09/06/2026
🍎 Jabłonna 🍎
Dłuższych słów kilka...
Halo Jabłonna
(FELIETON)
❓Czy sołectwo nadal jest wspólnotą mieszkańców, czy coraz bardziej staje się sceną lokalnej polityki i promocji? Marcin Wojciechowski - działacz społeczny tylko na łamach Halo! publikuje mocny, momentami bardzo osobisty felieton o kulisach funkcjonowania Sołectwo Wsi Jabłonna. Pisze o „ciszy medialnej”, spotkaniach, o których część radnych miała dowiadywać się przypadkiem, niewykorzystanym potencjale mieszkańców i publicznych pieniądzach wydawanych bez wyciągania wniosków. To nie jest tekst pisany z pozycji internetowego komentatora. To głos człowieka będącego wewnątrz lokalnego układu zależności, który postanowił powiedzieć głośno, co - jego zdaniem - od dawna nie działa tak, jak powinno.
Jak podkreśla, nie jest to personalny atak, lecz głos w sprawie przyszłości miejscowości i sposobu zarządzania lokalną wspólnotą.”
Polecam felieton autorstwa Marcina Wojciechowskiego.
Tomasz Kamyk
⬇️
🙎🏼♂️🤵🏻♂️🧑🏽✈️👨🏼🍼Sołectwo wsi Jabłonna – wspólnota mieszkańców czy narzędzie indywidualnej promocji?
👉Mijają dwa lata od wyboru Sołtysa i Rady Sołeckiej Jabłonny. Już w dniu wyborów obiecałem mieszkańcom, że nie będę unikał trudnych tematów. Dotrzymuję tej obietnicy, ponieważ moim jedynym zobowiązaniem zawsze była i pozostaje Jabłonna oraz jej mieszkańcy.
Pierwsze spotkanie nowo wybranej Rady Sołeckiej z Sołtysem od początku przebiegało w napiętej atmosferze. Do dziś pamiętam jedne z pierwszych słów skierowanych do mnie przez Sołtysa: „Młodzieńcze, ja sobie nie pozwolę na pisanie o mnie w internecie”. Słowom tym towarzyszyła wymowna gestykulacja i podniesiony palec wskazujący.
Podczas tego samego spotkania Sołtys ogłosił również swoistą „ciszę medialną”, polegającą na niewypowiadaniu się do mediów bez wcześniej uzgodnionego wspólnego stanowiska. Nie była to decyzja poddana pod głosowanie, a ja nie mogłem się z takim podejściem zgodzić. Argumentowano, że „praca w ciszy” sama się obroni. Temat ten był zresztą później poruszany również na łamach Halo Jabłonna.
Z tamtego dnia pamiętam wiele sytuacji, jednak szczególnie utkwił mi w pamięci moment, gdy padło pytanie o działania skierowane do osób starszych. Reakcją części obecnych był lekki śmiech.
1. Komunikacja
👉To główny powód, dla którego powstał ten felieton. Mógłbym pisać o tym bardzo długo, ale postaram się przedstawić sprawę rzeczowo i konkretnie.
W Sołectwie Jabłonna nie ma komunikacji. Przykładem jest zabawa choinkowa, która od lat funkcjonuje jako wydarzenie organizowane przez sołectwo. Jako radny sołecki Jabłonny w latach 2025–2026 informacje o terminie i godzinach tej imprezy uzyskiwałem z... internetu. Tak, proszę Państwa, zarówno w 2025, jak i w 2026 roku dowiedziałem się o szczegółach wydarzenia z profilu Gminnego Centrum Kultury w Jabłonnie, a nie od Sołtysa.
Podobnych sytuacji było więcej. Odbywały się spotkania rady sołeckiej, o których nie zawsze byłem informowany. Zdarzały się również planowane spotkania, o których wiedziały tylko wybrane osoby.
Jedna z ostatnich takich sytuacji miała miejsce przed jedną z imprez organizowanych w naszej gminie. Sołectwo było partnerem wydarzenia, a ja pomagałem przy jego organizacji po prostu jako Marcin Wojciechowski – działacz społeczny. Był czwartek, 14 maja, około godziny 11:30. Sołtys potrzebował pomocy przy przewiezieniu ławek i stołów na wydarzenie. Jak zawsze chętnie zaangażowałem się w pomoc i pojechałem razem z nim.
