14/06/2026
Dzisiejszy post będzie bardzo długi, ale naszym zdaniem ciekawy i dlatego warto go przeczytać do końca.
Poruszamy w nim sprawę nalotu na stację kolejową w Sieradzu.
W dniu 3 września 1939 roku niemieckie lotnictwo zbombardowało stację kolejową w Sieradzu. Był to atak nie pociągi ewakuacyjne z Wielkopolski, które zmierzały w kierunku Łodzi.
Nalot ten, był wynikiem niemieckiego rozpoznania lotniczego i stwierdzenia ruchów oddziałów Armii „Poznań” i „Łódź”. Lotnicy zaobserwowali w południe długie kolumny 25 Dywizji Piechoty na drodze Kalisz–Turek oraz przez Uniejów za rzekę Wartę. Analiza dokumentów niemieckich dokonana przez dr. hab. Andrzeja Wesołowskiego wskazuje, że w południowej części Wielkopolski stwierdzono liczne transporty na linii kolejowej Poznań – Warszawa w ruchu na wschód. Wykryte mniejsze kolumny marszowe na południe od Poznania były prawdopodobnie oddziałami maszerującymi na stacje załadunkowe. Od popołudnia 3 września transporty te, szacowane na około jedną dywizję były atakowane przez Luftwaffe. Podobne ruchy oddziałów 10 i 28 Dywizji Piechoty stwierdzono w okolicach Sieradza. Zbombardowanie stacji kolejowej w Sieradzu było efektem tej szerzej prowadzonej operacji niemieckiego lotnictwa. Od rana 3 września obszar obrony 10 polskiej Dywizji Piechoty, w tym drogi i szlaki kolejowe, były celem ataków Luftwaffe. Przed zbombardowaniem stacji kolejowej w Sieradzu samoloty II dywizjonu 77 pułku bombowców nurkujących (Sturzkampfgeschwader 77, potocznie Stukageschwader 77, w skrócie StG-77), co wynika z dziennika bojowego tej jednostki, dokonały ataku na drogę Sieradz – Zduńska Wola, gdzie ostrzelała je polska obrona przeciwlotnicza. Podobne bombardowanie miało miejsce na drodze Burzenin – Widawa. O godz. 11 dwie eskadry tego pułku wystartowały w celu bombardowania Zduńskiej Woli, która „uznana została za obiekt wojskowy i ma być zniszczona”. Na kolejne bombardowanie Zduńskiej Woli niemieckie eskadry wylatywały tego dnia wielokrotnie: o godz. 13, po 14, o 15.30 i rozkaz wykonały. Całość materiału na temat tych wydarzeń, w tym mapy, rozkazy, meldunki i ciekawe zdjęcia znajdziecie w tomie 2 cyklu „Boje nad Wartą”.
Jak podał w swoim opracowaniu pt. „Luftwaffe nad Polską” Marius Emmerling, przed atakiem na Polskę jednostka została podporządkowana 4 Flocie Powietrznej (Luftflotte 4). W składzie floty podlegała Dowódcy Lotnictwa do Zadań Specjalnych. Pułk. posiadał na wyposażeniu 81 bombowców typu Junkers Ju 87 B i samoloty rozpoznawcze Dornier Do 17 P. Stacjonowały one na lotniskach Nowa Wieś (Neudorf) koło Opola i w Krapkowicach (Ottmuth). Samoloty przyleciały na te lotniska w dniu 25 sierpnia 1939 roku. Przed bombardowaniami w okolicach Sieradza piloci tego pułku wzięli udział w nalocie na Wieluń 1 września 1939 roku.
W sprawie stacji kolejowej w Sieradzu zaczniemy od dokumentów niemieckich na ten temat. Z meldunku dnia 3 września 1939 roku, godz. 13.45 [Polenkrieg 1939. I/Stuka 77. Anlagen] wynika, że nalotu dokonał I dywizjon 77 pułku bombowców nurkujących, który był wyposażony w samoloty Junkers Ju-87 (tzw. Stukas).W nalocie pomiędzy godziną 12.36, a 12.38, uczestniczyły 23 samoloty. M.in. na stacji kolejowej w Sieradzu, w meldunku określonej jako stacja Zapusta Mała, zaatakowano 4 pociągi pod parą z lokomotywami ustawionymi w kierunku wschodnim. Jedna bomba 500 kg zniszczyła nastawnię oraz jedną lokomotywę, druga o tej samej wadze uderzyła na zachód od dworca w stojący pociąg, pozostałe bomby wybuchły tuż na południe od dworca.
Por. rez. Władysław Kujawski, dowódca III plutonu 2 kompanii strzeleckiej 31 pSK tak relacjonował ten nalot: „przeleciały nad nami trzy bombowce niemieckie, a wkrótce usłyszeliśmy detonacje gdzieś w Sieradzu. Z wyniosłego punktu szosy obserwowaliśmy pożary w rejonie dworca kolejowego, a po dojściu na miejsce dowiedzieliśmy się, że zbombardowany został pociąg ewakuacyjny z ludnością cywilną, jadący z Kalisza do Łodzi. W ogrodzie jakiegoś domostwa widziałem ofiarę bombardowania, dziesięcioletniego może chłopca z urwaną ręką i poszarpanym bokiem, leżącego na pościeli i opatrzonego prymitywnie szmatami, a obok stojącego starszego mężczyznę z małym dzieckiem na ręku. Żona jego, jak się okazało, zginęła przed chwilą na dworcu, on sam z dziećmi ocalał. Mimo starań i poszukiwań nie udało się sprowadzić do nich lekarza lub choćby sanitariusza”. Jeszcze bardziej dramatyczna i obfita w szczegóły jest relacja por. Zenona Janiaka – dowódcy 7 kompanii 31 pSK w Sieradzu.
UWAGA! Materiał jest drastyczny.
„Ja z gromadą ludzi udałem się do Zapusty Małej pod Sieradzem (cegielnia). Nie doszedłem tam. Nadleciało 7 bombowców niemieckich i rzuciły kilka pigułek do Sieradza. Jedna upadła na cmentarz, druga obok młyna “Wandeczki”, inne upadły na Olendrach Dużych i Olendrach Małych. W ciągu kilku minut buchnęły płomienie w różnych punktach miasta. Nadleciały nasze samoloty myśliwskie. Rozpoczęła się walka powietrzna… Wszyscy z bijącym sercem obserwowali tę walkę ptaków powietrznych. Dwa samoloty spadły…. Jeden nasz, drugi nieprzyjacielski. Od chwili tej do końca wojny nie widziałem samolotu polskiego. Latały tylko samoloty niemieckie. Po bombardowaniu lotniczym - samoloty odleciały. Upłynęło kilka minut, a znów przyleciało kilka samolotów i rozpoczęły bombardowanie stacji i cegielni pod Sieradzem. W dniu poprzednim w cegielni było całe dowództwo pułku i tabor żywnościowo-amunicyjny. Na szczęście w nocy wszystko zostało wycofane. Prawdopodobnie jakiś zdrajca podał miejsce dowództwa, bo samoloty przyleciały właśnie do cegielni i zniszczyły ją. Plan zdrajcy nie udał się tym razem. Mimo, iż cegielnia była niemiecką – została bombardowana przez samoloty również niemieckie, co było naprawdę rzadkością, bo osiedla niemieckie były bardzo rzadko bombardowane. Strz. Agaciak poprosił mnie, abym mu pozwolił pojechać do miasta i obejrzeć stan po bombardowaniu. Po powrocie z Sieradza był blady i wystraszony. Mówił, że w Sieradzu jest pusto i okropnie. Kilka domów paliło się… na ulicy żywej duszy… wycie opuszczonych psów potęgowało grozę. Wiedziony ciekawością z kilkoma ludźmi udałem się na stację. Byłem ciekawy jakie są skutki bombardowania, gdyż nie wyobrażałem sobie nawet tego. Jedynie stojąc w pobliżu dworca, czułem jak drży ziemia od wybuchu bomb, a huki były tak potężne, jakby dziesiątki piorunów naraz uderzało. To co ujrzałem na stacji przechodziło ludzkie pojęcie. Obrazu tego nie zapomnę do śmierci. Przy stacji towarowej kilka dziur, tak głębokich, że całe domy można było do nich schować. Od siły podmuchu zostały powyrywane i połamane słupy telefoniczne. Dwie bomby trafiły w wagony, w których jechały ewakuowane rodziny. W wagonie było po 40 osób. Trupy ludzkie zmasakrowane. Oddzielnie nogi, ręce, głowy, wnętrzności. Na drutach telefonicznych wisiała głowa młodej kobiety, obok ręka z piersią, na ziemi nogi z pantofelkami białymi. Przy nogach leżał kapelusz granatowy. Fason jego był taki, jak Twój gdy Cię ostatni raz widziałem. Dreszcz grozy mnie przeszedł. Chciałem znaleźć jakikolwiek dokument i zbadać pochodzenie tych ludzi, ale żołnierze moi zaczęli wpadać w omdlenie na sam widok tylko…. Wszedłem między wagony… paliła się kupa ciał ludzkich… swąd smażonego ciała przenikał do szpiku, wwiercając się w najskrytsze komórki umysłu. Zapach był okropny… nie mogłem dłużej… Poszedłem w stronę cmentarza, gdzie czekała na mnie kompania. Dwa plutony były na miejscu - trzeci jeszcze nie przyszedł z Charłupi Małej. Sieradz przejął mnie grozą. Gdzie spojrzałem na horyzont, biły krwawe łuny pożarów. Co kilkanaście minut nadlatywały eskadry samolotów i bombardowały Zduńską Wolę, Wartę, Rossoszycę. Wybuchy bomb słychać było w Sieradzu. Żołnierze drżeli i z biciem serca spoglądali żałośnie i trwożnie na niebo - czy czasem lotnik nie zawita do Sieradza?.. W mieście żywej duszy, powybijane szyby, wycie psów, kwik wałęsających się prosiaków, słupy ogni i ta bezgraniczna martwa cisza robiły okropne wrażenie, budził się lęk przed czymś nieznanym”.
Brak jest dokładnych i potwierdzonych informacji, aby w dniu 3 września 1939 roku na dworcu kolejowym w Sieradzu, lub na szlaku kolejowym w pobliżu znajdowały się transporty wojskowe. W jednej z relacji, na którą natrafiliśmy pojawiła się informacja, że przed południem przez stację w Sieradzu przejechał pociąg wojskowy. Nie wiadomo jednak co to był za skład. Z relacji tej wynika, że miał pierwszeństwo przejazdu. Zapewne zmierzał w kierunku Łodzi. Relację tą przytoczymy za źródłem w dalszej części. Przez Sieradz przejeżdżały pozarozkładowo pociągi z cywilami. Dużą część z nich stanowiły rodziny kolejarskie z Kalisza i Ostrowa Wielkopolskiego, także z Wieruszowa. Jeden z pociągów z Ostrowa prowadził maszynista Franciszek Kubaś (wg innych źródeł był kierownikiem pociągu).. Zginął podczas nalotu. Posiadamy w naszych zbiorach relacje także cywili na temat ruchu tych pociągów przez Sieradz i samego nalotu dniu 3 września.
Pierwsza z nich to wspomnienia 16-letniego wówczas harcerza z Ostrowa Wielkopolskiego – Edwarda Niesobskiego, który znajdował się w jednym z pociągów ewakuacyjnych. Oto fragment jego wspomnień z Wojennego Dziennika Harcerza: „3.IX.1939 r. — niedziela. Przez całą noc staliśmy w Sieradzu. Szosami bez przerwy ciągną sznury wozów, zaprzężonych w woły, uciekające przed Niemcami. Ludność wiejska boi się – Niemca więcej niż diabła. A zresztą może jednakowo, bo diabeł był zawsze ubrany po niemiecku. Jadą te wozy na poniewierkę, w nieznane. Ile jeszcze z nich wróci? Ilu ludzi zobaczy jeszcze swe rodzinne strzechy? A ilu przyjedzie, by zobaczyć zgliszcza? Na stacji w Sieradzu dostaliśmy do pociągu pierwszych rannych, zakrwawionych, zmęczonych. Ale trudno! Gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą […]”. Pociąg ten opuścił stację w Sieradzu przed bombardowaniem. I jak widać ze stacji odjeżdżali ranni w walach żołnierze. Autor wspomnień wracał też w wojennej poniewierki do domu przez Sieradz: „22 września 1939 r. piątek. Prawie odjeżdżał pociąg w kierunku Zduńskiej Woli. Tu trzeba było wysiać. Dalej pociąg nie jedzie. Na Warcie most zerwany. Komunikację na tym odcinku utrzymują autobusy „Deutsche Reichsbahn”. Te zawiozły nas do Sieradza, gdzie musieliśmy czekać na pociąg do Kalisza. Była już godzina 11 (w nocy). 23 września 1939 r. sobota Przepędziliśmy noc na dworcu. Tych, co czekają też na pociąg, może być około 300. A tymczasem pociąg nie nadchodzi. Ani o 6.00, ani o 1.00, ani też o 2.00. Były to terminy podane nam przez zawiadowcę stacji. Dopiero około 2.45 nadjeżdża parowóz z krytymi towarowymi wagonami. O 3.00 pociąg ruszył. Jedziemy bardzo wolno. Mijamy szkielety spalonych pociągów, świeżo naprawione mosty, nowo usypane wały. O zmroku już (8 godz.) byliśmy w Kaliszu”.
Ostatni materiał, który przedstawimy, to pochodząca z naszych zbiorów relacja Wiesława Falkiewicza, maszynisty PKP pt. „Bombardowanie stacji Sieradz”. W Falkiewicz prowadził jeden z pociągów ewakuacyjnych poza rozkładem („na widoczność w odstępie czasu”) z Kalisza, który nie zdążył wjechać na stację przed nalotem: „3 IX 1939 r. przed stacją kolejową Sieradz, gdzie zatrzymałem się przed stojącym semaforem wjazdowym, tam zobaczyłem pierwsze spadające bomby. Po zatrzymaniu pociągu zeskoczyłem na lewą stronę w dość gęstą olszynę i stamtąd obserwowałem bombardowanie Sieradza. Odbywało się to w ten sposób, że samo¬loty nadlatywały pojedynczo w krótkich odstępach i pikowały tak, że z bardzo małej odległości od ziemi spuszczały bomby na stojące na stacji pociągi ewakuacyjne z ludnością cywilną, a przeważnie z rodzinami kolejarzy. Kilka godzin trwało nim zostaliśmy przyjęci na stację Sieradz. Gdzie zobaczyłem jeden obraz grozy i rozpaczy, zabici i ranni oraz kawałki poszarpanego ciała. Nasz postój był bardzo krótki, gdyż dostaliśmy wolną drogę. Zdążyłem tylko pobieżnie wszystko zaobserwować. Dalsza droga do Łodzi trwała około 23 godzin z różnymi przeszkodami, nie wyłączając naprawy torów w Zduńskiej Woli”.
W naszej ocenie, chociaż jak napisaliśmy na wstępie operacja była elementem działania przeciwko Wojsku Polskiemu, to jednak w Sieradzu lotnicy niemieccy z premedytacją bombardowali cywili, którzy na stacji Sieradz opuścili pociągi i przebywali poza nimi. Jak napisał w swoim opracowaniu pt. „Zbrodnie Wehrmachtu” Józef Szubzda [Na Sieradzkich Szlakach 2009 R. 25, nr 3] – na stacji można było zakupić prowiant, dostać wrzątek, zrobić herbatę. Nie powstrzymało to Niemców od bombardowania. Dlatego trzeba ten nalot traktować jako kolejną zbrodnię na ludności cywilnej.
Wydarzenia te zostały upamiętnione poprzez wmurowanie na ścianie budynku dworca PKP w Sieradzu pamiątkowej tablicy z brązu. Nastąpiło to we wrześniu 1972 roku.
Liczba ofiar może nie zostać zamknięta. Jak podał wspomniany wcześniej J. Szubzda - wg stanu na 2009 roku zidentyfikowano 40 ofiar. W nalocie ginęły całe rodziny, a stan ofiar z pewnością uniemożliwiał identyfikację, Początkowo ofiary pochowano w pobliżu miejsca śmierci. Potem przeniesiono je cmentarz parafialny. Wśród 40 zabitych, wówczas znanych z imienia, było 18 dzieci w wieku od 5 do 16 lat oraz 11 kobiet.
Na dzień dzisiejszy zidentyfikowano i upamiętniono 48 ofiar, w tym 12 mężczyzn, 16 kobiet i 20 dzieci. Wg danych na tablicy nagrobnej w nalocie zginęli (nazwiska ofiar podano w kolejności zgodnej z treścią tablicy):
Augustyniak Jan lat 45,
Augustyniak Bogdan lat 12,
Augustyniak Józef lat 16,
Bryjak Marianna lat 75,
Bryjak Szczepan lat 80,
Bryjak Brunon lat 38,
Bryjak Krystyna lat 7,
Berka Zofia lat 44,
Berka Mieczysława lat 14,
Berka Wiesława lat 10,
Berka Alojzy lat 12,
Dąbek Maria lat 46,
Dąbek Franciszek lat 49,
Dominik Weronika lat 54,
Dominik Antoni lat 16,
Grzymalski Narcyz lat 16,
Grzymalska Zofia lat 14,
Pocentek Walenty lat 47,
Słupianek Helena lat 51,
Słupianek Anastazja lat 53,
Stryburski Zygmunt lat 18,
Surma Bernard lat 11,
Szlachta Jan lat 46,
Walczak Waleria lat 11,
Walczak Bogumiła lat 5,
Zemska Wiktoria lat 60,
Zemska Maria lat 37,
Zemska Leokadia lat 14,
Franciszek Kubaś lat 43 – maszynista pociągu ewakuacyjnego,
Niwczyk Maria lat 47,
Niwczyk Waleria lat 11,
Dryjańska Marianna lat 49,
Baliński Józef lat 45,
Baliński Zygmunt lat 19,
Bryjak Janusz lat 2,
Bryjak Bronisław lat 39,
Leka Gertruda lat 37,
Leka Leokadia lat 12,
Adamczyk Alojzy lat 9,
Adamczyk Anna lat 13,
Adamczyk Janina lat 15,
Adamczyk Marianna lat 44,
Adamczyk Roman lat 18,
Adamczyk Teresa lat 11
Dąbek Marianna lat 39,
Dziedzic Cecylia lat 47,
Kulesza Anna lat 39,
Stępińska Józefa lat 42.
Inicjatorem upamiętnienia ofiar był P. Stanisław Augustyniak - świadek nalotu, który znajdował się w zbombardowanym pociągu. Dalsze informacje podajemy za kwartalnikiem Oddziału PTTK w Sieradzu - Na Sieradzkich Szlakach (nr 4/2009) i zamieszczonym tam artykułem P. Jerzego Kowalskiego pt. "Jeszcze o nalocie na stację PKP w Sieradzu w dniu 3 września 1939 roku". Ten numer (jak i wiele innych) jest dostępny za darmo w serwisie Cyfrowa Ziemia Sieradzka. Pociąg z rodzinami kolejarzy ewakuującymi się na Wschód wyjechał z Ostrowa wieczorem w dniu 31 sierpnia 1939 roku. Zatrzymał się na sieradzkiej stacji kolejowej. Oddajmy głos wspomnianemu wyżej świadkowi: „Na tle błękitnego nieba i sunących po nim obłoków spostrzegliśmy (...) sylwetki bombowców. Leciały na przyzwoitej wysokości. Nikt z nas, pasażerów pociągu ewakuacyjnego, nie przypuszczał, że był to wróg. Obecni przy wagonach stojącego na stacji pociągu twierdzili, że lecą nasze polskie samoloty „Łosie". Radość nie trwała jednak długo. Wracające od strony miasta Sieradza samoloty obrzuciły pociąg i teren stacji kolejowej gradem bomb.
Sam znajdowałem się wówczas w wagonie z matką i trzema siostrami. Wagon ten nie został trafiony. Po oprzytomnieniu wyskoczyłem z wagonu, i oczom moim ukazał się obraz straszny i niesamowity. Zbombardowane wagony paliły się jak pochodnie. Wokół słychać było jęki rannych i głosy rozpaczy pozostałych przy życiu ewakuowanych. Mimo tragedii jaka się rozgrywała, część ocalałych przy życiu
ewakuowanych przystąpiła do energicznej akcji ratunkowej, udzielając pierwszej pomocy rannym, zabezpieczając ocalały z pogromu dobytek ewakuowanych i usuwając zabitych. Akcję ratunkową utrudniały ponowne naloty samolotów wroga i
ostrzał (poruszających się osób - JK) z broni pokładowej". I dalej: „Po sformowaniu z ocalałych wagonów pociągu, transport wyruszył w dalszą drogę i dotarł w tym samym dniu do Zduńskiej Woli. Niemcy dokonali również nalotu na stację Zduńska Wola. Zbombardowali tu transport cystern i dalsza jazda naszego pociągu była niemożliwa. Ocaleni kolejarze i członkowie rodzin kontynuowali dalszą ucieczkę pieszo. W Sieradzu na cmentarzu w zbiorowej mogile wg relacji ówczesnego zarządcy cmentarza pogrzebano zwłoki 7 kobiet, 1 dziecka, 14 mężczyzn - wśród nich kolejarzy oraz 5 żołnierzy. Niezidentyfikowane szczątki ludzkie pogrzebano w mogile zbiorowej obok toru kolejowego przy stacji SIeradz. W okresie rozbudowy stacji dokonanej podczas okupacji szczątki te przeniesiono do zbiorowej mogiły na cmentarz".
Jak wspomnieliśmy wcześniej P. Stanisław Augustyniak był jednym z inicjatorów
upamiętnienia tragedii z dnia 3 IX 1939 r. Spowodował, iż staraniem kolejarzy węzła PKP Ostrów Wlkp. odsłonięto na budynku stacji Sieradz w dniu 9 września 1972 r. pamiątkowa tablicę - jej zdjęcie dołączamy do wpisu. Podane lista ofiar jest efektem wieloletnich działań, kwerend i poszukiwań z udziałem P. S. Augustyniaka, mediów, sieradzkich muzealników w tym P. Jerzego Kowalskiego. Swój udział w tym przedsięwzięciu ma także nasz kolega z grupy - Maciek - kiedyś sekretarz Wojewódzkiego Komitetu Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa w Sieradzu. Pomnik wykonał Pan Edward Grobelny wg projektu P. Wandy Kosińskiej.
Na zakończenie warto wspomnieć, że okolice sieradzkiego dworca, ale i koszar 31 pSK, były też celem nalotu w dniu 1 września 1939 roku. Fakt ten potwierdza meldunek Komendy Powiatowej Policji Państwowej w Sieradzu (włączonej do systemu obrony przeciwlotniczej).W jego treści jest informacja o bombardowaniu o godz. 17.30 miasta Sieradza przez jeden niemiecki samolot, którzy zrzucił pięć bomb – dwie na tory kolejowe w pobliżu koszar 31 pSK, dwie kolejne, które wybuchły w ogrodzie i jedną w pobliżu młyna Proszewskiego – około 500 metrów od sieradzkich koszar. Poza wybitymi szybami w oknach innych strat nie było.
Nie propagujemy faszyzmu, ale na koniec cytujemy jeszcze fragment wystąpienia Hitlera, który 1 września 1939 roku w Reichstagu wołał: „Nie będę prowadził wojny przeciwko kobietom i dzieciom. Wydałem instrukcje memu lotnictwu, by ograniczyło swe ataki do celów wojskowych. Lecz jeśliby przeciwnik uważał, że daje mu to wolną rękę do sprzecznego z powyższym działania, wówczas w odpowiedzi otrzyma cios, z którego się nie otrząśnie".
Jak było faktycznie? O tym właśnie Wam napisaliśmy. A skutki dodatkowo obejrzycie na 2 załączonych zdjęciach.
I już naprawdę na koniec jeszcze uwaga. Na podstawie tego , co napisaliśmy, może się wydawać, że Niemcy latali w okolicach Sieradza 3 września i byli bezkarni... Ale zwróćcie uwagę, że w relacji por. Janiaka pojawia się informacja o ataku polskich samolotów na Niemców. Tych informacji w posiadanych przez nas relacjach polskich żołnierzy jest znacznie więcej. Wiemy kto zaatakował Niemców. Ten atak nie był jednak związany z bombardowaniem stacji kolejowej. Nastąpił później.
Jeżeli chcecie, żebyśmy przybliżyli ten temat, to napiszcie w komentarzach. A my przygotujemy post na ten temat.
Odwiedzajcie nas!
Zdjęcia wojenne zniszczonych, zbombardowanych wagonów na sieradzkiej stacji kolejowej stanowią własność Janusza Matusiaka. Janusz – dziękujemy za zgodę na publikację. Zdjęcie tablicy na dworcu w Sieradzu i grobu ofiar – Wojciech Józefiak. Zdjęcie dworca w Sieradzu – internet.
W razie wykorzystania należy podać źródła.