02/06/2026
Mili Państwo, pewne przemyślenia.
Wiele lat temu mój tata miał w Warszawię firmę zajmującą się pracami na wysokościach i innymi pracami, powiedzmy, okołobudowlanymi. Do pracy zakupił Toyotę Hilux, wspaniały samochód terenowy, z którym sam wiążę bardzo miłe wspomnienia. Auto pracowało, było poobijane, często brudne, ale dodawało mu to tylko charakteru. Jeździliśmy nim w Bieszczady i w inne miejsca, gdzie asfaltowa droga była rzadkością.
To auto nie służyło nam do codziennych wycieczek po mieście, choć czasami zdarzało się, że tata woził mnie nim do przedszkola po drodze do pracy w akompaniamencie głośnych brzmień "Dżemu". Szpan był, owszem, ale tylko okazjonalnie, jak akurat zaszła taka potrzeba. Niestety, po pewnym czasie tata musiał sprzedać Toyotę, jednak wspomnienia zostały.
Dlaczego o tym mówię? A bo Toyota była znacznie mniejsza od przedstawionego na zdjęciu RAMa. Długość max. 5 metrów Toyoty do ponad 6 RAMa, szerokość max. 1,8 m do 2,2-2,3 m. Nie wiem, czy osiągi są porównywalne. Myślę jednak, że nie pomylę się jak powiem, że RAM z niedawnego rocznika może być znacznie mocniejszy niż Hilux z lat 2000.
Dzięki mniejszym gabarytom, Toyota nie zajmowała tyle przestrzeni innym kierowcom na parkingu, a wciąż służyła dzielnie i niezawodnie.
Takie "okazy" zawsze ściągają moją uwagę, bo porównuje je sobie do naszej Toyoty. Auto ze zdjęcia jest nieskazitelnie czyste, prawie jak prosto z salonu, jest prawdopodobnie szalenie drogie w zakupie i utrzymaniu. Wątpię więc, że służy do pracy albo off-roadowych wycieczek, ale oczywiście prawda może być inna. Co jednak jest pewne, to to, że w jego miejscu mogłyby stanąć bez problemu dwa mniejsze samochody.
Od razu zaznaczam - nie jestem od tego, aby mówić ludziom, czym mają jeździć, to oczywiste. Jednak za każdym razem, jak widuję takie auto, zadaję sobie jedno pytanie. Po co?
Btw. szacunek dla kierowcy, że przynajmniej udało mu się zaparkować zostawiając te 1,5 metra dla pieszych.