10/06/2026
Wczoraj wieczorem na Spotted Lublin pojawił się post z pytaniem, co zrobić z małym ptakiem znalezionym podczas spaceru z psem.
Autor wrzucił jedno zdjęcie i lokalizację. I wtedy, jak to w internecie bywa, ruszyła komisja ornitologiczna imienia Jednego Zdjęcia.
"To podlot. Nie ruszać. Rodzice się zajmą."
No i ja naprawdę zazdroszczę tej pewności siebie. Bo ja, mając za sobą trochę ptaków, trochę podlotów, trochę piskląt, trochę dramatów w kartonach i trochę takich przypadków, po których człowiek już nie ufa własnemu optymizmowi, patrzę na zdjęcie i zwykle nie mówię od razu: na pewno.
Mówię raczej: wygląda mi na pisklę, wygląda mi na podlota, ale pokażcie jeszcze brzuch, nogi, skrzydła, nagrajcie film, zobaczmy jak się porusza, czy stoi, czy pełza, czy ucieka, czy krzyczy, czy są rodzice, czy karmią, czy siedzi w tym samym miejscu od dwóch godzin.
Czyli robię coś szalenie egzotycznego jak na internet: próbuję zebrać informacje, zanim wydam wyrok.
A tutaj po jednym zdjęciu mnóstwo osób było w stanie z absolutnym spokojem doradzić, żeby ptaka zostawić.
Problem w tym, że tym razem to nie był podlot. To było pisklę.
Była noc, po 21:00. Ptasie dziecko siedziało pod drzewem, nie do końca opierzone, z gołymi miejscami na ciele, z piórami jeszcze w osłonkach. W dodatku miało padać. Czyli warunki idealne, jeśli ktoś planuje krótką i mokrą karierę pod drzewem.
I właśnie dlatego hasło "podlotów się nie rusza" jest potrzebne, ale tylko wtedy, kiedy faktycznie mówimy o podlocie.
Bo pisklę to nie podlot z gorszym PR-em. Pisklę, które za wcześnie wypadło z gniazda, najczęściej nie ma kompetencji życiowych poza otwieraniem dzioba i produkcją kupy. Nie ucieka sensownie, nie skacze sprawnie, nie chowa się dobrze, nie radzi sobie z deszczem i chłodem. Ono po prostu siedzi i czeka na zmiłowanie.
Na pierwszych 4 zdjęciach widzicie właśnie tego ptaka ze Spotted Lublin. Widać jeszcze gołe fragmenty ciała, częściowo nieopierzone podbrzusze i charakterystyczne osłonki na wyrastających piórach. To właśnie te jasnoniebieskie „rurki” widoczne na skrzydłach. Pióra dopiero się rozwijają i nie są jeszcze w pełni wykształcone.
Takie pisklę zwykle nie stoi pewnie. Nóżki często rozjeżdżają się na boki, ptak siedzi nisko przy ziemi i praktycznie nie potrafi się przemieszczać. Jeśli już się porusza, to bardziej pełza niż chodzi.
Na kolejnych zdjęciach możecie zobaczyć wczesnego i późnego podlota.
Wczesny podlot (zdjęcia 5-7) ma już opierzony brzuch, stoi na nogach i potrafi się samodzielnie przemieszczać, nawet jeśli nadal wygląda trochę nieporadnie.
Późny podlot (zdjęcie nr 8) stoi jeszcze pewniej, nogi trzyma pod sobą, ma dłuższy ogonek, pełniejsze upierzenie i zwykle bardzo wyraźną opinię na temat ludzi. Czyli próbuje uciekać, skacze, krzyczy, wyrywa się i ogólnie informuje, że obsługa jest fatalna, a on chce do rodziców.
I tu ważna rzecz: nawet jeśli to jest podlot, warto spojrzeć na zachowanie. Czy rodzice są w okolicy? Czy karmią? Czy młody się przemieszcza? Czy reaguje? Czy nie siedzi osowiały w jednym miejscu? Czy nie jest mokry, wychłodzony, ranny, atakowany przez kota, psa albo dzieci z patykiem?
Bo dobra rada udzielona w złej sytuacji przestaje być dobrą radą. Staje się po prostu ryzykiem dla zwierzęcia. Dlatego zanim napiszecie komuś w komentarzu "zostaw, rodzice się zajmą", zatrzymajcie się na chwilę. Poproście o film. Zapytajcie, jak ptak się zachowuje. Albo oznaczcie kogoś, kto faktycznie ma doświadczenie.
Internetowa pewność siebie nie ogrzeje pisklaka w deszczu.
Jeśli nasze posty edukacyjne pomagają Wam ratować ptaki i unikać takich błędów, możecie wesprzeć nasze działania.
🔸 Zrzutka: www.zrzutka.pl/na-skraju-zycia
🔸 BLIK: 694 207 727
Nr konta: Stowarzyszenie Na Skraju Lasu 98 1140 2004 0000 3002 8565 7682
Tytuł: darowizna na cele statutowe
🔸 1,5% KRS 0000534337
📦 Paczkomat (ziarenka): LUB07N Chodźki 14, Lublin (przy Auchan)
📞 694 207 727 📧 [email protected]