13/08/2026
Częstochowa to kolejne miasto, w którym prawdopodobnie odbędzie się referendum odwoławcze.
Komitet Czas na referendum - Częstochowa 2026 zebrał już 22 tys. podpisów z wymaganych 15,9 tys. Nawet po odrzuceniu części z nich referendum powinno dojść do skutku.
Pierwszy etap w mojej ocenie został wykonany książkowo. Udało się zgromadzić szerokie grono apartyjnych społeczników o różnorodnych poglądach. W trakcie kampanii nie dano się przeciągnąć na stronę konfederatów, pisowców czy lewaków. Wspólnym mianownikiem była krytyka Krzysztofa Matyjaszczyka z różnych stron. Jak widać, w połączeniu z dużą ilością organicznej pracy, akcja okazała się sukcesem.
Większym wyzwaniem będzie w mojej ocenie drugi etap, czyli przekonanie Częstochowian do pójścia do głosowania. Do odwołania potrzeba 46,3 tys. głosów, czyli 30% wszystkich uprawnionych. Czemu to ogromne wyzwanie? Bo teraz trzeba dotrzeć do dziesiątek tysięcy wyborców, którzy na co dzień nie interesują się zbytnio polityką. A to wymaga rozbudzenia silnych emocji i sprawienia, by referendum stało się tematem rozmów przy niedzielnym stole.
W trakcie krakowskiego referendum pojawiło się kilka takich silnych emocji. Po pierwsze była to „epidemia kolesiostwa” – akcja pokazywania partyjnych kolegów zatrudnianych przez byłego już prezydenta. Konkretne twarze, kwoty i nazwiska robiły wrażenie. Widok zarabiającego pół miliona złotych prezesa z legitymacją KO czy młodej działaczki partyjnej, która dostaje pracę mimo przegranego konkursu, mówił sam za siebie. Po drugie, była Strefa Czystego Transportu – dla wielu grup atak na wolność (jeżdżenia autem) – oraz pokaz buty prezydenta, który wielokrotnie, z poczuciem wyższości, nie uznawał racji swoich krytyków. Po trzecie wreszcie, w Krakowie ważny był temat ośmieszania samego urzędu. Taniec na dachu, pokazanie tyłka studentom podczas juwenaliów czy mające być „młodzieżowe”, a w praktyce cringeowe filmiki w mediach społecznościowych - to wszystko dopełniało obraz kogoś, kto ośmiesza nas wszystkich.
Czy dziś w Częstochowie są takie tematy, o których rozmawia się w kontekście odwołania Krzysztofa Matyjaszczyka? Takie, które rzeczywiście podnoszą temperaturę wokół referendum i sprawiają, że staje się ono tematem rozmów? Tego nie wiem. Wiem jednak, że liczne zarzuty i afery powinny być dla wielu wystarczającym powodem. Warto byłoby jednak opowiedzieć o nich ludziom, którzy na co dzień nie interesują się polityką – namalować obraz zrozumiały dla przeciętnego odbiorcy.
Kolejnym jasnym tematem wydaje się depopulacja miasta i jego postępujący upadek. Miasto skurczyło się o 25% i nic nie zapowiada, żeby miało się to zmienić. Symbolem może być też sprawa stadionu Rakowa, za który kibice wstydzą się przed całą Polską. Mistrz kraju, który mecze w Europie gra na stadionie w Sosnowcu, to duży policzek i dowód, że samorząd nie dojeżdża.
A jak Wy widzicie referendum w Częstochowie? Może się udać?