W trakcie drogi dowiedziałem się, choć było widać, że rozmówca czuje się z tym nieco niezręcznie, że tego samego dnia o godzinie 17:00 ma odbyć się spotkanie Rady Sołeckiej dotyczące planu działań oraz kwestii paczek dla dzieci, które pozostały w dużej liczbie po zabawie choinkowej (do tego tematu jeszcze wrócę).
Ostatecznie spotkanie zaplanowane na godzinę 17:00 nie odbyło się. Nie zmienia to jednak istoty problemu. Nie chodzi bowiem o sam fakt, że spotkanie zostało odwołane, lecz o sposób przekazywania informacji. Jako radny sołecki powinienem zostać poinformowany o planowanym spotkaniu w taki sam sposób i w odpowiednim czasie, a nie przypadkowo, podczas rozmowy w samochodzie.
Moja pierwsza reakcja była prosta: zwróciłem uwagę, że samochód w drodze na wydarzenie nie jest odpowiednim miejscem ani momentem, aby informować radnego sołeckiego o posiedzeniu rady. Dodałem również, że dowiaduję się o tym wyłącznie dlatego, że akurat siedzę w tym samochodzie, przeciwnym razie najprawdopodobniej nie wiedziałbym o spotkaniu wcale.
Usłyszałem, że to nie wygląda tak i czuć było zakłopotanie. Ja jednak po raz kolejny podkreśliłem, że najważniejsza jest komunikacja. Nie musimy się wszyscy lubić, nie musimy się ze sobą we wszystkim zgadzać, ale działamy dla jednej miejscowości. Dlatego powinniśmy współpracować ponad podziałami, ponad osobistymi sympatiami i ponad własnym ego.
2. Brak wyciągania wniosków
👉Ponownie muszę nawiązać do kwestii komunikacji. Od początku kadencji nowego Sołtysa i Rady Sołeckiej wielokrotnie zwracałem uwagę, że komunikacja z mieszkańcami oraz pomiędzy członkami rady wymaga poprawy. Za każdym razem podkreślałem, że choć nie był on moim kandydatem na stanowisko sołtysa, to chcę wspierać jego działania dla dobra Jabłonny.
Wielokrotnie przekazywałem swoje uwagi i społeczne doświadczenia, wskazując, że pewne sprawy powinny być prowadzone w sposób bardziej przejrzysty i jawny. Na tym właśnie polega transparentność. To osoby pełniące funkcje publiczne powinny wychodzić z inicjatywą informowania mieszkańców i członków rady o podejmowanych działaniach, a nie oczekiwać, że wszyscy będą sami dzwonić i dopytywać o podstawowe informacje. Argument w stylu: „przecież nie dzwoniłeś” nie powinien być dziś standardem działania samorządowego.
Jestem osobą, która uważnie obserwuje i analizuje wydarzenia. Dlatego zwróciłem uwagę na pewną sytuację, która moim zdaniem dobrze obrazuje problem braku analizy i wyciągania wniosków.
Wrócę do tematu zabawy choinkowej. W 2025 roku zakupiono około 250 paczek dla dzieci. Sama impreza była udana, panowała dobra atmosfera i uczestnicy mogli miło spędzić czas. Po zakończeniu wydarzenia okazało się jednak, że pozostała znaczna liczba niewykorzystanych paczek. Ostatecznie zostały one rozdane mieszkańcom przez „Świętego Mikołaja”. Nie mam nic przeciwko takim działaniom — jeśli paczki miałyby się zmarnować, lepiej przekazać je dzieciom.
Problem polega jednak na czymś innym. Rok później sytuacja nie tylko się powtórzyła, ale była jeszcze bardziej widoczna. Paczek pozostało przygotowanych jeszcze więcej, mimo że frekwencja na wydarzeniu była niższa. Przyczyn mniejszej frekwencji może być wiele i nie będę ich tutaj analizował. Zadaję jednak proste pytanie: skoro już rok wcześniej wiadomo było, że liczba przygotowanych paczek była zawyżona, to dlaczego w kolejnym roku przygotowano ich jeszcze więcej?
