20/11/2025
🔸Z okazji 111. rocznicy bitwy pod Krzywopłotami, Bydlinem i Załężem udostępniamy kilka znanych i mniej znanych zdjęć z okresu tego boju.📷🇵🇱⚔️
📜„Jestem mieszkańcem wsi Załęże od urodzenia, tj. 2 listopada 1899 r. – zanotował dla potomnych Stanisław Szot – Z początkiem listopada 1914 r. wielkie masy wojska austriackiego, w tym Legionów polskich, zatrzymały się pod Krzywopłotami, Załężem i Bydlinem w odwrocie ze wschodu. Na północ od Załęża zajęli pozycje Austriacy, Czesi i Węgrzy. Wzgórze św. Krzyża i lasek Zawadka oraz Załęże zajęli Legioniści. W Załężu gotowali strawę dla żołnierzy, którą zanoszono do oddziałów na pozycje. Ja również nosiłem tam posiłki dla żołnierzy, niewiele ode mnie starszych (…). Legioniści z udziałem mieszkańców wsi razem z żołnierzami budowali okopy. Wiedzieliśmy już że tutaj odbędzie się bitwa".
ℹ️Latem 1914 r. rozpętała się I wojna światowa. Dotychczasowi zaborcy Polski stanęli do walki przeciw sobie – po jednej stronie frontu carska Rosja, po drugiej: Niemcy i Austro-Węgry. Sytuacja ta była dla Polaków szansą na odzyskanie upragnionej niepodległości. Przed wielką wojną największą autonomią Polacy cieszyli się w zaborze austriackim. Powstały tam organizacje paramilitarne, m.in. Związek Strzelecki i Polskie Drużyny Strzeleckie. W sierpniu 1914 r. organizacje te zmobilizował Józef Piłsudski. Strzelcy i drużyniacy wkroczyli do zaboru rosyjskiego, aby wywołać tam powstanie. Plan ten się nie powiódł, jednak z coraz liczniejszych ochotniczych pododdziałów rozwinęły się Legiony Polskie.
🔍Legiony u boku wojsk austro-węgierskich, walczyły na kielecczyźnie i pod Dęblinem. W październiku 1914 r. carska ofensywa odrzuciła legionistów. Rozpoczął się odwrót, a Rosjanie zaczęli zbliżać się do Krakowa.
👥Pod Krzywopłotami Legiony wchodziły w skład ugrupowania austro-węgierskiej 46. Dywizji Piechoty Obrony Krajowej, tj. Landwehry. Landwerzyści ramię w ramię z legionistami zajęli pozycje na zachód od Wolbromia. Wielu żołnierzy 46. Dywizji Landwehry było tak jak legioniści – Polakami. W skład dywizji wchodziły bowiem pułki m.in. z Krakowa, Nowego Sącza i Cieszyna. W ciągu całej Wielkiej Wojny przez Legiony przewinęło się do 40 tys. Polaków. Dla porównania: w szeregach armii zaborczych służyło około 3 miliony Polaków, tj. 75 razy więcej.
📆Większość sił legionowych, 9 listopada, razem z brygadierem Józefem Piłsudskim odmaszerowała do Krakowa. Pod Bydlinem, Załężem i Krzywopłotami pozostały dwa bataliony piechoty (IV i VI), bateria artylerii i kompania saperów, uzupełnione tuż przed bitwą przez grupę kilkuset ochotników zwerbowanych w okolicach Łodzi, Częstochowy i Zagłębia Dąbrowskiego. Łącznie było to ponad 1,5 tys. żołnierzy.
🌲111 lat temu na wzgórzu Św. Krzyż w Bydlinie nie było gęstego lasu, rosły nieliczne niskie drzewa i zarośla. Żołnierze spoglądali w stronę Załęża i Domaniewic w oczekiwaniu nadejścia nieprzyjaciela. Wzgórze zamkowe było dominującym punktem przyszłej bitwy. Górowało nad wsiami i dawało dobre pole obserwacji i ostrzału.
Legionista Wacław Sieroszewski zanotował:
„Aby utrudnić nieprzyjacielowi skryte podejście wyrównaliśmy przy pomocy saperów austriackich teren przed naszymi pozycjami leżący, oraz pościnaliśmy drzewa. I gdyby nie deszcz jesienny, to czas spędzony na pozycjach, w porównaniu z trudami przebytymi podczas odwrotu spod Dęblina, odpoczynkiem nazwać by można było."
💣Kopanie okopów nie należało do najłatwiejszych. Grunt był kamienisty. Do grudnia 1914 r. Legioniści nie otrzymali ciężkich karabinów maszynowych. Z zazdrością musieli więc spoglądać na ich kolegów z landwery, wyposażonych w najnowsze kulomioty systemu Schwarzlose.
Dowodzony wówczas przez Józefa Piłsudskiego 1. Pułk Legionów liczył wtedy sześć batalionów piechoty i dwa szwadrony kawalerii oraz dywizjon artylerii z dwudziestoma działami. To właśnie dzięki tym nielicznym armatom Piłsudski został mianowany brygadierem. Ten tytuł w c.k. Armii należał się pułkownikom, którym podlegała piechota wsparta artylerią. A jaka to była artyleria?
Na jej czele stał Czech, kpt. Ottokar Brzoza-Brzezina. Udało mu się po wielkich trudach uzyskał od Austriaków działa na wyposażenie pięciu baterii. Były to przestarzałe konstrukcje sprzed niemal czterdziestu lat, z roku 1875. Strzelały na czarny proch, używany jeszcze w średniowieczu. Przestarzałe karabiny legionistów nazywały się Werndlami, toteż legioniści ochrzcili armaty Werndlami na kółkach. Ogólnie znana była piosenka „O armacie”.
Jak ciele uwiązana starym powrozem
Skacze jak opętana z tyłu za wozem
Cóż to za kawał grata?
To jest nasza armata!
💣Armaty miały potężny odrzut, a po każdym wystrzale stanowisko ogniowe otaczała ogromna chmura białego dymu. Miały donośność od 2400 m do 3500 m, co w połączeniu z brakiem przyrządów celowniczych do ognia pośredniego, wymuszało strzelanie wyłącznie ogniem na wprost, z odkrytych stanowisk ogniowych. Ciekawostką jest, że każda bateria była zaopatrzona w ładunki wybuchowe przeznaczone do rozsadzania luf w wypadku konieczności porzucenia armat.
Jeden z legionistów wspominał:
„Żołnierz legionowy od dawna marzył o artylerii, której wsparcie w boju nauczył się cenić. Jednak widok małych armatek górskich dawnego typu do tego strzelających przestarzałym prochem dymnym nie odpowiadał marzeniom. Piechota więc mocno przygadywała artylerzystom, tym bardziej, że ci jeszcze nie wąchali prochu. W duszy jednak piechurzy cieszyli się, że przybył im nowy rodzaj broni."
Początek listopada upłynął na fortyfikowaniu linii obronnej i ćwiczeniach, w tym na Pustyni Błędowskiej. Wkrótce nawiązano kontakt z carską ofensywą. 16 listopada artyleria nieprzyjaciela rozpoczęła ostrzał.
📝Stanisław Szot zapamiętał: „wszyscy byliśmy w dekunkach. Grały karabiny maszynowe i armaty. Słychać było świst przelatujących pocisków i szrapneli. Rozszalało się piekło. (…) Austriacy podpalali domy, żeby mieć lepsze pole ostrzału i widoku. (…) Rosjanie również palili”.
"W chwili, kiedy wyjrzałem z rowu, zaryła się kula przede mną, grudki ziemi obsypały mi twarz. Obtarłem pospiesznie twarz i z powrotem ukryłem się w rowie; Pierwszy ogień szczęśliwie przetrwaliśmy..." – zapisał legionista Franciszek Ziółkowski
Czwarty batalion utrzymywał pozycje w okopach na wzgórzu Świętego Krzyża. W tym czasie szósty batalion na lewym skrzydle ruszał do natarcia na Załęże, aby powstrzymać rosyjską ofensywę. 17 i 18 listopada legioniści ruszali do natarcia na Załęże. Atak miał zatrzymać carską ofensywę i wyprzeć Rosjan z zajmowanych pozycji.
📝Stanisław Szot zapamiętał: "Słyszeliśmy obok krzyki, nawoływanie, jęki atakujących legionistów. Jęki rannych były przerażające: ratujcie, dobijcie… Sąsiednia zagroda płonęła".
📝Kpr. Franciszek Sokół: "pomagałem w przenoszeniu ppor. Medyńskiego, kiedy dawał jeszcze znaki życia. Ranny był w pierś, dał kartkę Bagniewskiemu aby wysłał ją do narzeczonej. Kartkę pisał w rowie na skraju lasku przed atakiem".
📝"Mieliśmy podziurawione kulam i czapki, płaszcze, łopatki, ja miałem przestrzeloną sztylpę na prawej nodze oraz płaszcz i mundur. Rozgorączkowani, zziajani, oblepieni błotem, ogłuszeni hukiem pękających pocisków przemy naprzód, od drzewa do drzewa, od jednego płotu do drugiego; co chwila ktoś zostaje — to zabity lub ranny." – zapamiętał kpr. Franciszek Sokół
❗W krytycznych chwilach wsparcie piechurom skuteczne daje niedoceniana dotąd artyleria.
📝Późniejszy generał Piskor: "Kpt. Brzoza ryzykuje całą swą artylerię. Wyjeżdża na otwartą pozycję i kieruje gwałtowny ogień na lasek domaniewicki. Ryknęły nasze śmieszne armatki wywołując zdumienie u Moskali. Zionęły raz, drugi i dziesiąty ogniem z otwartych pozycji. Ręcznie rzucone rwać się poczęły granaty, tuż nad okopami moskiewskimi, tłumiąc siłą swego ognia ich piechotę. A baterie jakby zachęcone odniesionym triumfem jęły pracować ze zdwojoną siłą. Ciskały się kurczowo, dymiły, huczały małe Brzozy armatki. Poczerniali od dymu artylerzyści niosąc ulgę cofającej się piechocie i umożliwiając jej zebranie rannych."
⚔️Natarcie szóstego batalionu dociera do Załęża, gdzie legioniści usiłują się okopać i prowadzić ogień w kierunku lasu domaniewickiego. Wspiera ich ogień czwartego batalionu z okopów na wzgórzu zamkowym. Jednak pozbawione wsparcia ze skrzydeł ataki legionistów nie przyniosły sukcesu. Zginął m.in. porucznik Stanisław Paderewski, przyrodni brat Ignacego Jana Paderewskiego – światowej sławy pianisty i przyszłego premiera niepodległej Polski. Legioniści utrzymują się w Załężu kilka godzin, jednak grozi im otoczenie. Ostatecznie wycofują się na pozycje wyjściowe. Bój kosztował życie około 50 legionistów, zaś rannych zostało ich ponad 100. Straty były znaczne – co 10 żołnierz legionowy zginął, był ranny lub dostał się do niewoli. W kompaniach strzeleckich, które nacierały na Załęże, straty wynosiły nawet 60% stanu wyjściowego. Na cmentarzu naprzeciw państwa leży także ponad dwustu żołnierzy armii austro-węgierskiej. Jednak front carski nie posunął się już więcej naprzód.
✝️Wieczorem na polu bitwy latarki sanitariuszy, którzy podchodzą aż pod pozycje rosyjskie w poszukiwaniu rannych. Obok martwego por. Paderewskiego jeden z legionistów daje słabe oznaki życia. Sanitariusze zagarniają go na płaszcz i zanoszą na wóz sanitarny. Ranny obudzi się dopiero na stole operacyjnym w Pradze. To ciężko ranny został legionista Stanisław Bytnar, ojciec słynnego z „Kamieni na szaniec” żołnierza AK Jana Bytnara „Rudego”.
📜19 listopada do natarcia ruszają jednostki austro-węgierskie, które ostatecznie zmuszają Rosjan do wycofania z lasu domaniewickiego. Sukcesy na innych odcinkach zatrzymują ofensywę carską i odrzucają Rosjan od Krakowa.
👉Kilka miesięcy później dowódca VI batalionu kpt. Albin Fleszar, zorganizował obiad dla żołnierzy swojego batalionu i zaproszonych gości z IV batalionu. Dla żołnierzy rannych pod Krzywopłotami, którzy powrócili już ze szpitali, przygotowano specjalny stół. Na końcu obiadu kpt. Satyr wygłosił przemówienie o znaczeniu bitwy pod Krzywopłotami, które zakończył w te słowa: „Pokazaliście w natarciu i odwrocie, jak ginie, jak umiera żołnierz polski. Niestety , ofiara nasza zbyt ciężką jest i bolesną... Ciężką jest dla nas, którzyśmy mieli wśród siebie tych, co pozostali tam na polach Załęża i Krzywopłotów. Ja ich już opłakałem ... Dzisiejsza nasza uczta jest stypą pogrzebową, sprawowaną ku uczczeniu tych, co wiernie wypełnili rozkaz. Wiernie aż do końca. Poległym cześć!"
🔔Bitwa pod Krzywopłotami znalazła się wśród bitew wyróżnionych umieszczeniem na tablicy na Grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie.
👉Z perspektywy ówczesnego całego frontu wschodniego, czy nawet walk jedynie na odcinku na północ od Krakowa, udział legionistów w starciu pod Krzywopłotami miał znaczenie symboliczne. Te dwa legionowe bataliony niknęły w statystyce wielu dywizji armii cesarsko-królewskiej. Pod Krzywopłotami Legioniści wykrwawili się w nieudanych natarciach, a ostateczne przełamanie pozycji carskich było dziełem jednostek austro-węgierskich, a nie legionowych. Jednak to starcie zostało przez piłsudczyków doskonale wykorzystany propagandowo. Jeszcze trwała wielka wojna, gdy nad zbiorową mogiłą legionistów w Bydlinie postawiono pomnik. Było to uroczyste odsłonięcie w 2. rocznicę bitwy 19 listopada 1916 r., z tłumem ludzi, dekoracjami, długim szeregiem ułanów za pomnikiem, z udziałem samego Józefa Piłsudskiego. W dwudziestoleciu międzywojennym bitwa pod Krzywopłotami została wyróżniona na Grobie Nieznanego Żołnierza, powstała w Bydlinie w 1938 r. szkoła im. Piłsudskiego, był pomysł na mauzoleum bitwy. Krzywopłoty ugruntowały się w polskiej świadomości jako „legionowe Termopile”, jako nośnik idei walki o niepodległość.
Autorem tekstu jest Konrad Kulig.