Stowarzyszenie Przyjaciół Ziemi Medyckiej

Stowarzyszenie Przyjaciół Ziemi Medyckiej Stowarzyszenie działa na rzecz mieszkańców gminy Medyka oraz propaguje walory historyczne , kulturowe i przyrodnicze naszego regionu.

Zapraszamy na pierwszą w tym roku WYCIECZKĘ Z HISTORIĄChętnych prosimy o kontakt przez Messenger lub osobiście.
17/02/2026

Zapraszamy na pierwszą w tym roku WYCIECZKĘ Z HISTORIĄ
Chętnych prosimy o kontakt przez Messenger lub osobiście.

11/02/2026
Syberia i Cybulscy z Medyki Pierwsza masowa deportacja Polaków na Sybir miała miejsce 10 lutego 1940 roku. W bydlęcych w...
10/02/2026

Syberia i Cybulscy z Medyki

Pierwsza masowa deportacja Polaków na Sybir miała miejsce 10 lutego 1940 roku. W bydlęcych wagonach, przy bardzo niskich wówczas temperaturach, sięgających nawet minus 30 stopni Celsjusza, sowieci wywieźli około 140 tyś Polaków.

Na stacji Medyka upchano do bydlęcych drewnianych wagonów około 1100 osób zwiezionych z różnych stron. Wśród nich byli także medycznie, między innymi rodzina organisty Cybulskiego. Działania Związku Sowieckiego związane z wywózką były dobrze przemyślane i przygotowane. Wcześniej zawarty został plan Ribentrop – Mołotow. Natomiast plany Stalina co do wywózki i eksterminacji Polaków nie zaczęły się tworzyć wraz z wkroczeniem 17 września 1939 roku sowietów, one tliły się znacznie szybciej. W aresztowaniach nie mogło być przypadków. Najpierw wywiad, pomoc milicji ukraińskiej i współpraca różnych kolaborantów, co pomaga im stworzyć listę według odpowiedniego klucza. Kazimierz Cybulski w swoich wspomnieniach zawartych w książce „Z nieludzkiej ziemi – syberyjskie wspomnienia nastolatka” wspomina, że ojca organistę wraz z księdzem Szymonem Korpakiem, aresztowali enkawudziści w Dzień Zaduszny 2-go listopada, wyciągając ich razem prosto z kościoła do przemyskiego więzienia. Kilka dni później zrobili im przeszukanie o 5 rano, po czym wyrzucili ich z domu. Cybulską wraz z trójką dzieci przyjęła do jednego z trzech pokoi pani Nowotyńska. Dzień 10 lutego 1940 roku Kazimierz Cybulski wspomina jako dzień w którym zakończyło się jego dzieciństwo i dojrzewająca młodość, dzień w którym rozpoczął swój męski „wiek”, pozbawiający go na zawsze normalnego okresu dojrzewania. W wspomnianej książce pisze o tym tak: „(…) nie zauważeni przez nikogo z nas czekających na powrót mamy, weszli prawie tuż za nią enkawudziści z dwoma milicjantami (milicja Ukraińska - przypominam). Jeszcze nie rozebraną z płaszcza i zimowego kapelusza mamę zapytał wchodzący enkawudzista: - Kornielja Cybulskaja? – tak, odpowiedziała mama z wyraźną rezygnacją w głosie, siadając na krześle. - Sabierajsia z wieszczami – oznajmił urzędowym głosem pytający, a na kolejne zapytanie mamy – dokąd teraz – odburknął –uwidisz, eto przesiedlenie (…) Ja nie zwracając na okrzyki, wpadłem do pokoju w którym mieszkaliśmy, wziołem z szafki na książki atlas geograficzny Romera i z nim wróciłem na sanie. (…) Byliśmi podajże ostatnimi pasażerami tego wysiedleńczego transportu z rejonu Medyki, który nie długo po naszym dołączeniu wyruszył w kierunku wschodnim.” Po trzech tygodniach jazdy w okropnych warunkach, bez jedzenia w bardzo niskich temperaturach, dotarli do Krasnojarska. Nie wszyscy dotarli z tego składu żywi. Młody Kazimierz (13 lat) znaczył na zabranym ze sobą atlasie drogę ich podróży. Kolejna podróż tym razem saniami przez 80 km zawiodła ich do wioski Pima nad rzeką Maną. Tu zmarła 13 maja 1940 roku jego siostra Helena (15 lat). Już tylko w troje dotrwali do układu Sikorski – Majski. W skutek tego samego układu z Półwyspu Kolskiego dotarł do nich ojciec ( 6 tyś. km), którego młodsza siostra Zosia nie poznała. Z Pimy wyruszyli w czwórkę, dotarli do miejscowości Narwa, w listopadzie 1941 są już Nowosybirsku, a w grudniu w uzbeckiej Ferganie. Ojciec zaciągną się do Polskiego Wojska z którym razem wyruszyli do Krasnowodzka w Turkmenistanie nad Morzem Kaspijskim (obecnie Turkmenbasza). Stąd wiosną 1942 roku wypłynęli do irańskiego miasteczka Pahlawi (teraz Bandar-e Anzali). Tu rodzina pożegnała ojca, którego rozkaz wojskowy skierował w inną stronę, oni zaś ruszyli do Teheranu. Kolejnym etapem podróży Kazimierza Cybulskiego i rodziny było miasteczko Avhaz na południu Iranu, a w pobliże Zatoki Perskiej skąd tranzytowa no uchodźców do portu przed kolejną wielka podrożą – do Afryki. Przez port w Karaczi w Indiach, Mombase w Kenii docierają do obozu Masindi w Ugandzie. W roku 1944 zaciąga się do Wojska Polskiego, przechodzi szkolenie w Kenii, Egipcie i Palestynie dostając przydział do artylerii i skierowanie na podchorążówkę do Włoch. Po zakończeniu ma jechać w Alpy do walk ofensywnych, ale na szczęści wojna dobiega końca. Latem 1946 roku zostaje ewakuowany do Anglii, jest tutaj i ojciec który pracuje w hospicjum w Kornwalii jako kucharz. W kwietniu 1948 roku z Afryki dołącza do nich mama i siostra. Kazimierz kończy tu liceum budowlane i uzyskuje dyplom technika. W poszukiwaniu pracy wyjeżdża do Londynu, w grudniu 1948 zostaje przeniesiony do rezerwy. Rodzice przenieśli się do Burky koło Manchesteru. W Burky poznaje Henrykę Adamowicz, swoją przyszłą zonę, a ślub biorą w marcu 1950 roku. W Leeds rozpoczął naukę w College of Technology, na wydziale budownictwa. Brat jego zony żeni się z siostrą Zofią i obie rodziny postanawiają pokoleniowo przeprowadzić się do USA. W kwietniu 1955 roku osiadają w amerykańskim Springfield, tu dołączają do nich rodzice i rodzeństwo. Stąd po kilku miesiącach przenoszą się do kalifornijskiej Alhambry, gdzie osiedlają się już na stałe. Wraz z żoną mocno angażuje się w działalność polonijną, a szczególnie Kazimierz, który dodatkowo pisze wiersze i książki. Umiera 2 września 2016 roku w wieku 90 lat.