Nie chodzi o oszczędzanie na dzieciach. Chodzi o odpowiedzialne gospodarowanie publicznymi środkami. Każdy sprawny organizator czy lider po zakończonym wydarzeniu powinien dokonać analizy: sprawdzić frekwencję, poznać opinie uczestników, ocenić koszty i zastanowić się, co można poprawić przy kolejnej edycji. Warto odpowiedzieć sobie na pytanie, czy podobny efekt można osiągnąć przy mniejszych nakładach finansowych lub czy zaoszczędzone środki można przeznaczyć na inne potrzeby mieszkańców.
W tym przypadku nie dostrzegam ani pogłębionej analizy, ani wyciągnięcia konkretnych wniosków. Moim zdaniem część tych środków mogłaby wesprzeć inne inicjatywy lokalne. Mogłyby zostać przeznaczone chociażby na dodatkowe kosze na śmieci w rejonach za obwodnicą, o które mieszkańcy wielokrotnie apelowali. To tylko jeden przykład, ponieważ możliwości wykorzystania środków na rzecz mieszkańców jest znacznie więcej.
Podobnie wygląda kwestia komunikacji. Od początku kadencji zwracałem uwagę na ten problem. Czasami spotykało się to z przytaknięciem lub deklaracją poprawy, jednak w praktyce niewiele się zmieniało. Pojawiały się pojedyncze telefony czy sporadyczne próby kontaktu, ale nie rozwiązywały one problemu systemowo.
Najlepszym przykładem jest ostatnia zabawa choinkowa. Gdybym sam nie napisał 4 lutego o godzinie 20:20 z pytaniem, czy mogę w czymś pomóc, prawdopodobnie ponownie nie otrzymałbym żadnej informacji dotyczącej organizacji wydarzenia.
Swoje analizy opieram na doświadczeniu zdobytym przez lata działalności społecznej oraz organizacji wielu wydarzeń i inicjatyw realizowanych we współpracy z różnymi stowarzyszeniami, fundacjami, mieszkańcami i partnerami.
Już jako piętnastolatek stawiałem pierwsze kroki w działalności społecznej. Na początku mogłem liczyć na wsparcie mojego taty, który finansował m.in. medale na organizowane przeze mnie wydarzenia. Z czasem, wraz z rozwojem kolejnych inicjatyw, musiałem nauczyć się pozyskiwać środki i budować współpracę z innymi. Pomagali mi bliscy, lokalne media, a później również przedsiębiorcy, organizacje społeczne i samorządy.
Dziś jestem w miejscu, w którym część organizowanych przeze mnie akcji może być finansowana w całości przez prywatne firmy lub osoby prywatne. Ta droga nauczyła mnie przede wszystkim szacunku do pieniędzy, zarówno prywatnych, jak i publicznych. Szczególnie wtedy, gdy sam przekonałem się, jak wiele wysiłku wymaga zdobycie każdej złotówki na realizację społecznych przedsięwzięć.
Dlatego uważam, że każdy organizator, lider społeczny czy osoba zarządzająca publicznymi środkami powinna mieć świadomość wartości pieniądza oraz odpowiedzialności związanej z jego wydatkowaniem. Takie doświadczenie uczy racjonalnego gospodarowania zasobami, planowania i rozliczania efektów swoich działań. Jestem przekonany, że gdyby więcej osób rozpoczynało swoją działalność właśnie od takiej perspektywy, łatwiej byłoby uniknąć wielu nieefektywnych działań, a także niektórych problemów i patologii, które z czasem pojawiają się zarówno w życiu społecznym, jak i w funkcjonowaniu instytucji publicznych.
Dodam również, że moje obawy dotyczące sposobu przekazywania informacji przez Sołtysa znajdują potwierdzenie w konkretnych sytuacjach. Odnoszę czasem wrażenie, że część publikowanych komunikatów pojawia się bez późniejszej weryfikacji, monitorowania ich realizacji lub dopilnowania, czy zapowiadane działania faktycznie zostały wykonane.
Przykładem może być informacja opublikowana 22 sierpnia 2024 roku na profilu Sołectwa Jabłonna. Poinformowano wówczas mieszkańców, że na skrzyżowaniu ulic Piaskowej i Parkowej „niedługo pojawi się lustro, które pomoże w bezpiecznym pokonywaniu tego skrzyżowania”. Na końcu dodano również życzenia bezpiecznej jazdy dla uczestników ruchu.
Problem polega na tym, że mijały kolejne miesiące, pół roku, rok… Minęło około półtora roku i zapowiadanego lustra nadal nie było. Temat, który wcześniej był poruszany zarówno przez radnego tego okręgu, jak i przez Sołtysa podczas wyborów sołeckich oraz zebrań z mieszkańcami, najwyraźniej przestał być monitorowany.
Dopiero po interwencji jednej z mieszkanek, której przekazałem informację o sprawie, temat ponownie wrócił do realizacji. W efekcie lustro zostało zamontowane, choć nastąpiło to dopiero po około półtora roku od publicznej zapowiedzi.
Oczywiście należy docenić fakt, że ostatecznie udało się doprowadzić sprawę do końca. Lepiej późno niż wcale. Ta sytuacja pokazuje jednak, jak ważne jest nie tylko informowanie mieszkańców o planowanych działaniach, ale również późniejsze monitorowanie ich realizacji i rozliczanie złożonych deklaracji.
3. Narzędzie indywidualnej promocji
👉Po tylu opisanych wcześniej sytuacjach mam prawo postawić pytanie, czy Sołectwo Jabłonna w obecnym kształcie rzeczywiście służy przede wszystkim mieszkańcom, czy też stało się narzędziem promocji konkretnych osób.
Mam wrażenie, że działalność sołectwa coraz częściej wykorzystywana jest do budowania wizerunku byłego radnego, a obecnego Sołtysa, a także osób, które mogą w przyszłości ubiegać się o różne funkcje publiczne podczas kolejnych wyborów samorządowych.
Przykładem może być niedawny piknik z okazji Dnia Dziecka, który odbył się 1 czerwca. Po raz kolejny zabrakło rzetelnej informacji skierowanej do mieszkańców. Informacja o wydarzeniu nie docierała do wszystkich zainteresowanych, natomiast na miejscu można było spotkać osoby pełniące funkcje publiczne, lokalnych działaczy, radnych oraz potencjalnych kandydatów w przyszłych wyborach samorządowych.
Naturalne jest, że osoby publiczne uczestniczą w lokalnych wydarzeniach. Pytanie brzmi jednak, czy priorytetem pozostaje wtedy integracja mieszkańców i budowanie wspólnoty, czy też pojawia się element promocji politycznej finansowanej ze środków publicznych. Ja po raz kolejny nie dostałem żadnej informacji.
Każdy mieszkaniec powinien sam odpowiedzieć sobie na to pytanie. Ja jedynie przedstawiam fakty i obserwacje, które skłoniły mnie do takich refleksji.
4. Bycie liderem
👉Dzięki swojej działalności społecznej oraz wieloletniej aktywności na rzecz mieszkańców mam okazję poznawać i rozmawiać z wieloma ludźmi. Są wśród nich samorządowcy różnych szczebli, przedstawiciele organizacji pozarządowych, działacze społeczni i przedsiębiorcy.
Przez lata zauważyłem, że skutecznych liderów łączy kilka wspólnych cech. Są przede wszystkim autentyczni, odważni w działaniu, potrafią słuchać innych i nie boją się korzystać z wiedzy osób bardziej doświadczonych od siebie. Nikt nie jest alfą i omegą. Dobry lider wie, że siłą nie jest przekonanie o własnej nieomylności, lecz umiejętność korzystania z potencjału ludzi, którzy go otaczają.
Jest jeszcze jedna cecha, którą osobiście uważam za szczególnie ważną, umiejętność jednoczenia ludzi wokół wspólnego celu. To właśnie ona często decyduje o tym, czy dana społeczność rozwija się i współpracuje, czy też pozostaje podzielona.
