27/04/2026
W minionych tygodniach przygotowaliśmy pierwszy wpis dotyczący złożonego przez Konfederację projektu ustawy ograniczającej prawa lokatorów. Wzięliśmy tam na warsztat przede wszystkim samą narrację dotyczącą proponowanych zmian, to jak traktowani są mniej zamożni obywatele przez reprezentujące przedsiębiorców ruchy polityczne, i jak uzasadniane są ataki na nich w polskich mediach.
Pora skupić się na samej treści ustawy. Dziś przyjrzymy się artykułowi 3, punktowi 2, legalizującemu w niektórych przypadkach naruszenie miru domowego i zastanowimy się czemu ma służyć oraz jak jego wprowadzenie wyglądałoby w praktyce.
Proponowana przez Konfederację zmiana w kodeksie karnym miałaby polegać na dodaniu do artykułu 193, którego paragraf 1 brzmi:
„Kto wdziera się do cudzego domu, mieszkania, lokalu, pomieszczenia albo ogrodzonego terenu albo wbrew żądaniu osoby uprawnionej miejsca takiego nie opuszcza, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.”
paragrafu 1a o treści:
„Nie popełnia przestępstwa określonego w § 1 właściciel domu, mieszkania, lokalu, pomieszczenia albo ogrodzonego terenu lub osoba przez niego upoważniona, jeżeli są one zajmowane przez osobę nieposiadającą do tego tytułu prawnego.”
W języku prawnym „własność” jest pojęciem odmiennym od „posiadania”. To rozróżnienie jest szczególnie ważne w kontekście prawa lokatorskiego, gdzie często mamy do czynienia z sytuacją wynajmu. Mieszkanie pozostaje w niej oczywiście własnością wynajmującego, ale posiadaczem, czyli osobą realnie władającą lokalem, zostaje najemca. Nawet w przypadku braku jasnego tytułu uprawniającego do korzystania z lokum, polskie przepisy chronią więc jego faktycznych mieszkańców przed naruszeniami miru domowego. Konfederacja chce to zmienić, uzasadniając ten atak na konstytucyjne prawo Polaków walką z rzekomą plagą bezumownych lokatorów, okrutnie naruszających najświętsze z praw — prawo przedsiębiorców do łatwego zarobku.
Ile warte są wyjaśnienia Konfederacji i bajki o „nieuczciwych lokatorach” pisaliśmy już w poprzednim tekście, więc nie będziemy się powtarzać. Musimy jednak zwrócić uwagę, że proponowane przepisy jak najbardziej uderzą także w bezpieczeństwo najemców zamieszkujących lokale zgodnie z umową.
Prawo do korzystania z mieszkania nie zawsze jest dobrze udokumentowane. Umowy przyjmują różne formy, zdarza się, że są zawierane przez maile, SMS-y czy czasami wręcz tylko ustnie. W takich przypadkach wykazanie ich istnienia przed sądem potrafi być bolączką i zajmować wiele miesięcy, co nie zmienia faktu, że takie umowy są ważne. Sędziowie to wiedzą i często orzekają na niekorzyść „sprytnych” wynajmujących, którym wydaje się, że jeśli nie podpisali się na papierze, to mogą robić z lokatorem co tylko zapragną.
Niestety, podobnej biegłości w prawie nie wykazują policjanci, operujący raczej według zasad „chłopskiego rozumu”, a nie istniejących przepisów. Już teraz, kiedy prawo jednoznacznie chroni wszystkich lokatorów, przekonanie wezwanych na miejsce policjantów, że właściciel mieszkania nie może sobie wchodzić gdzie chce i kiedy chce, bywa trudne. Dodanie paragrafu czyniącego w niektórych przypadkach naruszanie miru domowego legalnym skomplikowałoby okoliczności jeszcze bardziej. Realnie, to na lokatorów spadłby obowiązek wyjaśnienia i udowodnienia swoich praw w kilka minut grupie ludzi niemającej absolutnie żadnych kompetencji do rozpatrywania skomplikowanych zagadnień prawa lokatorskiego. Wszystko to oczywiście w warunkach zagrożenia wejściem do domu agresywnej bandy eksmiterów.
Nie wątpimy, że konfederaci, przedstawiciele partii żyjącej blisko kamieniczników, podobnie jak i my, doskonale zdają sobie sprawę z tego jak w rzeczywistości wyglądają wtargnięcia właścicieli i towarzyszących im grup eksmiterskich. Kradzieże, pobicia czy groźby gwałtu to tylko niektóre rzeczy, których z ich rąk doświadczyli nasi działacze oraz świadomi swoich praw mieszkańcy, którzy śmieli wejść w spór z wynajmującymi. Ta krzywda będzie na sumieniu antylokatorskich ugrupowań, dążących do ułatwienia i upowszechnienia naruszeń miru domowego.
Ale nie ma co się odwoływać do sumienia, kiedy idzie o interesy. Proponowane zmiany wymierzone w mieszkańców będą się bardzo opłacały wąskiej grupie wynajmujących, która stanie się tym bardziej bezkarna — nic więc dziwnego, że pieje ona dzisiaj z zachwytu nad projektem ustawy. Za zmianę zapłacą wszyscy inni.
Dlatego zachęcamy - nie dajcie się nabrać propagandzie przedsiębiorców, nie dajcie sobie wmówić, że chodzi tu o jakichś odległych i obcych “nieuczciwych lokatorów”. Chodzi o nas, zwykłych mieszkańców. To nas chcą doić z kasy właściciele, to nas chcą wyrzucać przemocą z mieszkań i zastraszać bandytami. Nie pomagajcie im w tym. Wyraźcie swój sprzeciw, opowiedzcie o tym swoim znajomym, dementujcie bzdurne narracje i walczcie razem z nami o normalne, zdrowe społeczeństwo, w którym respektowane będą podstawowe prawa człowieka.