Haus Oberschlesien

Haus Oberschlesien Dom Kultury Haus Oberschlesien angażuje się w prezentację oraz promowanie bogactwa kulturowego Górnego Śląska

Jeśli podoba Ci się nasza praca - podziel się, zaproś znajomych do obserwowania naszej strony i/lub wesprzyj - Haus Oberschlesien dowolnym datkiem – na numer konta:
PL 93 2490 0005 0000 4530 0024 6728 - z dopiskiem darowizna HO

Wenn Ihnen unsere Arbeit gefällt, teilen Sie sie bitte, laden Sie Freunde ein, unserer Seite zu folgen, und/oder unterstützen Sie Haus Oberschlesien mit einem beliebigen

Beitrag auf die Kontonummer: PL 93 2490 0005 0000 4530 0024 6728, mit dem Verwendungszweck „Spende HO“.

🇵🇱🇩🇪 16 sierpnia 1875 roku - Alfred Kreidel obejmuje urząd burmistrza Gliwic🇵🇱 W poniedziałek, 16 sierpnia 1875 roku, w ...
18/08/2026

🇵🇱🇩🇪 16 sierpnia 1875 roku - Alfred Kreidel obejmuje urząd burmistrza Gliwic

🇵🇱 W poniedziałek, 16 sierpnia 1875 roku, w Gliwicach rozpoczął się ważny rozdział w dziejach miasta. Tego dnia, w obecności władz miejskich oraz landrata powiatu toszecko-gliwickiego, hrabiego Arthura von Strachwitza, uroczyście wprowadzono na urząd nowo wybranego burmistrza Alfreda Kreidla.

Nie był on w Gliwicach postacią nieznaną. Od 1870 roku pracował tutaj jako specjalny komisarz Królewskiej Komisji Generalnej dla Śląska, a rok później otrzymał nominację na asesora rządowego. Zgodnie z obowiązującą w państwie pruskim procedurą objęcie urzędu poprzedziło złożenie przysięgi przed landratem.

Kroniki wspominają przy tej okazji o uroczystym śniadaniu i lojalnościowych depeszach wysyłanych do monarchy, jednak prawdziwe znaczenie tego dnia miało ujawnić się dopiero w kolejnych latach.

Kreidel kierował Gliwicami przez niemal ćwierć wieku, od 1875 do 1899 roku, w okresie niezwykle dynamicznego rozwoju przemysłowego i urbanistycznego miasta. Gdy obejmował urząd, Gliwice liczyły około 14 tysięcy mieszkańców. Pod koniec jego kadencji było ich już około 47 tysięcy.

Miasto powiększało swoją przestrzeń, włączając Neudorf, Petersdorf i Zernik, przygotowano plan zabudowy, a Gliwice stały się siedzibą Landgerichtu – Sądu Krajowego. Rozwój przemysłu i szybki wzrost liczby ludności niósł jednak również problemy, z którymi musiała zmierzyć się miejska administracja.

Szczególnie poważnym wyzwaniem były nawracające epidemie tyfusu. Za czasów Kreidla rozwijano więc sieć wodociągową, regulacje sanitarne oraz przepisy porządkowe, obejmujące również kwestie pochówków i funkcjonowania cmentarzy. Ważnym przedsięwzięciem była również budowa nowego szpitala.

Kreidel dużą wagę przywiązywał do czystości ulic, porządku w przestrzeni miejskiej i sprawnego funkcjonowania administracji. Dziś mogą wydawać się to sprawy oczywiste, lecz pod koniec XIX wieku były one jednym z fundamentów przemiany gwałtownie rosnącego ośrodka przemysłowego w nowoczesne miasto.

Kadencja Alfreda Kreidla przypadła więc na jeden z najważniejszych okresów w dziejach Gleiwitz. Miasto, które obejmował jako stosunkowo niewielki ośrodek, pozostawiał już jako szybko rozwijające się centrum przemysłowego Górnego Śląska.

