18/06/2026
https://www.facebook.com/share/p/1JZueR6Whc/
Zanim wybijesz bobry, żeby przestały zalewać łąkę, policz, ile kosztuje zbudowanie tego, co one robią za darmo. Bo właśnie za to płacimy miliony — podczas gdy najlepszy hydrotechnik w Polsce pracuje nocą, bez faktury.
Bóbr europejski (Castor fiber) to chroniony, rodzimy gatunek i mistrz małej retencji. Jego tamy podnoszą poziom wody, która wsiąka w glebę i zasila wody gruntowe, opóźniają odpływ w czasie suszy i ścinają szczyty fali powodziowej. Rozlewiska bobrowe potrafią zostać pełne wody nawet po miesiącach bez deszczu. A tam, gdzie powstają, gwałtownie rośnie bioróżnorodność — od planktonu, przez ryby, po ptaki.
I tu zaczyna się rzecz, której trudno nie zauważyć. Lasy Państwowe od blisko dwudziestu lat realizują programy małej retencji za setki milionów złotych z funduszy unijnych — a jednocześnie składają wnioski o usuwanie bobrowych tam i nor, czasem dokładnie tam, gdzie suszy jest najwięcej. Tymczasem z wyliczeń prof. Grygoruka z SGGW wynika, że jeden bobrowy staw o wymiarach dwadzieścia na trzydzieści metrów wart jest około siedmiuset złotych rocznej dopłaty retencyjnej. Bóbr nie jest kosztem. Jest darmową infrastrukturą.
Trzeba uczciwie powiedzieć: konflikt jest realny. Szkody bobrowe to około osiemdziesięciu dwóch procent wszystkich szkód wyrządzanych przez gatunki chronione — podtopienia upraw, nory osłabiające wały, ścinane drzewa owocowe.
Ale odpowiedzią nie jest strzelba. Poziom wody w tamie reguluje się, montując w niej system rur, który ustala stały przepływ. Wały zabezpiecza się metalową siatką, która uniemożliwia kopanie nor. Drzewa owocowe osłania się przed zgryzaniem. A za szkody, których nie da się uniknąć, Skarb Państwa wypłaca odszkodowania — wniosek składa się do RDOŚ. Rozbiórka tamy i odstrzał też wymagają zezwolenia RDOŚ, i bywają nieskuteczne: rozbicie rodziny bobrów zwykle przenosi problem gdzie indziej.
Większość z nas bobra w ogrodzie nie ma. Ale zasada zostaje ta sama, co w całej tej serii: nie odprowadzaj wody jak najszybciej. Spowolnij ją, rozlej, daj jej wsiąknąć — dokładnie tak, jak robi to bóbr.