrznych inwestycji w Szczecinie w latach 2006-2026 w przeliczeniu na mieszkańca plasuje nas na 13. miejscu wśród miast wojewódzkich z wynikiem dwukrotnie niższym od Gorzowa Wielkopolskiego i trzykrotnie niższym od Rzeszowa.
➡️Nominalny wolumen wszystkich inwestycji w ciągu ostatnich 20 lat i tak byłby niższy od jednej inwestycji LG we Wrocławiu. Zgodnie z łącznym wolumenem inwestycji zewnętrznych zajmujemy dopiero 11. miejsce wśród miast wojewódzkich.
➡️W przeliczeniu na mieszkańca wszystkie te inwestycje stworzyły dwa razy mniej miejsc pracy niż w tym samym czasie inwestycje w Opolu, Gdańsku czy Łodzi. W tym rankingu Szczecin wypada dopiero na 12. miejscu.
➡️Co gorsza struktura zatrudnienia inwestycji zewnętrznych w ciągu ostatnich 20 lat jest niekorzystna i pod względem odporności na ryzyko zastępowalności Szczecin znajduje się na 3. miejscu od końca – głównie ze względu na duży udział pracowników niskokwalifikowanej logistyki. Za kilka lat, wraz z postępującą automatyzacją, przyniesie to falę zwolnień, a bezrobocie może stać się znów dużym i realnym wyzwaniem.
➡️Nominalnie więcej miejsc pracy w tym czasie przyniosły inwestycje w Bydgoszczy i Rzeszowie.
➡️11. miejsce pod względem zrealizowanych projektów zewnętrznych (na podobnym poziomie co Lublin, Gorzów i Opole) również nie napawa wielkim optymizmem.
➡️Pod względem liczby absolwentów tzw. “kierunków przyszłości” (w tym tych trudno- lub niezastępowalnych) per capita Szczecin jest czwartym najgorszym miastem wojewódzkim. Nominalnie więcej absolwentów takich kierunków wypuszczają co roku Rzeszów i Lublin. Ale o studentach i uczelniach był osobny post.
➡️Pod względem łącznych zasobów powierzchni biurowych Szczecin jest na poziomie Bydgoszczy, Rzeszowa i Białegostoku, a ustępuje wyraźnie pod tym względem Lublinowi. W ciągu ostatnich kilku lat nie rozpoczęły się żadne większe inwestycje biurowe w mieście, co świadczy o bardzo nisko ocenianym potencjale inwestycyjnym miasta przez deweloperów.
➡️W Polsce każdego roku ma miejsce ponad 100 różnych targów o randze międzynarodowej. W Szczecinie nie ma żadnego. Ta branża została świadomie zaorana, a prowincjonalne i lokalne wydarzenia targowe, które odbywają się w Szczecinie, przyciągają dwa razy mniej wystawców niż równie “nietargowe” Rzeszów i Lublin.
➡️W Szczecinie jest także jeden z najniższych w Polsce wskaźników turystów w przeliczeniu na mieszkańca (3. miejsce od końca). W liczbach bezwzględnych zajmujemy 11. miejsce. Jest to o tyle katastrofalny wynik, że Zachodniopomorskie jest najpopularniejszym turystycznie województwem w Polsce z największą bazą noclegową. Ale Szczecin nawet po tych, którzy są nad morzem na wyciągnięcie ręki, nie jest w stanie skutecznie sięgnąć.
➡️W zestawieniach inwestycyjnych, badaniach oraz raportach, które naprawdę mają znaczenie dla zagranicznego inwestora, Szczecin najczęściej nawet nie jest ujęty. A jeśli się pojawia, to ląduje w dolnej połowie stawki polskich miast.
Wszystko powyższe to nie jest przypadek. Szczecinowi się tak po prostu nie “wylosowało”. Na tę pozycję zapracował konsekwentnie przez ostatnie 20 lat.
Zdziwiło Cię może, dlaczego na przykład dwa razy mniejszy Rzeszów w tylu kategoriach jest skuteczniejszy? Agencja Rozwoju Metropolii Szczecińskiej ma kilkukrotnie niższy budżet od swoich odpowiedniczek w miastach, stawiających na aktywne i celowe ściąganie inwestycji zewnętrznych, jak Rzeszów. Inne miasta zatrudniają kilku- lub kilkunastokrotnie więcej osób, by w sposób kompleksowy obsługiwać inwestorów. W Szczecinie główną osią działalności tej agencji, w której pracuje ledwie kilka osób, jest udzielanie pożyczek.
Szczecin zwyczajnie nie ma na siebie pomysłu. I trzeba o tym głośno mówić. Nie istnieje plan rozwoju, natomiast istnieje narracja, która zmienia się w zależności od tego, co akurat nam z tego tortu skapnie. I wtedy dopisuje się do tego hasła, które szybko się dezaktualizują. Pudruje się to siermiężną propagandą sukcesu, która odklejona jest od twardych danych lub tworzona jest na zamówienie. Może w końcu czas mówić o faktach i spojrzeć im nieco odważniej w oczy?
WAŻNE❗️
Miasto nie musi być “naj”. Ani największe, ani najbogatsze miasta świata nie są najlepszymi miastami do życia – nie mieszkają w nich również najszczęśliwsi ludzie.
Ale jeśli coś ze wskaźnikami jest ewidentnie nie tak i miasto rozwija się wyraźnie poniżej średniej w stosunku do regionu, kraju, swojej wielkości itd. – czas pytać, martwić się i zmieniać, a nie maskować to tym, że jest blisko Berlina i są piękne lasy wokół miasta.
To pytanie powinno paść głośno — w radzie miasta, w mediach, na uczelniach. Ciągłe pudrowanie wizerunku nie prowadzi do postępu.