03/02/2026
Mówią, że dom jest tam, gdzie kot mruczy. W moim domu to mruczenie słychać niemal w każdym kącie – mam pod opieką ponad 20 kotów. Każdy z nich to inna, często bolesna historia.
To koty wyciągnięte z mroźnych ulic, zabrane ze schroniskowych boksów, gdzie traciły nadzieję, odebrane interwencyjnie z miejsc, o których wolałabym zapomnieć. Dziś mają bezpieczny dach nad głową, ale sama nie jestem już w stanie udźwignąć ciężaru ich codziennego utrzymania. 💔
Dlaczego proszę o pomoc właśnie teraz?
Zima to dla nas najtrudniejszy czas. Potrzeby rosną, a zasoby znikają w oczach. Ponad 20 rezydentów potrzebuje ogromnych ilości karmy, by mieć siłę do walki o zdrowie.
Część moich podopiecznych wymaga stałego podawania leków, a niektórzy czekają na kosztowne zabiegi, które są ich jedyną szansą na życie bez bólu.
Oprócz moich domowników, dokarmiam też stada na zewnątrz. W te mrozy jedzą znacznie więcej, by przetrwać – nie mogę ich zostawić z pustą miską, gdy mróz ścina krew w żyłach.
Cz możesz pomóc?
Nie proszę o luksusy, proszę o podstawę przetrwania – KARMĘ.
Każda puszka, każdy worek suchej karmy to dla mnie pewność, że jutro żaden z moich podopiecznych nie będzie głodny. To spokój ducha, którego tak bardzo mi brakuje.
„Człowiek jest wielki nie przez to, co posiada, lecz przez to, czym dzieli się z innymi”.