01/02/2026
Porucznik Władysław Bober – ułan, sportowiec i obrońca Lublina
Historia, którą dziś przypominamy, zaczęła się od spotkania podczas wystawy Lubelskiego Towarzystwa Retro Cyklistów, gdy jedna z mieszkanek Lublina zwróciła się z prośbą o objęcie opieką nad grobem żołnierza poległego we wrześniu 1939 roku. Jak się później okazało, był nim porucznik Władysław Bober.
Był oficerem Wojska Polskiego i ułanem 20 Pułku Ułanów im. Jana Sobieskiego, a jednocześnie znakomitym jeźdźcem sportowym, odnoszącym liczne sukcesy w zawodach hippicznych i reprezentującym wojskowe kluby jeździeckie.
Po ukończeniu szkolenia wojskowego służył w jednostkach związanych z garnizonem lubelskim. We wrześniu 1939 roku był dowódcą II Szwadronu Kolarskiego, Kresowej Brygady Kawalerii, którego pododdziały brały udział w walkach na Lubelszczyźnie podczas kampanii wrześniowej.
Ważnym etapem jego kariery była nauka w Szkole Podchorążych dla Podoficerów w Bydgoszczy, gdzie dał się poznać jako jeden z najlepszych słuchaczy. 27 listopada 1936 roku otrzymał wyróżnienie od generała Sławoja-Składkowskiego — dyplom oraz szpadę honorową jako jeden z prymusów szkoły.
Do jego sportowych osiągnięć należały m.in.:
▪ II miejsce w Konkursie Otwarcia (handicap A) podczas zawodów hippicznych rozgrywanych w dniach 27 grudnia 1932 r. – 5 stycznia 1933 r., na koniu Puck, w konkursie z udziałem 57 koni.
▪ I nagroda w konkursach hippicznych K.J.R.W. w Jarosławiu – 11.02.1934 r.
▪ Konkurs otwarcia zawodów konnych w Jarosławiu – 23.03.1936 r., gdzie otrzymał nagrodę honorową generała Wacława Wieczorkiewicza
▪ Konkurs oficerski (1 m) WKS Rzeszów – 26.06.1938 r., za który otrzymał nagrodę w postaci papierośnicy
▪ I miejsce w zawodach WKJ w Rzeszowie – 26.08.1938 r.
Sport jeździecki był wówczas nie tylko pasją, ale także ważnym elementem wyszkolenia kawalerii, a sukcesy porucznika Bobera świadczą o jego wysokich umiejętnościach i klasie sportowej.
We wrześniu 1939 roku brał udział w walkach obronnych w rejonie Lublina. W relacjach rodzinnych przekazywano, że oddział, w którym walczył, wpadł w kocioł – zasadzkę, z której, według wspomnień, nikt z polskich żołnierzy nie miał wyjść żywy. Porucznik Bober został ciężko ranny i zmarł następnego dnia w szpitalu.
Dowódca II Szwadronu Kolarskiego, spoczął w mogile na cmentarzu przy ulicy Unickiej w Lublinie, gdzie dziś przywracana jest pamięć o jego służbie i ofierze.
Pozostawił żonę i dwoje dzieci. Jego żona już nigdy nie wyszła ponownie za mąż, samotnie wychowując rodzinę. Doczekała się później czworga wnuków, ośmiorga prawnuków oraz czternastu praprawnuków, a potomkowie porucznika mieszkają dziś głównie w Wielkopolsce.
Po latach, dzięki artykułom prasowym, z Towarzystwem skontaktowała się rodzina porucznika, przekazując wspomnienia i materiały pozwalające odtworzyć jego historię.
Na podstawie rodzinnych zdjęć wiemy, że porucznik był wspaniałym żołnierzem, dobrym mężem i kochającym ojcem. Niestety wojenne losy zakończyły jego życie w Lublinie.
Cześć Jego pamięci.