Na podstawie w/w książki
Mariusz Gumienny

Z więzienia prosto do biblioteki w MedyceNiesłychanie zaskakującym wydarzeniem jest, aby więzień opuszczający po 28 lata...
09/02/2026

Z więzienia prosto do biblioteki w Medyce

Niesłychanie zaskakującym wydarzeniem jest, aby więzień opuszczający po 28 latach zakład karny, już w pierwszy dzień upragnionej wolności, skierował swoje kroki do biblioteki. Stowarzyszenie Przyjaciół Ziemi Medyckiej wspólnie z Gminną Biblioteką Publiczną w Medyce, podjęło się pomocy w zorganizowaniu spotkania na prośbę więźnia, który nie długo odzyska wolność. Tak było z Krzysztofem Małyszko, osadzonym Zakładu Karnego w Medyce. Postanowił on rzucić wyzwanie swojej nowej rzeczywistości w sposób odmienny i odmieniony. Odmienny, bo wskutek inspiracji pisarką zapragnął czegoś więcej niż tylko uciechy z odzyskania wolności. Odmieniony, ponieważ poprzez zdobyte ostatnimi laty doświadczenie, własne przemyślenia, przeczytane liczne książki, odbyte rozmowy i nowy zachwyt nad jakością nadchodzącego życia w starym świecie, spowodowały zwrot w postrzeganiu własnego przyszłego funkcjonowania.