Nie oglądam wszystkich sesji Rady Gminy, jednak te, które miałem okazję śledzić, skłaniają mnie do pewnych refleksji. Nie przypominam sobie wielu sytuacji, w których Sołtys w sposób zdecydowany poruszałby kwestie szczególnie istotne dla mieszkańców Jabłonny, upominał się o konkretne sprawy czy zwracał uwagę na problemy wymagające rozwiązania. Oczywiście mogę nie mieć pełnego obrazu sytuacji. Być może część działań odbywa się poza sesjami lub w mniej widocznej formie. Nie stawiam tutaj jednoznacznych tez, zadaję jedynie pytania, które moim zdaniem warto postawić.
Wiem natomiast, że zdarzają się sytuacje, w których mieszkańcy szukają informacji dotyczących naszej miejscowości u sołtysów innych sołectw. Nie jest to moja opinia czy przypuszczenie, lecz informacja, którą wielokrotnie słyszałem od mieszkańców. Mnie również zdarza się odpowiadać na pytania dotyczące spraw sołeckich, choć sam nie pełnię funkcji sołtysa. Jestem jedynie jednym z elementów większej układanki.
Obserwując pracę innych sołtysów, widzę różne style działania. Przykładowo, Sołtys Rajszewa, Pan Marek Sarnowski, wielokrotnie podczas sesji potrafił zwracać uwagę na ważne dla mieszkańców kwestie w sposób stanowczy, ale jednocześnie kulturalny i merytoryczny. Podobnie miałem okazję obserwować Sołtysa Chotomowa, Pana Sylwestra Machnio, czy Pana Marka Kowalczyka z Dąbrowy Chotomowskiej, który nie obawia się publicznie poruszać tematów istotnych dla swojej społeczności. Widziałem i obserwuję też jak działa m.in. Koło Gospodyń Wiejskich w Dąbrowie Chotomowskiej - Pani Anna Tupalska też robi niesamowitą robotę i po prostu ma to "coś".
Tymczasem potencjał, jaki posiada Jabłonna, jest naprawdę duży. W Radzie Sołeckiej zasiada między innymi radny powiatowy, są osoby posiadające doświadczenie biznesowe, organizacyjne i eventowe. Są ludzie, którzy mogliby wnosić do wspólnej pracy wiedzę, kontakty oraz praktyczne umiejętności.
Samo posiadanie takiego potencjału nie wystarczy. Trzeba jeszcze umieć go dostrzec, wykorzystać i zachęcić ludzi do współpracy. Trzeba umieć rozmawiać, słuchać różnych opinii, wyciągać wnioski i budować zaangażowanie. W mojej ocenie właśnie tego dziś najbardziej brakuje. Potencjał istnieje, ale pozostaje w dużej mierze niewykorzystany.
5. Nadzieja na lepsze
👉Kończąc ten wywód, chciałbym podkreślić, że nie uważam naszego Sołtysa za osobę nieodpowiednią do pełnionej funkcji. Doceniam fakt, że poświęca wiele swojego czasu na sprawy sołectwa, czego zapewne nie każdy byłby gotów się podjąć. Jest osobą pomocną, potrafi angażować się w różne inicjatywy, a w bezpośrednich rozmowach daje się poznać jako człowiek życzliwy i sympatyczny.
Jednocześnie od lat dostrzegam, że Jabłonna posiada ogromny, wciąż niewykorzystany potencjał. Nie jest to problem, który pojawił się dziś czy wczoraj, to wyzwanie, z którym nasza miejscowość mierzy się od dawna. Wierzę, że Jabłonna mogłaby być prawdziwą wizytówką Gminy, miejscem wyróżniającym się aktywnością społeczną, współpracą i skutecznym działaniem na rzecz mieszkańców. Tymczasem nadal nie wykorzystujemy w pełni naszych możliwości.
Mam nadzieję, że przedstawione refleksje zostaną odebrane nie jako atak, lecz jako głos w dyskusji o przyszłości naszej miejscowości. Jeśli skłonią choć część osób do przemyśleń i rozmowy o tym, jak wspólnie budować silniejszą i bardziej zintegrowaną społeczność, to cel tego tekstu zostanie osiągnięty.
Marcin Wojciechowski