🇩🇪 16. August 1875 – Alfred Kreidel übernimmt das Amt des Bürgermeisters von Gleiwitz

Am Montag, dem 16. August 1875, begann ein bedeutendes Kapitel in der Geschichte von Gleiwitz. An diesem Tag wurde der neu gewählte Bürgermeister Alfred Kreidel in Anwesenheit der städtischen Behörden und des Landrats des Kreises Tost-Gleiwitz, Graf Arthur von Strachwitz, feierlich in sein Amt eingeführt.

Kreidel war in Gleiwitz keineswegs ein Unbekannter. Bereits seit 1870 war er hier als Spezialkommissar der Königlichen Generalkommission für Schlesien tätig, 1871 wurde er zum Regierungsassessor ernannt. Entsprechend dem damaligen preußischen Verfahren legte er vor dem Landrat seinen Amtseid ab.

Die Chroniken berichten aus diesem Anlass auch von einem gemeinsamen Festfrühstück und Loyalitätstelegrammen an den Monarchen. Die eigentliche Bedeutung dieses Tages zeigte sich jedoch erst in den folgenden Jahrzehnten.

Fast ein Vierteljahrhundert, von 1875 bis 1899, stand Kreidel an der Spitze der Stadt. Seine Amtszeit fiel in eine Phase außerordentlich schnellen industriellen und städtebaulichen Wachstums. Bei seinem Amtsantritt zählte Gleiwitz etwa 14.000 Einwohner, am Ende seiner Amtszeit waren es bereits rund 47.000.

Das Stadtgebiet wurde durch die Eingemeindung von Neudorf, Petersdorf und Zernik erweitert, ein Bebauungsplan entstand und Gleiwitz wurde Sitz eines Landgerichts. Gleichzeitig stellte das rasche Wachstum die Stadtverwaltung vor neue Herausforderungen.

Besonders gravierend waren die wiederkehrenden Typhusepidemien. Während Kreidels Amtszeit wurden deshalb die Wasserversorgung, sanitäre Vorschriften und kommunale Ordnungsmaßnahmen ausgebaut. Auch Regelungen zum Bestattungswesen gehörten zu den Reformvorhaben. Ein weiteres bedeutendes Projekt war der Bau eines neuen Krankenhauses.

Kreidel legte großen Wert auf Sauberkeit der Straßen, Ordnung im öffentlichen Raum und eine funktionierende Verwaltung. Was heute selbstverständlich erscheinen mag, gehörte damals zu den entscheidenden Voraussetzungen dafür, eine rasant wachsende Industriestadt in ein modernes städtisches Gemeinwesen zu verwandeln.

Alfred Kreidels Amtszeit fiel damit in eine der prägendsten Entwicklungsphasen von Gleiwitz. Aus der noch vergleichsweise kleinen Stadt, deren Leitung er 1875 übernahm, war bis zum Ende seiner Amtszeit ein bedeutendes Zentrum des industriellen Oberschlesiens geworden.

💛 Wesprzyj Haus Oberschlesien / Unterstützen Sie Haus Oberschlesien

🇵🇱 Jeśli podoba Ci się nasza praca, podziel się postem, zaproś znajomych do obserwowania naszej strony lub wesprzyj działalność Haus Oberschlesien dowolnym datkiem.

Numer konta: PL 93 2490 0005 0000 4530 0024 6728
Tytuł przelewu: darowizna HO

Każde udostępnienie i każda wpłata pomagają nam dokumentować, chronić i popularyzować historię oraz dziedzictwo Górnego Śląska.

🇩🇪 Wenn Ihnen unsere Arbeit gefällt, teilen Sie den Beitrag, laden Sie Freunde ein, unserer Seite zu folgen, oder unterstützen Sie die Tätigkeit des Haus Oberschlesien mit einer Spende.

IBAN: PL 93 2490 0005 0000 4530 0024 6728
Verwendungszweck: Spende HO

Jedes Teilen und jede Spende hilft uns dabei, die Geschichte und das kulturelle Erbe Oberschlesiens zu dokumentieren, zu bewahren und weiterzugeben.

