27/12/2023
*zimowisko posting*
z 20 WDH-ek „Orawa” im. Zofii Krassowskiej „Zosi Dużej”
DZIEŃ PIERWSZY
Na początku był pociąg. To zawsze zaczyna się od pociągów (chyba że nie jesteś wędrownikiem i masz trochę większy budżet - wtedy możesz sobie pozwolić na przejazd królewskim autokarem). Ale ponieważ jesteś wędrownikiem, jedziesz pociągiem o 5.39 z Najpiękniejszej Stacji w Całej Stolicy - Dworca Centralnego. Niestety na 5.39 nie da się tam dojechać komunikacją miejską z twojego Brwinowa/Grodziska/czy innego Komorowa. Dlatego kombinujesz. Spanie w 8 osób w kawalerce drużynowego? Nocleg u kuzyna/cioci/babci? Czemu nie? Trzeba sobie radzić w życiu, a powerbanki same się nie naładują. Pobudka o 4.30, jakby się zastanowić, to nawet się spać nie opłacało. Na dworze ciemno, zimno i mokro. W końcu wsiadasz do pociągu. Teraz tylko poupychać plecaki w trzech najbliższych przedziałach i można iść spa… znaczy rozpisywać próbę na HO. A może by tak zarabiać na obóz grając na ulicach? Oczywiście tam, gdzie chcesz dojechać, nigdy nie ma połączenia bezpośredniego, więc po drodze zaliczasz przesiadkę w Tychach w Koleje Śląskie (prawie tak punktualne, jak KM). Oczywiście nie tylko twoja kadra ma sesje w ferie i w pociągu spotkasz 60 MDH-y "Łowcy" im św o Maksymiliana Marii Kolbe . Po 6 godzinach wysiadasz na stacji w jakimś losowym Zwardoniu. Czeka cię 15-kilometrowy spacerek do Chatki AKT na Pietraszonce, więc pokrzepiasz się wieprzowym kabanoskiem/batonem proteinowym/zgniecioną bułą. W trakcie wędrówki okazuje się że w górach istnieje śnieg i chodzi się troszkę wolniej. Z 4 godzin zrobiło się 6, ale minęły równie szybko, co pierwsza warta z dobrym ziomeczkiem i chwilę po 18 jesteś na miejscu. Przystępujesz do gotowania “makaronu à la bigosowego” dla 25 osób. Jakoś tak dziwnie smakuje bez popiołu i ściółki. No cóż, takie uroki gotowania na normalnej kuchence. Wieczorkiem operacja “pozbądź się nadmiaru kiełbaski” i tradycyjne śpiewanki.
Czego chcieć więcej od życia? Jest zimowisko, jest zabawa.