Kim jest, a właściwie w pewnym sensie, kim był Krzysztof Małyszko?
Był najemnikiem w Francuskiej Legii Cudzoziemskiej, gangsterem działającym we Francji, odsiadywał różne wyroki w wielu krajach i kilku więzieniach, a większość swego życia spędził za kratami. Jest postacią niestandardową i budzącą kontrowersje. Uwięzienie spowodowało, że zainteresował się czytaniem i… pisaniem książek. Jest autorem dwóch publikacji „Najemnik śmierci” i „Ostatni kontrakt najemnika” (opiekę literacką prowadził doświadczony pisarz Zbigniew Masternak). Porusza w nich temat wyborów granicznych, lojalności, przemocy oraz ceny, jaką płaci się za życie poza systemem. Jest autorem sztuki teatralnej o Korczaku oraz drugiej inspirowanej Ewangelią. Nagrywa muzykę, udziela się w środowisku raperskim, działa również aktywnie na rzecz uświadamiania młodych ludzi, przestrzegając ich przed popełnieniem życiowych błędów. Głośno mówi o dramatach jakie dzieją się w więzieniach. W planach ma wydanie kolejnych książek, a w przygotowaniu jest ta, poświęcona Stanisławie Przybyszewskiej, córce malarki z Medyki.

Długie przebywanie ostatnimi laty w Medyce, przyniosły mu możliwość zapoznania się z historią miejscowości oraz otaczającego ją regionu. Pomocnym okazała się praca w więziennej bibliotece i poświęcenie znacznego czasu na czytanie. Zgłębianie dziejów rodziny Pawlikowskich z Medyki doprowadziły go do ich podopiecznej, medyckiej malarki Anieli Pająkówny (1862-1912), a w konsekwencji do jej córki Stanisławy Przybyszewskiej (1901-1935). Ta ostatnia osoba zafascynowała go osobiście i była główną motywacją tegoż wydarzenia. Na spotkanie w dniu wyjścia (30 stycznia) przybył pisarz Zbigniew Masternak, dwoje aktorów z amatorskiego przemyskiego teatru „Fredreum” Maria i Marek Prochaska oraz znajoma mu krakowska ekipa z TVN24, na czele ze dziennikarką Beatą Biel. Byli też koledzy więźniowie, opiekunowie, rodzina, przyjaciele i osoby chcące poznać tę nietuzinkową osobę. Słowa wdzięczności skierował Krzysztof do medyckiego proboszcza ks. Dariusza Pruchnickiego za liczne słowa otuchy. Swoje kroki po wyjściu skierował również do kościoła w Medyce, gdzie usłyszał od księdza – „witaj w domu synu”. Pośród wielu słów jak pedały od Krzysztofa Małyszko, na szczególną uwagę zasługuję to w których oznajmił, że pierwsze czego chce się nauczyć to „życie w prawdzie i prawdą”. Niech się stanie.

Przy tej okazji warto przypomnieć obydwie medyckie bohaterki tego spotkania, a szczególnie Stanisławę Przybyszewską.