Źródła / Quellen: „Oberschlesien im Bild“, Nr. 44/1926; zestawienia włodarzy Gliwic; dokumentacja dotycząca przysięgi Alfreda Kreidla przed landratem Arthurem von Strachwitzem, opracowania naukowe z odwołaniem do zasobu Archiwum Państwowego w Opolu.



wśród fanów

🇵🇱🇩🇪 Katastrofa wieży ratuszowej w Opolu - od ruin do symbolu miasta🇵🇱 15 lipca 1934 roku Opole przeżyło jeden z najbard...
15/08/2026

🇵🇱🇩🇪 Katastrofa wieży ratuszowej w Opolu - od ruin do symbolu miasta

🇵🇱 15 lipca 1934 roku Opole przeżyło jeden z najbardziej dramatycznych wieczorów w swojej historii. Około godziny 21:30 ciszę na Rynku przerwał potężny huk. Ziemia zadrżała, nad centrum miasta wzbiła się ogromna chmura pyłu, a po chwili stało się jasne, co się wydarzyło – wieża opolskiego ratusza runęła.

Widok musiał być przerażający. Kamienne bloki, fragmenty dachu i części mechanizmu zegarowego spadały na Rynek z ogromną siłą, rozbijając się o bruk. Dzień później gazeta „Polonia” opisywała scenę niemal jak obraz z pola katastrofy: przez gęste chmury kurzu w dół leciały kolejne elementy konstrukcji, a odgłos ich uderzeń niósł się po centrum miasta.

Katastrofa nie nastąpiła jednak bez ostrzeżenia. W czasie prac związanych z rozbiórką zabudowy otaczającej ratusz zauważono poważne pęknięcia w konstrukcji wieży. Jej stan szybko się pogarszał i budził coraz większy niepokój. Mimo sygnałów ostrzegawczych nie udało się już zapobiec najgorszemu. Dwa dni później wieża przestała istnieć.

W całym tym dramacie wydarzyło się jednak coś niezwykłego – mimo ogromnej skali zniszczeń nikt nie zginął. Gdy wieża runęła, w bezpośrednim sąsiedztwie nie znajdowali się ludzie. Przy takiej masie spadających kamieni i elementów konstrukcyjnych można mówić o wyjątkowym szczęściu.

Podczas usuwania gruzów odnaleziono także niezwykłą pamiątkę przeszłości – kapsułę czasu z 1864 roku, ukrytą w konstrukcji dawnej wieży. Katastrofa przyniosła jednak również straty, których nie dało się już odwrócić. Zniszczona została między innymi reprezentacyjna sala książęca wraz z cennymi polichromiami.

Opole nie zamierzało jednak pozostawić swojego Rynku bez charakterystycznej dominanty.

Jeszcze w 1934 roku podjęto decyzję o odbudowie wieży. Nie zdecydowano się jednak na prostą rekonstrukcję wcześniejszej formy. Nowa konstrukcja otrzymała monumentalny kształt inspirowany wieżą słynnego Palazzo Vecchio we Florencji. Prace trwały do 1936 roku.

W ten sposób miejsce katastrofy stało się symbolem odbudowy.

Nowa wieża przetrwała kolejne dramatyczne wydarzenia XX wieku, w tym II wojnę światową, i do dziś góruje nad opolskim Rynkiem. Dla mieszkańców i odwiedzających miasto jest jednym z najbardziej charakterystycznych elementów panoramy Opola.

Patrząc dziś na ratusz, łatwo zapomnieć, że jego wieża ma historię podzieloną na dwie części. Jedna zakończyła się wieczorem 15 lipca 1934 roku w chmurze pyłu i huku spadających kamieni. Druga rozpoczęła się niemal natychmiast – od decyzji, że symbol miasta musi powrócić.

I właśnie dlatego historia opolskiego ratusza jest czymś więcej niż opowieścią o katastrofie budowlanej. Jest także historią miasta, które po zniszczeniu bardzo szybko potrafiło podnieść się z ruin.

