21/09/2026
Wojciech Szczepaniak ps."Lwowiak"- pełnił rolę kuriera i dostarczał informacje dla AK. 6 sierpnia 1944 roku Wojtek odebrał rozkaz od swojego dowódcy - Jana Suligi "Ziemomysła". Polegał on na dostarczeniu zaszyfrowanego meldunku do Daleszyc- odległych o około 20 km od domu Szczepaniaka. Postanowił samodzielnie zaszyć meldunek w kołnierzu swojej koszuli. Poprosił mamę o igłę oraz nitkę. Gdyby mniej zadbał o konspirację i poprosił mamę o zaszycie meldunku, być może spotkałby go inny los. Ruszył na rowerze w kierunku Daleszyc. Po drodze - w Marzyszu pod Kielcami został zatrzymany przez niemieckich żandarmów. Jeden z nich zauważył nitkę wystającą spod kołnierzyka. Pociągnął za nią i meldunek wypadł. Wojtek został przetransportowany na Gestapo, które znajdowało się przy dzisiejszej ulicy Paderewskiego. Tam był bity i torturowany.
10 sierpnia aresztowano także matkę oraz siostrę "Lwowiaka". Osadzono je w piwnicy obok celi Wojtka, aby słyszały jego krzyki. Dodatkowym okrucieństwem Niemców był rozkaz mycia jego zakrwawionej celi przez matkę. Pomimo tak dużych nacisków, Szczepaniak nikogo nie wydał. Jedne z jego ostatnich słów do matki brzmiały: „Mamusiu, powiedzieli mi, że jeśli wydam swoich albo będę konfidentem, to zaraz mnie wypuszczą, ale ja odmówiłem i oświadczyłem, że nigdy tego nie zrobię. Wtedy grozili rozstrzelaniem”. Niemcy słowa dotrzymali wczesnym rankiem 21 września 1944 roku. Rodzina nie wiedziała, gdzie leży ciało młodego, dzielnego patrioty. Już po wojnie, 29 listopada 1945 roku Zygmunt Szczepaniak wraz z matką towarzyszyli Komisji Ekshumacyjnej do spraw Zbrodni Hitlerowskich. W obecności brata odkopano przestrzeloną czaszkę oraz kości posypane wapnem, spod ziemi wyłoniły się buty Zygmunta, w których brat pojechał na akcję, a także medalik oraz różaniec Wojtka. Nie było wątpliwości, kto tam leży. W miejscu ujawnienia ciała Wojciecha Szczepaniaka postawiono symboliczną mogiłę, a jego szczątki uroczyście pochowano na cmentarzu partyzanckim.