Losy Stanisławy Przybyszewskiej nierozerwalnie związane są z jej matką malarką Anielą Pająkówną, która pomimo rozlicznych trudności życiowych, zapewniła córce odpowiednie wykształcenie i otoczenie. Sama malarka, nieomal do końca życia, wspierana była przez swoich mecenasów Helenę i Mieczysława Pawlikowskich. Oni to zauważywszy nieprzeciętne zdolności Anieli do nauki, a później również ujawnione zdolności plastyczne, postanowili pomóc jej w zdobyciu dobrego wykształcenia. Zapewnione wsparcie finansowe, opieka nieomal rodzicielska, przyniosła efekty i doprowadziła Anielę do odebrania starannego wykształcenia. Oprócz kierunku pedagogicznego, znajomości języka francuskiego i niemieckiego, studiowała także malarstwo w Krakowie, Paryżu i Monachium. W Lwowie przy wsparciu swoich opiekunów utworzyła własną galerię, wystawiała swoje prace (Lwów, Kraków, Warszawa, Wiedeń), poznawała świat sztuki i jej persony. Jednym z tych przedstawicieli był znany już wówczas pisarz Stanisław Przybyszewski. Aniela nieszczęśliwie zakochała się w bardzo znanym już wówczas pisarzu i skandaliście Stanisławie Przybyszewskim (żonaty, cztery lata młodszy i znany z rozlicznych romansów), z tego nieformalnego związku przyszła na świat 1 października 1901 roku ich córka, Stanisława. Przybyszewski nie interesował się za wiele ani Anielą, ani swoją nieślubną córką, wręcz nawet wyzyskiwał finansowo uległą Anielę. W tamtych czasach panna z dzieckiem skazana była na marginalizację społeczną, a w tym przypadku także artystyczną. Pomimo trudności bardzo stara się poświęcać córce wiele czas, także dbając o jej wykształcenie. Stasia okazała się być zdolnym, inteligentnym i wrażliwym dzieckiem. Mając zaledwie sześć lat pisze po francusku krótką sztukę. Matka dbając o jej rozwój zapoznaje córkę z klasyką literatury (Corneill, Szekspir, Schiller) i malarstwa, pobiera naukę gry na skrzypcach, opanowuje także kilka języków. Aniela Pająkówna w pogoni za Przybyszewskim oraz własnym zdrowiem i szczęściem, opuszcza 1907 Lwów. Przebywa krótko w Austrię, Niemczech i osiada ostatecznie w roku 1909 na stałe w Paryżu. Tu również maluje i wystawia w różnych galeriach swoje prace, które cieszą się uznaniem. Zapewnia Stasi dalsze wykształcenie ze szczególną dbałością o literaturę. Nadal utrzymuje kontakt z Heleną Pawlikowską, która wspiera ją, a potem także córkę do jej pełnoletniości. Czyni także starania zmierzające do prawnego uznania ojcostwa przez Stanisława Przybyszewskiego, upatrując przy zmianie nazwiska dla córki, pewnych życiowych udogodnień. Pomimo zapewnień Przybyszewskiego o staraniach związanych z uznaniem ojcostwa, nie dochodzi do tego za życia Anieli. Słaba na zdrowiu, po wielu chorobach i rekonwalescencjach, umiera na zapalenie płuc 24 kwietnia 1912 roku w paryskim szpitalu, w biedzie i zapomnieniu. Nieopłacany grób cmentarza paryskiej dzielnicy Fontenay-aux-Roses w którym została pochowania, został zlikwidowany w okresie pierwszej wojny światowej, dokładne miejsce pochówku do dziś nie jest znane. Opiekę nad Stanisławą przejęło znane wcześniej Anieli, a mieszkające w Zurychu małżeństwo lekarzy Zofii i Wacława Moraczewskich. Wacław jest też biologiem i krytykiem literackim, co pozwala czerpać Stanisławie z jego szerokich literackich upodobań. Dzięki staraniom Moraczewskiego 12 lutego 1914 roku przyjmuje nazwisko Przybyszewska. Po dwóch latach przeprowadza się do Wiednia, gdzie zamieszkuje u siostry swojej matki Heleny Barlińskiej i jej męża Marcina. Razem w 1916 roku przenoszą się do Krakowa, tu Stasia odbywa trzy roczne kursy w Żeńskim Seminarium Nauczycielskim, następnie pobiera pedagogiczne nauki teoretyczne i praktyczne w klasztorze Sióstr Niepokalanego Poczęcia NMP w Nowym Sączu. Jest bardzo chwalona za pilność, wiedzę i zdolności pedagogiczne, co także bardzo cieszy jej ciotkę Helenę Barlińską. Zdaje maturę w 1920 w IV Państwowym Gimnazjum Realnym w Krakowie, a wraz z tym ożyły jej nadzieje na studia. Ku niezadowoleniu swojej opiekunki ciotki Berlińskiej, wyjeżdża pośpiesznie do Poznania, aby studiować filozofię na tutejszym uniwersytecie – zalicza jeden semestr. Wcześniej potajemnie korespondowała z ojcem, który namawiał ją na wyjazd do Poznania, gdzie będą mogli się spotykać. Upragnione przez nią spotkania mocno utrudniała zazdrosna druga żona Jadwiga (była żona pisarza Jana Kasprowicza). W Poznaniu po raz pierwszy poznaje awangardowych literatów, artystów i młodych postępowców, prawdopodobnie tutaj po raz pierwszy styka się z morfinistami, do których także należał jej ojciec. Właśnie w tutaj bliżej poznaje ojca, za którym tak