💬 Wesprzyj Haus Oberschlesien – każda złotówka i każda subskrypcja pomagają nam dokumentować, zachowywać i popularyzować historię oraz kulturę Śląska. Dzięki Waszemu wsparciu możemy docierać do archiwów, opracowywać kolejne historie i ocalać pamięć o miejscach, ludziach oraz wydarzeniach, które tworzyły nasz region.

Numer konta: PL 93 2490 0005 0000 4530 0024 6728
Tytuł przelewu: darowizna HO

🇩🇪 Der Einsturz des Rathausturms in Oppeln – von den Trümmern zum Wahrzeichen der Stadt

Am 15. Juli 1934 erlebte Oppeln einen der dramatischsten Abende seiner Stadtgeschichte. Gegen 21:30 Uhr wurde die Ruhe auf dem Ring von einem gewaltigen Knall durchbrochen. Der Boden schien zu beben, eine riesige Staubwolke erhob sich über dem Stadtzentrum – und nur wenige Augenblicke später war klar, was geschehen war: Der Turm des Oppelner Rathauses war eingestürzt.

Der Anblick muss erschütternd gewesen sein. Steinblöcke, Teile des Daches und Fragmente des Uhrwerks stürzten mit großer Wucht auf den Ring und zerschlugen auf dem Pflaster. Einen Tag später schilderte die Zeitung „Polonia“ die Szene nahezu wie ein Bild aus einem Katastrophengebiet: Durch die dichten Staubwolken fielen immer neue Teile der Konstruktion herab, während der Lärm ihrer Einschläge durch das Stadtzentrum hallte.

Ganz ohne Vorzeichen kam das Unglück jedoch nicht. Während der Abbrucharbeiten an der Bebauung in unmittelbarer Nähe des Rathauses waren erhebliche Risse in der Konstruktion des Turmes festgestellt worden. Sein Zustand verschlechterte sich rasch und gab zunehmend Anlass zur Sorge. Trotz der Warnzeichen konnte das Schlimmste nicht mehr verhindert werden. Zwei Tage später brach der Turm zusammen.

Inmitten dieser Katastrophe geschah jedoch etwas Außergewöhnliches: Trotz der gewaltigen Zerstörungen kam kein Mensch ums Leben. Zum Zeitpunkt des Einsturzes befanden sich im unmittelbaren Gefahrenbereich keine Personen. Angesichts der Masse der herabstürzenden Steine und Bauteile war dies ein großes Glück.

Bei den Aufräumarbeiten wurde zudem ein außergewöhnliches Zeugnis der Vergangenheit entdeckt – eine Zeitkapsel aus dem Jahr 1864, die im alten Turm verborgen gewesen war. Gleichzeitig gingen wertvolle Teile des historischen Rathauses unwiederbringlich verloren. Unter anderem wurde der repräsentative Fürstensaal mit seinen wertvollen Wandmalereien zerstört.

Oppeln wollte seinen Ring jedoch nicht dauerhaft ohne die charakteristische Silhouette des Rathausturmes lassen.

Noch im Jahr 1934 fiel die Entscheidung zum Wiederaufbau. Dabei entschied man sich nicht für eine einfache Rekonstruktion der früheren Gestalt. Der neue Turm erhielt eine monumentale Form, die sich am berühmten Palazzo Vecchio in Florenz orientierte. Die Arbeiten wurden 1936 abgeschlossen.

So wurde der Ort einer Katastrophe zugleich zu einem Symbol des Wiederaufbaus.

Der neue Turm überstand die weiteren dramatischen Ereignisse des 20. Jahrhunderts, darunter den Zweiten Weltkrieg, und erhebt sich bis heute über dem Oppelner Ring. Für Einwohner und Besucher ist er eines der markantesten Wahrzeichen der Stadt.

