10/06/2026
OPIEKUN MEDYCZNY – BLASKI I CIENIE
– „Mam już dość tej przeklętej choroby! Mam dość takiego świata wokół siebie, gdzie co dwa miesiące trafiam na ponowną diagnostykę do szpitala”.
Gdyby zebrać i opisać wszystkie ludzkie dramaty, wewnętrzne frustracje pacjentów, ich osamotnienie, rezygnację w trakcie choroby i całodobowego cierpienia, a przede wszystkim stan umysłu towarzyszący każdemu procesowi leczenia, wydaje mi się, że zabrakłoby łez, atramentu i kartek papieru. Gdyby każdy, kto ma pierwszy kontakt z pacjentem, miał zapamiętać wszystkie te bolesne zwierzenia, mielibyśmy gotowy warsztat nauki empatii oraz umiejętności słuchania.
Na studiach pracy socjalnej przedstawiano cechy przyszłego pracownika socjalnego – a ja dodałbym również opiekuna medycznego. Oczywiście wszystko było przedstawiane w barwach niemal superbohatera. Mnie jednak takie słuchanie od razu nokautuje. Żaden ratownik medyczny, pielęgniarka czy opiekun medyczny nie jest w stanie na siłę wyrobić lub wykształcić w sobie nie tyle głębokiej empatii, ile po prostu gotowości do codziennego przebywania z pacjentami i słuchania najbardziej dramatycznych zwierzeń przez wiele godzin każdego dnia.
Możemy być sponiewierani przez różne czynniki: przepracowanie, chroniczne przemęczenie, życie na różnym poziomie emocjonalnym czy huśtawki nastroju. Może zawodzić komunikacja z pozostałymi członkami zespołu medycznego, może wysiadać nasza kondycja psychiczna. Mimo tego wciąż trwamy na swojej własnej scenie szpitalnego oddziału, często pomimo własnych, nie do końca przepracowanych spraw. Każdego dnia przekraczamy próg sal chorych, niosąc pomoc tym, którzy często najbardziej potrzebują nie tylko opieki, ale także zwykłej obecności drugiego człowieka.
Zdarzają się również bukiety wdzięczności, których do tej pory nie potrafię do końca zrozumieć. Czasami dotyczą one najbardziej drobnych form pomocy, jednak dla rodzin naszych pacjentów mają szczególne znaczenie. Osobiście jest mi wręcz głupio słuchać, kiedy ktoś z rodziny po raz kolejny wypowiada słowo „dziękuję”. Myślę wtedy: cóż, taka moja praca, taki mój obowiązek. Niezależnie od tego, czy dana czynność mi się podoba, czy nie, i tak ją wykonam.
Z biegiem czasu zacząłem jednak dostrzegać, że dla wielu pacjentów i ich rodzin opiekun medyczny jest kimś więcej niż tylko osobą wykonującą określone czynności. Jest często pierwszą osobą, która wysłucha, poda pomocną dłoń, zauważy smutek, lęk czy bezradność. To właśnie w tych codziennych, pozornie zwyczajnych sytuacjach kryje się prawdziwa wartość naszego zawodu.
Wokół zawodu opiekuna medycznego przez lata narosło wiele nieporozumień i chaosu. Niejednokrotnie spotykaliśmy się z błędnym postrzeganiem naszej roli, a zakres powierzanych obowiązków nie zawsze odpowiadał temu, do czego zostaliśmy przygotowani. Mimo to trudno nie zauważyć, że zawód opiekuna medycznego z roku na rok staje się coraz bardziej potrzebny. Starzejące się społeczeństwo, rosnąca liczba pacjentów przewlekle chorych oraz potrzeba zapewnienia im godnej opieki sprawiają, że obecność opiekuna medycznego staje się ważnym elementem funkcjonowania ochrony zdrowia. Coraz częściej dostrzegają to pacjenci, ich rodziny, a także pozostali członkowie zespołu terapeutycznego.
Przekraczając próg trochę innej rzeczywistości, jeden z pacjentów zwrócił się do mnie i powiedział:
– „Wie pan, w ostatniej chwili pogodziłem się ze swoją chorobą. Muszę być codziennie przygotowany”.
Takie słowa pozostają w pamięci na długo. Uświadamiają, że choroba to nie tylko leczenie i procedury medyczne, ale także codzienna walka człowieka z własnym lękiem, niepewnością i cierpieniem.
Każdy dyżur, na którym masz przywilej być, jest trochę takim pozostawieniem po sobie pewnego śladu. Była inspiracja, było wsparcie emocjonalne, była konkretna pomoc w codziennych czynnościach. Czasami wystarczy rozmowa, obecność lub zwykły gest życzliwości, aby dla chorego człowieka miało to ogromne znaczenie.
Myślę, że za kolejne piętnaście lat zawód opiekuna medycznego przejdzie dalszą metamorfozę – zarówno w zakresie kształcenia, jak i powierzanych zadań oraz miejsca w systemie ochrony zdrowia. Jestem przekonany, że będzie to zawód jeszcze bardziej profesjonalny, samodzielny i doceniany niż obecnie.
Dziś, pomimo wielu wyzwań, opiekun medyczny nie jest już jedynie dodatkiem do systemu ochrony zdrowia. Staje się jego ważnym ogniwem – osobą, która nie tylko pomaga w codziennych czynnościach, ale również towarzyszy pacjentowi w jednym z najtrudniejszych momentów jego życia.
I właśnie dlatego ten zawód był, jest i będzie potrzebny.
Marcin Staszak
Krajowa Rada Opiekunów Medycznych