tęskniła. On, czyni starania aby pomóc finansowo Stanisławie, niestety popada w jeszcze większy konflikt z żoną Jadwigą, która nie chce bliżej znać jego nieślubnej córki. Tu doznaje rozczarowania tak trudnym związkiem rodzinnym ojca oraz jego tępym kontaktem i oddaleniem. Na szczęście jej ciotka Helena Barlińska bardzo mocno trzyma kontakt ze Stasią i jest jej anielskim stróżem. Ona jawnie wyraża swój niepokój wynikający przebywaniem w pobliżu ojca i kompanów jego otoczenia. Poznań przez dwa lata wyczerpał ją fizycznie i psychicznie (intensywna nauka, korepetycje i praca), był miejscem wielu burzliwych przeżyć, w tym rozczarowania ojcem, poznania wielu osób z różnych środowisk i stylów życia, także pierwszego wielkiego związku (z Wacławem Dziabaszewskim) i ostatniego (z Janem Panieńskim). W połowie 1921 roku Przybyszewski wraz z żoną przenosi się do Sopotu, kontakt mocno się luzuje, ale jest korespondencja. Na zaproszenie ojca przyjeżdża do Gdańska, tu spotykają się potajemnie przed Jadwigą, i tu uzależniony od morfiny ojciec „częstuje” tym córkę. Odtąd zaczyna się jej szlak uzależnienia. Jadwiga odkrywa ich potajemny kontakt i wszystko się urywa. W kwietniu 1922 roku opuszcza Poznań, zostawia studia i wyjeżdża do ciotki Barlińskiej do Warszawy. Spotyka tu znajomego z Poznania Jana Pińskiego (morfinista i niegdyś kurier od morfiny dla Przybyszewskiego), w czerwcu 1923 roku biorą ślub i przeprowadzają się do Gdańska. Zamieszkują w baraku przy gimnazjum, gdzie on uczy chemii i fizyki, ona dużo pisze, udziela korepetycji, niestety, razem zanurzają się też w morfinie. Stanisława dużo czasu poświęca zgłębianiu rewolucji francuskiej i Robezpierowi – pracuje już nad sprawą Dantona. Ten spokojny czas przerywa nagła śmierć męża (listopad 1925), odtąd Stacha zostaje już sama. Zerwała też kontakt z ojcem po jego krytyce związanej z Robezpierem. Mieszka w tym samym baraku przy gimnazjum, ale bez posady nauczycielki jest ciężko wiązać koniec z końcem. Udziela korepetycji z języków obcych, lecz to jej nie wystarcza (nie przykłada się). Pogłębia się nałóg oraz pogarsza się stan zdrowia. Mieszkanie w wilgotnym baraku, niewystarczające ogrzewanie, zimą przymarzają ubrania, a pleśń pokrywa je od wczesnej wiosny. Wszystko to sprawia, że pogarsza się jej stan zdrowia. Pomimo zdrowotnych trudności oraz finansowych ciągle pisze. W trudnych momentach pomaga jak zawsze siostra mamy Helena Barlińska oraz dyrektorka gimnazjum Stefania Augustyńska. W marcu 1929 roku kończy dramat „Sprawa Dantona”, wcześniej powstaje „Ostatnia noc Ventosa” i nowele, ale to właśnie „Sprawa Dantona” zwróci na nią uwagę. Pierwszą próbę wystawienia podjął już w tym samym roku Schiller, lecz wskutek pewnych trudności musiał zostawić Teatr Narodowy. Fragmenty dramatu ukazują się w „Wiadomościach Literackich” i tym sposobem jej twórczość zdobywa sobie wielu zwolenników. Pomimo początkowych perturbacji, sztuka Stanisławy doczekała się swojej premiery dość szybko, bo wiosną 1931 roku w Teatrze Wielkim w Lwowie, a w 1933 w Teatrze Polskim w Warszawie. Generalnie „Sprawa Dantona” jako sztuka sceniczna nie miała początkowo szczęścia, wręcz prześladował ją pech. Stanisława nie była na żadnej z premier z różnych powodów, także tych egzystencjonalnych. Uzależnienie, ubóstwo, reumatyzm, ciągłe przeziębienia i niechęć do przyjmowania pomocy, powoli dobijają Stachę. Napisze jeszcze: „Nie chcę żyć, ani umierać. Nie chcę niczego, tylko spokoju. Tak – spokoju. Łatwo powiedzieć! Zużyłam się, nadużyłam. Cóż… Wiem tylko jedno: już dłużej nie mogę”. Umiera 15 sierpnia 1935 roku w malutkim pokoiku, w samotności. Pochowana zostaje w Gdańsku na cmentarzu, który został zniszczony w skutek działań wojennych. Tak rozsypał się ostatni materialny ślad po Stanisławie (Pająk) Przybyszewskiej, córce Anieli Pająkówny i Stanisława Przybyszewskiego. Pozostała jej twórczość, która inspiruje coraz szersze grono zwolenników. Stanisława podnosi się z mroków zapomnienia, wzlatuje niczym przysłowiowy Feniks, powoli, majestatycznie.
W roku 1967 „Sprawa Dantona” pojawia się w Teatrze Telewizji, dwa lata później „Thermidor” oraz widowisko „Sprawa Przybyszewskiej”. Czołowy Polski reżyser Andrzej Wajda w 1975 roku wystawia „Sprawę Dantona” w Teatrze Powszechnym, a 1982 powstaje w jego reżyser film „Danton” (tytułową role zagrał Gerard Depardieu). To tylko niektóre adaptacje twórczości Stanisławy Przybyszewskiej, a powstało ich znacznie więcej. Stanisława inspiruje. Ciągle powstają nowe adaptacje sceniczne, artykuły i książki. My w tej sprawie kibicujemy także Krzysztofowi Małyszko.