Wer heute auf das Rathaus blickt, vergisst leicht, dass die Geschichte seines Turmes aus zwei Kapiteln besteht. Das erste endete am Abend des 15. Juli 1934 in einer Wolke aus Staub und unter dem Donner herabstürzender Steine. Das zweite begann beinahe unmittelbar danach – mit der Entscheidung, dass das Wahrzeichen der Stadt zurückkehren musste.

Gerade deshalb ist die Geschichte des Oppelner Rathauses mehr als nur die Geschichte einer Baukatastrophe. Sie erzählt auch von einer Stadt, die nach der Zerstörung den Willen hatte, ihr Wahrzeichen wieder aufzurichten.

💬 Unterstützen Sie Haus Oberschlesien – jede Spende und jedes Abonnement hilft uns dabei, die Geschichte und Kultur Schlesiens zu dokumentieren, zu bewahren und weiterzugeben. Dank Ihrer Unterstützung können wir Archive erschließen, weitere Geschichten aufarbeiten und die Erinnerung an Orte, Menschen und Ereignisse bewahren, die unsere Region geprägt haben.

Kontonummer: PL 93 2490 0005 0000 4530 0024 6728
Verwendungszweck: Spende HO

🇵🇱🇩🇪 14 sierpnia 1629 roku cesarz Ferdynand II Habsburg wystawił w Wiedniu dokument nadający Gliwicom nowy herb. Miał on...
14/08/2026

🇵🇱🇩🇪 14 sierpnia 1629 roku cesarz Ferdynand II Habsburg wystawił w Wiedniu dokument nadający Gliwicom nowy herb. Miał on pozostać oficjalnym znakiem miasta przez ponad trzy stulecia. Była to nagroda za odwagę mieszkańców, ich wierność Habsburgom oraz postawę Gliwic podczas wojny trzydziestoletniej.

Trzy lata wcześniej, w 1626 roku, pod murami miasta stanęły duńskie oddziały Ernsta von Mansfelda. Gliwiczanie zdecydowali się stawić opór. Mimo przewagi napastników bronili murów i bram, a miasto pozostało niezdobyte.

Wydarzenie szybko obrosło legendą. Według miejscowej tradycji w obronie uczestniczyły również gliwickie kobiety, które miały wylewać na napastników wrzątek i gorącą kaszę. Opowiadano także o cudownej opiece Matki Bożej nad miastem. Choć szczegóły te należą do późniejszych przekazów, na trwałe wpisały się w pamięć mieszkańców.

Nadany w 1629 roku herb połączył dawne symbole Gliwic z pamiątką dramatycznej obrony. Dotychczasowy motyw wieży i półorła górnośląskich Piastów uzupełniono o półorła habsburskiego. Nad wieżą umieszczono Matkę Bożą z Dzieciątkiem, natomiast na bramie znalazły się skrzyżowane gałązki palmowe, litera „F”, a ponad nią rzymska cyfra „II”.

Herb Ferdynanda II nie był jedynie cesarską nagrodą ani ozdobą miejskich pieczęci. Stał się zapisaną w heraldyce opowieścią o mieście, które podczas jednego z najbardziej niszczycielskich konfliktów dawnej Europy potrafiło obronić swoje mury i dochować wierności Habsburgom. Jego wizerunki do dziś można odnaleźć na zabytkowych budynkach Gliwic.

📢 Jeśli podoba Ci się nasza praca, podziel się postem, zaproś znajomych do obserwowania naszej strony lub wesprzyj działalność Haus Oberschlesien dowolnym datkiem.

Numer konta: PL 93 2490 0005 0000 4530 0024 6728
Tytuł przelewu: darowizna HO

Posiadasz śląskie pamiątki, dawne fotografie, dokumenty, książki lub przedmioty, które mogłyby wzbogacić nasze zbiory? Prosimy o kontakt. Wspólnie możemy ocalić je dla przyszłych pokoleń.

