13/03/2022
Decyzje, ze skutkami których zmagamy się dzisiaj, zapadły przeszło 70 lat temu. W 1945 roku, podczas Konferencji Poczdamskiej zadecydowano o demilitaryzacji Niemiec i stwierdzono, że wszelkie środki prowadzenia wojny będą oddane do dyspozycji państw alianckich lub zostaną zniszczone.
Niestety, za najlepszą metodę unieszkodliwiania broni uznano wówczas jej zatopienie. Tym sposobem tysiące ton amunicji i broni chemicznej zrzucono w odmęty Bałtyku, a wraz z nimi niebezpieczne substancje.
Skutki tych nie do końca przemyślanych działań ujrzano już w 1995 r., gdy na plażę w Darłówku wypłynęła beczka wypełniona iperytem (poszkodowanych zostało ponad 100 osób). W kolejnych dekadach pojedyncze beczki lub pociski były znajdowane na nadbałtyckich plażach czy w rybackich sieciach.
Z danych posiadanych przez Biuro Hydrograficzne Marynarki Wojennej RP wynika, że w polskich obszarach morskich zalega ponad 415 wraków, z których ok. 100 znajduje się w Zatoce Gdańskiej. Spoczywają również w zachodniej części wybrzeża oraz w Zalewie Wiślanym, gdzie, z uwagi na praktycznie zamknięty ekosystem, środowisko jest dużo bardziej wrażliwe na zanieczyszczenia niż na otwartym morzu, przez co nawet niewielka ilość paliwa może spowodować zagrożenie.
W słonawym środowisku morskim stalowe konstrukcje wraków ulegają degradacji, mogą się łamać i uwalniać paliwo, a pojemniki z bronią chemiczną zaczynają korodować. Obecnie, naukowcy szacują, że większość z nich jest już skorodowanych w ok. 70-80%, a ryzyko związane z ich rozszczelnieniem jest coraz większe. W każdej chwili do środowiska może zostać uwolniona ogromna ilość toksycznych substancji, co spowoduje znaczące, jednak dalej trudne do oszacowania szkody.
Brak działań, może nieść za sobą zagrożenia dla ludzi i środowiska oraz konsekwencje ekonomiczne dla całych rejonów nadmorskich…
https://www.focus.pl/artykul/na-dnie-baltyku-wciaz-zalegaja-tony-broni-z-ii-wojny-swiatowej-akcja-baltykdlapokolen-moze-to-zmienic