Mariusz Gumienny

O Stanisławie Przybyszewskiej, pisarce, romantyczce i wizjonerce, córce medyczanki Anieli Pająk (malarki), opowiadał będ...
23/01/2026

O Stanisławie Przybyszewskiej, pisarce, romantyczce i wizjonerce, córce medyczanki Anieli Pająk (malarki), opowiadał będzie w zachwycie i uniesieniu pisarz i "wolnomyśliciel" - Kr… Wyświetl więcej

Rok 1863 -  Powstanie Styczniowe - Pamiętamy - 163 lata temu, rozpoczął się heroiczny zryw o wolność POLSKI i POLAKÓW.
23/01/2026

Rok 1863 - Powstanie Styczniowe - Pamiętamy - 163 lata temu, rozpoczął się heroiczny zryw o wolność POLSKI i POLAKÓW.

Spotkanie z historią - Michał PawlikowskiPrelekcje i spotkanie poświęcone Michałowi Pawlikowskiemu w 55 rocznicę jego śm...
22/11/2025

Spotkanie z historią - Michał Pawlikowski

Prelekcje i spotkanie poświęcone Michałowi Pawlikowskiemu w 55 rocznicę jego śmierci jest za nami (zmarł 15.11.1970r).

Podczas tego spotkania utwierdziliśmy się w przekonaniu, że był to człowiek niezwykły, o wielorakich zainteresowaniach, skrupulatny i tytan pracy. Tym razem przedstawiony został jego wielki zapał do spisywania tego, co w rodzinie Pawlikowskich działo się na przestrzeni wielu lat. Pamiętniki Michała Pawlikowskiego przedstawiła nam Pani Anna Pawlikowska, żona nieżyjącego już i nieodżałowanego Kaspra Pawlikowskiego. Pani Anna wskazała na wyjątkowe i bogate źródło informacji o rodzinie Pawlikowskich, jakim są właśnie pamiętniki Michała Pawlikowskiego. Choć w skutek zawirowań historycznych nie są one kompletne, to mimo wszystko, jest to wielki zasób informacji z których można uzyskać bardzo dużą ilość wiedzy, przepadającą na okres między wojenny i funkcjonowania majątku Pawlikowskich. Pamiętniki zawierają również wiele treści związanych stricte z życiem rodzinnym Pawlikowskich w latach jemu odległych. Odczytanie ich nastarcza wielu trudności, a to ze względu na szczególne odręczne pismo oraz rozmiar jaki prezentują w swej ilości (pomimo braku niektórych lat). Pani Anna Pawlikowska ocenia, że historycy mogą tu odnaleźć bardzo wiele wątków związanych z życiem ówczesnego ziemiaństwa, jak i ekonomii tamtych czasów.

