11/08/2026
Mówienie szczerych komplementów pomaga rozwijać skrzydła u dzieci i pozwala pozostać w prawdziwym uznaniu i radości osobie, która te miłe słowa wyraża.
Kilka dni temu opisywałem eksperyment jaki przeprowadziła doc. dr hab. Hanna Olechnowicz (psycholog zajmująca się rozwojem dzieci z zaburzeniami rozwojowymi, twórczyni Klubu Terapeutycznego dla Dzieci z Poważnymi Zaburzeniami Emocjonalnymi).
Nauczyciele i wychowawcy w pewnej szkole zostali zobowiązani do tego, aby każdego dnia przekazać każdemu dziecku przynajmniej jeden szczery, zindywidualizowany prawdziwy „komplement” np. odnośnie efektów uczenia się, aktywności lub zachowania. U dzieci, które wcześniej funkcjonowały w trybie ciągłej obrony lub ataku, zaobserwowano wygaszanie negatywnych zachowań na kilku poziomach. Przed eksperymentem uczniowie często stosowali zachowania prowokacyjne: przerywanie lekcji, bójki, niszczenie przedmiotów czy głośne krzyki, które zanikły pod wpływem zauważania kompetencji dzieci (zamiast zauważania niekompetencji). Przed badaniem częstym problemem było zacinanie się dzieci i kategoryczna odmowa współpracy (np. „nie będę pisać”, „nie zrobię tego”).
Olechnowicz zauważyła, że komplementowanie małych kroków (docenienie samego faktu otwarcia zeszytu czy równego trzymania ołówka) rozbijało ten opór. Uczniowie przestali traktować polecenia nauczyciela jako zagrożenie dla swojej i tak niskiej samooceny. Zamiast tego zaczęli chętniej podejmować ryzyko wysiłku intelektualnego. W miarę trwania eksperymentu z klas zniknęły dokuczliwe zachowania wymierzone w inne dzieci (podstawianie nóg, zabieranie rzeczy, wyśmiewanie).
Dzieci które miały zaspokajaną podstawową potrzebę ludzką – potrzebę kompetencji – zaczynały zachowywać się prawidłowo. Zaburzenia zachowania wynikają bowiem z frustrowania potrzeb dzieci.
Jedna z osób komentujących wyraziła swoją wątpliwość, która dość często pojawia się w dyskusjach: „A potem taki uczeń pójdzie do pracy i będzie sfrustrowany, że nikt nie pochwalił go za ten tytaniczny wysiłek. Wróci do domu mamy i taty, na ich utrzymanie, bo przecież on nic nie musi.
Wychowujemy dzieci dla świata, a tam jest rywalizacja, ocena, walka, porażka, obowiązek, przymus, rzeczywistość.”
Takie myślenie wyraża obawa o „zepsucie dziecka” przez bycie zbyt dobrym. Już sam efekt tego eksperymentu pokazał, że ten lęk jest bezpodstawny, bowiem uczniowie zaczęli sami komplementować i obdarowywać swoich rówieśników. To znaczy, że dzieci nie wchodziły w walkę z innymi, nie stosowały przymusu, nie krytykowały innych. Takie dzieci będą budowały inny świat, lepszy niż ten, który zastały.
Podcinanie dziecku skrzydeł, już od małego, nie przygotowuje dziecka do życia. To, co dobrego dostanie jako dziecko, powoli mu lepiej zmierzyć się z trudami życia.
Pozbawianie dzieci „pozytywnej informacji zwrotnej” jest formą niszczenia dziecka, jest torturą, tak jak torturą jest pozbawianie snu, jedzenia, leczenia, uwagi, odpoczynku, prawa do autonomii i inne.
Torturowanie dzieci, nie jest pomysłem na wychowanie dobrych ludzi.
Jacek Kielin