08/03/2026
🌲🌲🌲 Łowiectwo w oczach niemłodego fryca 🌲🌲🌲
Las. Pola. Zwierzyna. Praca w łowisku. Za to pokochałem łowiectwo. To nie tylko pasja — to styl życia, który realizuję każdego dnia. Styl, o który nieraz trzeba dziś zawalczyć – w dobie radykalnych podziałów społecznych i szerzącej się dezinformacji.
W tym osobistym tekście chciałbym przedstawić Państwu spojrzenie niemłodego fryca na drogę stawania się myśliwym – na jej trudności, odkrycia i piękno. „Niemłody”, bo swoją przygodę z łowiectwem rozpocząłem w wieku 39 lat – ani za wcześnie, ani za późno.
🌲Początek zrodzony z troski o rodzinę
Wszystko zaczęło się od przeprowadzki na wieś i refleksji nad tym, co trafia na stół mojej rodziny. Samodzielnie wytwarzałem wędliny, kiełbasy, sery – z produktów kupowanych u lokalnych dostawców, których często szukałem tygodniami. W pewnym momencie pomyślałem: a może sam dostarczę mięso na rodzinny stół?
Zainteresowałem się kulturą, tradycjami i teorią myślistwa. Wiedza teoretyczna stała się bodźcem do działania praktycznego.
🌲Trudne początki i pierwsze kroki
Początki nie były łatwe. Aby zostać myśliwym, trzeba odbyć staż w Kole Łowieckim. Szukałem więc takiego, które przyjmie nowego stażystę — co bez znajomości okazało się trudnym wyzwaniem.
Rozmowy w kolejnych Kołach kończyły się zazwyczaj zdawkowo:
„Najpierw proszę trochę poczytać, wrócić za rok.”
Przyjmowałem te słowa z pokorą. Trudno jednak było o listę lektur, o wskazówki, od czego w ogóle zacząć.
🌲W końcu się udało
Po długich poszukiwaniach trafiłem na Koło bardziej otwarte i rozpocząłem staż. Każdemu stażyście przydzielany jest opiekun — mój okazał się prawdziwą kopalnią wiedzy.
Praca w łowisku była dla mnie przyjemnością i ucieczką od codzienności. Las, pola, świeże powietrze i smak kiełbasy z ogniska…
Dyżury na zasiewach zachwycały, bo pozwalały obserwować zwierzynę w chwili, gdy większość ludzi już śpi.
Pamiętam zdumienie ilością zwierzyny, której wcześniej nie dostrzegałem.
Oczywiście, przyjemność znikała, gdy trzeba było w deszczu przepędzać jelenie z upraw.
A najradośniejszym moim „odkryciem” stażu był… kapelusz myśliwski – symbol i praktyczny przyjaciel: daje cień latem, chroni przed deszczem, a przede wszystkim wyróżnia myśliwego z tłumu.
🌲Rok nauki, 340 godzin pracy i morze doświadczeń
W czasie stażu wypracowałem ponad 340 godzin prac gospodarczych:
grodziłem uprawy, rozbierałem ogrodzenia przed żniwami, naprawiałem je, budowałem ambony i zwyżki.
Koledzy z pracy nadali mi przydomek „leśny cieć” – z czułością, choć nie bez powodu.
Po roku przyszedł czas na kurs dla nowo wstępujących. Wtedy dopiero zrozumiałem, jak wiele jeszcze muszę się nauczyć.
Bezpieczeństwo, etyka, kultura łowiecka, gwara, behawior zwierzyny – ogrom wiedzy, który powinien być, moim zdaniem, częścią edukacji już od szkoły podstawowej.
Z radością dzieliłem się ciekawostkami z przyjaciółmi – wielu z nich ze zdumieniem odkrywało gatunki i zwyczaje zwierząt, o których wcześniej nie mieli pojęcia.
Egzaminy – emocje większe niż na maturze
Trzy dni prób i stresu:
dzień pierwszy – egzamin pisemny, dziesiątki szczegółowych pytań,
dzień drugi – egzamin ustny,
dzień trzeci – strzelanie w trzech konkurencjach.
Emocje? Większe niż na maturze.
Ale w maju 2025 roku stałem się pełnoprawnym myśliwym.
🌲Między tradycją a rzeczywistością
Okazało się, że to niezwykle ciekawy moment w dziejach polskiego łowiectwa.
Dziś jestem myśliwym niezrzeszonym — nie dlatego, że nie chcę, ale dlatego, że trudniej znaleźć Koło, które przyjmie na rezydenturę, niż to, które zgodzi się na staż.
Jak powiedział mój Kolega Szymon:
„Łomatkobosko, przed Tobą najtrudniejsze zadanie w łowieckiej karierze, zwane kruszeniem betonu. U nas w kaliskim okręgu zapisy na zapisy do kół są jak w NFZ — pierwsze terminy na 2047 rok.”
🌲Odpowiedzialność i przysięga
Poszukiwania trwają, a ja ten czas wykorzystuję na dalszą naukę i walkę z dezinformacją w mediach społecznościowych.
Pierwsze polowanie zbiorowe i zaszczyt złożyć ślubowanie:
„…dbać o dobre imię łowiectwa i godność polskiego myśliwego.”
I te słowa traktuję bardzo poważnie.
Każdego dnia w internecie napotykam hejt — emocjonalny, często niepoparty wiedzą, a czasem zwyczajnie kłamliwy.
Niektórzy z nas się śmieją, inni bezsilnie rozkładają ręce. Ja postanowiłem reagować.
Wraz z Kolegami staramy się prostować fałszywe informacje i przypominać, że łowiectwo to nie przemoc, lecz harmonia człowieka z przyrodą.
🌲Myśliwy w XXI wieku
Czasy się zmieniają – dynamicznie, czasem zbyt szybko.
Musimy dziś zawalczyć o ponad stuletnią tradycję, której jesteśmy częścią.
Nie możemy trwać w bezruchu i czekać. Bo wtedy stajemy się łatwym celem dla tych, którzy nas atakują.
Zamiast tego – działajmy, wszędzie tam, gdzie możemy.
Edukacja, rozmowa, obecność w przestrzeni publicznej – to dziś nasza broń.
Uważam, że każdy z nas, kto nosi zielony kapelusz, powinien być ambasadorem przyrody i zdrowego rozsądku.
Bo łowiectwo to nie tylko tradycja – to odpowiedzialność.
Za naturę, za prawdę, za przyszłość.
🌿 Darz Bór!