Kolejny prelegentem był członek naszego stowarzyszenia i „kopalnia” wiedzy o rodzinie Pawlikowskich, Pan Bartosz Jakubowski. Opowiedział nam o społecznej działalności Michała Pawlikowskiego w Medyce w okresie międzywojennym. Okazało się, że i tak był to tylko większy wycinek społecznej i narodowej działalności Michała Pawlikowskiego, realizowanej na rzecz Medyki i tej społeczności. Dalekosiężna wizja ekonomiczna i polityczna Michała Pawlikowskiego w stosunku do Medyki i jej mieszkańców, owocowała wieloma ważnymi i wielkimi dziełami, które dały mieszkańcom poczucie spójności i tożsamości. Teraz wiemy, że był to człowiek ponad przeciętny i wyprzedzający swą wizją czasy w których żył. Potrzebne będą jeszcze kolejne podobne spotkania, aby przybliżyć nam tę ponadwymiarową postać z Medyki. Bardzo dziękujemy prelegentom, oraz tym co przybyli na spotkanie i zechcieli poszerzyć horyzonty swojej wiedzy o lokalnej i ponadlokalnej działalności tej postaci.

Za pomoc w organizacji dziękujemy bardzo Bibliotece Gminnej w Medyce oraz członkom SPZM.

Uczestniczyliśmy w kolejnej rocznicy odzyskania przez Nasz kraj niepodległości. Włączamy się także jako odtworzona forma...
11/11/2025

Uczestniczyliśmy w kolejnej rocznicy odzyskania przez Nasz kraj niepodległości. Włączamy się także jako odtworzona formacja paramilitarna Drużyn Bartoszowych, która w przeszłości przygotowała patriotycznie i przeszkoliła swych medyckich członków do obrony i walki o niepodległość Polski. Część i chwała bohaterom, dzięki którym wywalczona została po długich czasach niewoli nasza ojczyzna. Nie możemy tego zmarnować. Niech żyje wolna i niepodległa Polska!

W niedzielę 16 listopada o godz. 18:00 w ramach MEDYCKICH SPOTKAŃ Z HISTORIĄ, zapraszamy do Biblioteki Gminnej w Medyce ...
09/11/2025

W niedzielę 16 listopada o godz. 18:00 w ramach MEDYCKICH SPOTKAŃ Z HISTORIĄ, zapraszamy do Biblioteki Gminnej w Medyce na dwie bardzo ciekawe prelekcje poświęcone postaci nietuzinkowej, związanej rodowo z Medyką.

Michał Gwalbert Pawlikowski (1887-1970) to poeta, pisarz, wydawca i rodzinny kolekcjoner - kontynuator dzieła poprzedników.

O wyjątkowość pamiętników Michała Pawlikowskiego, wnoszących wielki wkład do badania dziejów rodziny, opowie nam Pani Anna Pawlikowska.

Natomiast Pan Bartosz Jakubowski przybliży jego działalność społeczną, jako jeden z wycinków tytanicznej pracy Pawlikowskiego.

Spośród wielu rozległych pól działalności Michała Pawlikowskiego, wspomnieć należy choćby o założonym przez niego w Medyce wydawnictwie "Biblioteka Medycka".

Michał Pawlikowski zmarł 55 lat temu, 15 listopada 1970 roku będąc na emigracji w Londynie.

Dziękujemy za wsparcie naszej zbiórki z przeznaczeniem na renowację zapomnianych i niszczejących nagrobków cmentarza w M...
09/11/2025

Dziękujemy za wsparcie naszej zbiórki z przeznaczeniem na renowację zapomnianych i niszczejących nagrobków cmentarza w Medyce. Zebraliśmy ogólną kwotę 4.201,37 zł. Dziękujemy.

Kwestujemy dla cmentarza w Medyce Przed dzisiejszym dniem oczyściliśmy nagrobki naszych księży, nauczycieli, powstańców ...
01/11/2025

Kwestujemy dla cmentarza w Medyce

Przed dzisiejszym dniem oczyściliśmy nagrobki naszych księży, nauczycieli, powstańców i żołnierzy. Przycięliśmy gałęzie zasłaniające dach i budynek kaplicy rodziny Pawlikowskich z rynien wybraliśmy zalegające liście. Przygotowujemy się do renowacji nagrobków rodziny księdza Porębskiego oraz spoczywającego tu żołnierza wrześniowego.

Niezapomnijmy o zniczu pamięci dla pochowanych tu przedwojennych księży naszej parafii, o ich rodzinach, uczestnikach Powstania Styczniowego, żołnierzach, sybirakach, nauczycielach i wielu innych, którym już nikt nie zapala światła pamięci.

Adres

Medyka
37-732

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Stowarzyszenie Przyjaciół Ziemi Medyckiej umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij