09/06/2026
Zadziwiające, że opozycyjni radni odtrąbili sukces. To nie jest sukces, to wielka porażka kieleckiego społeczeństwa.
Nie zdaliśmy egzaminu z solidarności i zwykłej ludzkiej empatii. Przez ostatnie tygodnie można było obserwować, jak łatwo uruchomić mechanizm „człowiek człowiekowi wilkiem”. Fala nienawiści, pogróżek i kłamstw nie budzi we mnie złości. Budzi raczej politowanie i smutek.
Smutek, że wciąż tak skuteczna okazuje się polityka oparta na zasadzie „dziel i rządź”. Że dla doraźnych korzyści politycznych tak łatwo przeciwstawia się ludzi sobie nawzajem.
W sprawie prośby skierowanej przez Winnicę - nasze miasto partnerskie, z którym współpracujemy od blisko 70 lat i które od ponad czterech lat mierzy się z wojną - o przekazanie 15 wycofanych z eksploatacji autobusów narosło w ostatnich dniach wiele kłamstw, manipulacji i zwykłej ludzkiej podłości.
Dziś podczas konferencji prasowej odniosłam się do działań części radnych oraz do nieprawdziwych informacji, które od kilku dni są rozpowszechniane w przestrzeni publicznej.
Przede wszystkim jednak chciałabym podkreślić, że mer Winnicy, Siergiej Morgunow, podjął decyzję o wycofaniu swojej prośby o przekazanie autobusów.
Zrobił to nie dlatego, że potrzeby jego miasta nagle zniknęły. Wojna nadal jest tam codziennością, a mieszkańcy Winnicy wciąż mierzą się z jej konsekwencjami. Zrobił to dlatego, że nie chciał, aby sprawa pomocy dla miasta żyjącego w warunkach wojny stała się narzędziem politycznego sporu i powodem kolejnych podziałów.
To gest, który zasługuje na szacunek. Gest człowieka, który ponad bieżące emocje, polityczne kalkulacje i doraźne interesy postawił to, co przez blisko 70 lat budowali mieszkańcy naszych miast - wzajemne zaufanie, partnerstwo i przyjaźń.
Jednocześnie mer Winnicy po raz kolejny przekazał Kielczankom i Kielczanom słowa wdzięczności za lata wsparcia, pomocy i solidarności okazywanej Ukrainie oraz jej mieszkańcom. To podziękowanie ma dziś szczególną wartość, bo płynie od ludzi, którzy każdego dnia żyją w rzeczywistości wojny.
W związku z decyzją mera Winnicy i otrzymanym stanowiskiem uchwała nie będzie procedowana podczas najbliższej sesji Rady Miasta.
Wojna dla mieszkańców Winnicy nie jest politycznym hasłem, tematem medialnej debaty ani internetowego sporu. Jest codziennym doświadczeniem. To lęk o najbliższych, niepewność jutra, nocne alarmy i próba zachowania normalności mimo ciągłego zagrożenia.
Pamiętamy bombardowanie centrum miasta w 2022 roku, w wyniku którego zginęło 27 osób, a ponad 100 zostało rannych. Pamiętamy całkowite zniszczenie lotniska, gdzie śmierć poniosło 9 osób - 5 cywilów i 4 żołnierzy. Pamiętamy także atak na polską fabrykę Barlinka, w którym ranne zostały 2 osoby.
Mimo tych tragedii mieszkańcy Winnicy każdego dnia próbują żyć normalnie - pracować, wychowywać dzieci, posyłać je do szkół i budować przyszłość. I właśnie z tą Winnicą, a przede wszystkim z jej mieszkańcami, od blisko 70 lat łączy nas partnerstwo.
Wśród mieszkańców Winnicy jest także kilkanaście tysięcy Ukraińców polskiego pochodzenia. To właśnie ich dzieci od lat gościmy w Kielcach podczas wakacyjnych wyjazdów. Wiele z nich straciło ojców na froncie i wychowuje się bez tych, którzy oddali życie za wolność swojej ojczyzny.
Dla nas partnerstwo z Winnicą nigdy nie było pustym zapisem w dokumentach. To relacje między ludźmi budowane przez dziesięciolecia, szczególnie ważne dziś, gdy nasi partnerzy mierzą się z dramatem wojny.
To właśnie dlatego zwrócili się do nas o pomoc. Pomoc w postaci 15 autobusów spośród 40 pojazdów, które wycofujemy z kieleckiej komunikacji z uwagi na ich wiek, stan techniczny i przebieg. Autobusów blisko 20-letnich, które nie będą już wozić pasażerów w Kielcach i które najprawdopodobniej czeka sprzedaż na części lub złomowanie.
W Winnicy komunikacja miejska opiera się przede wszystkim na tramwajach i trolejbusach. W sytuacji przerw w dostawach energii elektrycznej nie mogą one służyć mieszkańcom, powodując komunikacyjny chaos. To właśnie w takich sytuacjach miały pomóc wycofane z eksploatacji kieleckie autobusy.
Ten fakt został przez niektórych radnych świadomie pominięty. Łatwiej było wzniecić polityczną burzę niż uczciwie przedstawić mieszkańcom rzeczywisty stan rzeczy.
Efekt? Fala hejtu, nienawiści i pogardy, jaka wylała się w komentarzach. Setki wpisów pełnych wyzwisk, oskarżeń i agresji. Taką przestrzeń do debaty publicznej stworzyli ci, którzy dziś najgłośniej mówią o trosce o Kielce.
Wczoraj przewodniczący Rady Miasta poszedł jeszcze dalej. Publicznie oskarżył miasto o oszustwo i zasugerował, że autobusy zostały spalone lub rozebrane na części.
To nie tylko nieprawda. To bezpodstawne pomówienie.
Autobusy znajdują się na terenie bazy przewoźnika i właśnie trwa procedura ich odbioru.
Ta historia jest testem naszej przyzwoitości i solidarności. Solidarności, której sami od lat doświadczamy. Bo nowe autobusy kupujemy między innymi dzięki środkom europejskim pochodzącym od naszych partnerów z innych krajów. Tylko 24 nowe autobusy elektryczne, które od maja jeżdżą po ulicach Kielc, zostały sfinansowane w 100 procentach ze środków zewnętrznych.
Żyjemy w rzeczywistości pełnej manipulacji, fake newsów i propagandy, której celem jest dzielenie społeczeństw, osłabianie wspólnot i niszczenie wzajemnego zaufania. Im bardziej jesteśmy skłóceni, im łatwiej przychodzi nam ulegać nienawiści wobec innych, tym słabsi się stajemy.
Dlatego warto pamiętać, że odpowiedzialność za słowo dotyczy każdego. Szczególnie tych, którzy pełnią funkcje publiczne. Budowanie politycznej popularności na strachu, uprzedzeniach i nienawiści nigdy nie służy wspólnocie. Służy wyłącznie tym, którzy chcą ją podzielić. A podzielona wspólnota jest zawsze słabsza od wspólnoty opartej na prawdzie, solidarności i wzajemnym szacunku.