06/01/2026
107 lat temu, 6 stycznia 1919 roku, powstańcy zdobyli Stację Lotniczą Ławica, był to zarazem końcowy epizod walk o wyzwolenie miasta Poznania spod niemieckiego panowania. “...Dnia 5 stycznia 1919 r. udali się do stacji lotniczej w Ławicy P. O. W-iacy M. Paluch i lotnik Pniewski w towarzystwie jednego powstańca, gdzie rozpoczęliśmy pertraktacje z Niemcami. Część niemieckiej rady żołnierskiej godziła się na wymarsz ze wszelkiemi honorami, na co jednak myśmy się nie zgadzali, żądając bezwarunkowej kapitulacji. Niemcy o kapitulacji nawet słyszeć nie chcieli i oświadczyli gotowość bronienia się do ostatniej kropli krwi, oraz zagrozili wysadzeniem Ławicy w powietrze. Równocześnie zaznaczyli, że wysadzą też w powietrze fort VII., znajdujący się w pobliżu Ławicy, w którym przechowywano kilkaset tonn bomb lotniczych. Fort ten był dotychczas obsadzony przez Niemców. ‘A więc będziemy się bili’ powiadamy. ‘Czekamy na was’ - odpowiada przewodniczący rady żołnierskiej por. Fisher. Na to powiedzenie delegacja polska odjechała. Wieczorem tegoż samego dnia zwołano zebranie do byłego gubernatorstwa, na którem to zebraniu uchwalono w nocy z dnia 5 na 6 stycznia uderzyć na Ławicę. Przez żołnierzy Polaków, znajdujących się z rozkazu P. O. W. do ostatniej chwili w szeregach niemieckich na stacji lotniczej w Ławicy dokładnie byliśmy poinformowani o sytuacji i planie obrony. Szczególnie odznaczył się w dostarczaniu nam wiadomości dzisiejszy sierż. sztab. Reichelt. Poważnie liczono się z tem, że Niemcy w razie natarcia na nich, wysadzą fort VII. w powietrze, a co zatem idzie, uczynią wielkie szkody części miasta Poznania. Mieliśmy również dokładne wiadomości, że część Ławicy jest podminowana. Należało więc za wszelką cenę przeszkodzić planom niemieckim i obsadzić natychmiast fort VII. Niezwłocznie wysłano więc oddział P. O. W-ów z zadaniem obsadzić fort VII. Równocześnie przecięto podziemny kabel elektryczny Poznań-Ławica, celem uniemożliwienia wysadzenie fortu. Dalej ustalono skład oddziałów, biorących udział w natarciu. W wyprawie wzięły udział trzy kompanje pierwszego baonu pod dowództwem Pinieckiego, 2 armaty pod Nieżychowskim, 1 pluton strzelców konnych pod Ciążyńskim. Mieliśmy również kilka karabinów maszynowych. Dowódcą wyprawy został mianowany ppłk. Kopa Andrzej. Oprócz tego w akcji wzięło udział kilka oddziałów ochotniczych P. O. W-iaków pod Kalinowskim. W skład sztabu ppłk. Kopy wchodził M. Paluch, ppor. Stępniewicz, Franciszek Gruszkiewicz i ja. Ponieważ Niemcy obsadzili znaczną część otwartego terenu Ławicy dużą ilością c. k. m., należało, celem uniknięcia większych strat, wykonać natarcie z zaskoczeniem. Do godziny 6-tej dnia 6 stycznia, wszystkie oddziały miały zająć wyznaczone im pozycje wyjściowe. O godzinie 6.15 sztab wysłał ponownie parlamentarjuszy i postawił Niemcom ultimatum bezwzględnej kapitulacji. Czas wyznaczony na odpowiedź wynosił 10 minut. Gdy Niemcy w oznaczonym terminie nie odpowiedzieli, rozpoczęło się (o godzinie 6.25) natarcie. Powstała wielka strzelanina. Wojska powstańcze, które chroniła ciemność i które zdołały już dość blisko podsunąć się pod stację lotniczą, posuwały się łatwo naprzód, ponieważ wszystkie c. k. m. niemieckie biły za wysoko. Z polskiej strony oddano tylko 4 strzały armatnie, gdyż obawiano się wybuchu pożaru. Po 20-minutowym szturmie, Ławica była w ręku powstańców. Komendantem stacji na mocy uchwały P. O. W. został mianowany pilot Pniewski. Straty Polaków wynosiły jeden zabity i kilku rannych. Straty niemieckie dwóch zabitych, w tej liczbie jeden oficer saper i kilkunastu rannych. (...) Na stacji rozpoczął się natychmiast gorączkowy ruch prac organizacyjnych. Powstaje baon lotniczy z nazwą St. Lotnicza Ławica...”.
_______________
Tekst cytowany za: Major pilot Wiktor Pniewski, “Zajęcie Ławicy. Wspomnienia lotnika”, [w:] “Album dziesięciolecia lotnictwa polskiego”, Wydawnictwo “Lotnik”, Poznań 1930, s. 73-74.