10/06/2026
Wczoraj zmarł mój ojciec.
Odszedł bardzo szybko.
W przeciągu kilku dni.
I kiedy dzieje się coś takiego, człowiek nagle się zatrzymuje.
My, rodzice dzieci w spektrum, często żyjemy w ciągłym biegu.
Badania.
Diagnostyka.
Lekarze.
Wyniki.
Terapie.
Kolejne problemy naszych dzieci.
I w tym wszystkim łatwo zapomnieć o sobie.
Zwłaszcza my, ojcowie.
Często cicho pracujemy.
Nie mówimy dużo.
Nie pokazujemy zmęczenia.
Nie prosimy o pomoc.
A przecież ojciec też jest fundamentem rodziny.
Wczoraj Eliaszek stracił dziadka.
A ja straciłem tatę.
Mój tata zawsze woził ze sobą w samochodzie zdjęcie Eliasza.
Zdjęcie, które dostał na Dzień Dziadka.
Woził je po cichu. Bez wielkich słów. Bez komentarzy.
Ale wiem, że miał w sercu nadzieję, że z Eliaszkiem będzie lepiej.
I chyba właśnie tacy często są nasi bliscy.
Kibicują nam.
Modlą się.
Martwią się.
Trzymają kciuki.
Ale nic nie mówią.
Po cichu noszą nasze dzieci w sercu.
Dzisiaj czuję jeszcze mocniej, że trzeba czasem się zatrzymać.
Nie po to, żeby przestać walczyć o nasze dzieci.
Ale po to, żeby nie odejść od naszej rodziny kiedy ona nadal nas potrzebuje.
Dbajmy o siebie.
Odpoczywajmy.
Mówmy sobie dobre słowa, zanim będzie za późno.
Bo nasze dzieci potrzebują nas obecnych - zdrowych.
Tato, dziękuję za Twoją cichą miłość do Eliasza. Za to zdjęcie w samochodzie. Za nadzieję, którą nosiłeś po cichu.
Osiągniemy nasz cel i pomożemy naszemu synowy - Ty bardzo w to wierzyłeś i Twoja nadzieja, pomagała nam codziennie pokonywać tą trudną drogę.
Spoczywaj w pokoju. 💙