26/04/2025
Dzień dobry!
Na początku dziękujemy Wam wszystkim za wiadomości, miłe słowa a przede wszystkim za troskę i modlitwę ♥️
Przepraszam jeśli komuś nie odpisałam wczoraj, ale było tak wiele tych wiadomości a ja nie miałam ani głowy ani czasu do pisania lub odbierania telefonów. A w nocy jak już mogłyśmy się położyć w końcu to padłam poprostu...
A więc postaram się w jak najmniejszym skrócie opisać nasz wczorajszy dzień...
Po południu Majka wyszła na ogród. Wróciła po kilkunastu minutach z bólem głowy. Podałam jej syrop przeciwbólowy ale w między czasie doszły zawroty głowy, wymioty, mrowienie w rękach a na końcu niedowład lewej dłoni...
Oczywiście nim przyjechała karetka to objawy udaro podobne ustąpiły i z bólem głowy i wymiotami przywieźli nas jak zawsze na ul Szpitalną w Poznaniu...
W tym miejscu raz jeszcze bardzo dziękuję załodze karetki za cudowną opiekę, wsparcie, pomoc i za bardzo szybkie dotarcie na miejsce!
Gdy nas położono na oddział, Majkę ponownie zaczęła boleć głowa. Ale tylko na tym się na szczęście skończyło. Wymioty ustąpiły dopiero po podaniu leku. Zrobiono nam wczoraj odrazu po przyjęciu TK głowy. I wiecie co? Tak jak i te 10 miesięcy temu gdy z podobnymi objawami tu trafiliśmy, tak jak te 4 lata temu gdy tu trafiliśmy, TK nie wykazało żadnego przebytego udaru...
Niby dobrze, niby powinnam się cieszyć, no ale jak znam życie i pobyty tutaj to wyjdziemy poraz kolejny bez konkretnej diagnozy...
Tylko z kolejnym bolesnym i traumatycznym przeżyciem. Bo uwierzcie mi ale pobyt tutaj na bardzo długo zostawia piętno w mojej głowie i psychice...
Teraz Majka zjadła śniadanko, ja wypiłam upragnioną kawę i czekamy na zejście na kardiologię na echo serca...
Z dobrych informacji mamy to, że jestem w stałym kontakcie z naszą ukochaną dr Anią, konsultuje z nią wszystko co się da więc chociarz o tyle jestem spokojniejsza...
Aaa, zapomniałam wspomnieć, że tym razem położyli nas na nefrologii (tak jak te 4 lata temu). Co ma tyle wspólnego z głową lub ewentualnie z sercem co nic...
Ale tu zawsze mają dla nas takie "ciekawe" przygody. A żeby nam nie było nudno to mamy prowadzić bilans przyjętych i wydalonych płynów (no w końcu jesteśmy na nefrologii) 🙈
A więc my czekamy na dalsze decyzje, badania i wytyczne, z nadzieją, że nic już się Mai nie przydarzy a Wam raz jeszcze dziękujemy i życzymy miłego weekendu spędzonego w zdrowiu. Bo jak poraz kolejny pokazał nam wczorajszy dzień - zdrowie i życie jest bardzo kruche ♥️
W dalszym ciągu prosimy o modlitwę 🙏