🇩🇪 Am 14. August 1629 stellte Kaiser Ferdinand II. von Habsburg in Wien eine Urkunde aus, mit der er Gleiwitz ein neues Wappen verlieh. Es sollte mehr als drei Jahrhunderte lang das offizielle Zeichen der Stadt bleiben. Die Verleihung war eine Auszeichnung für den Mut der Einwohner, ihre Treue zum Haus Habsburg und die Haltung von Gleiwitz während des Dreißigjährigen Krieges.

Drei Jahre zuvor, im Jahr 1626, waren dänische Verbände Ernst von Mansfelds vor den Mauern der Stadt erschienen. Die Gleiwitzer entschlossen sich zum Widerstand. Trotz der Überlegenheit der Angreifer verteidigten sie Mauern und Tore, und die Stadt blieb uneingenommen.

Schon bald rankten sich Legenden um dieses Ereignis. Nach örtlicher Überlieferung beteiligten sich auch die Gleiwitzer Frauen an der Verteidigung, indem sie heißes Wasser und kochenden Hirsebrei auf die Angreifer geschüttet haben sollen. Ebenso erzählte man von der wundersamen Fürsprache der Gottesmutter. Auch wenn diese Einzelheiten späteren Überlieferungen entstammen, wurden sie zu einem festen Bestandteil des Gedächtnisses der Einwohner.

Das 1629 verliehene Wappen verband die älteren Symbole von Gleiwitz mit der Erinnerung an die dramatische Verteidigung. Das bisherige Motiv des Turms und des halben Adlers der oberschlesischen Piasten wurde um den habsburgischen halben Adler ergänzt. Über dem Turm erschien die Gottesmutter mit dem Jesuskind. Auf dem Tor befanden sich gekreuzte Palmzweige, der Buchstabe „F“ und darüber die römische Zahl „II“.

Das Wappen Ferdinands II. war nicht nur eine kaiserliche Auszeichnung oder eine Zierde städtischer Siegel. Es wurde zu einer heraldischen Erzählung über eine Stadt, die während eines der verheerendsten Konflikte des alten Europa ihre Mauern verteidigen und dem Haus Habsburg die Treue halten konnte. Darstellungen dieses Wappens sind bis heute an historischen Gebäuden in Gleiwitz zu finden.

📢 Wenn Ihnen unsere Arbeit gefällt, teilen Sie diesen Beitrag, laden Sie Freunde ein, unserer Seite zu folgen, oder unterstützen Sie die Tätigkeit des Hauses Oberschlesien mit einer Spende.

IBAN: PL 93 2490 0005 0000 4530 0024 6728
Verwendungszweck: Spende HO

Besitzen Sie schlesische Erinnerungsstücke, alte Fotografien, Dokumente, Bücher oder Gegenstände, die unsere Sammlung bereichern könnten? Bitte nehmen Sie Kontakt mit uns auf. Gemeinsam können wir sie für kommende Generationen bewahren.

🇵🇱🇩🇪 Pomników nie trzeba kochać. Trzeba je szanowaćŚląsk ma zbyt skomplikowaną historię, aby próbować zamknąć ją w jedne...
13/08/2026

🇵🇱🇩🇪 Pomników nie trzeba kochać. Trzeba je szanować

Śląsk ma zbyt skomplikowaną historię, aby próbować zamknąć ją w jednej narracji, pod jedną flagą i w jednej pamięci.

⚠️ Z dużym niepokojem obserwujemy to, co od dłuższego czasu dzieje się przy pomniku Powstańców Śląskich w Wierzchach koło Wołczyna. Od ponad roku na pomniku i w jego otoczeniu pojawiają się naklejki z napisem „Oberschlesien”. Są usuwane przez osoby opiekujące się tym miejscem, po czym pojawiają się ponownie. Z pomnika zrzucano również biało-czerwone flagi, uszkodzona została flaga powstańcza z napisem „Tobie Polsko”, wcześniej zniszczono tablicę poświęconą akcji „Mosty” i Grupie Wawelberga, a na jednym z pobliskich grobów powstańczych rozbito i porozrzucano znicze.

Nie wiemy, kto za tym stoi. Nie znamy również motywów sprawcy lub sprawców. Dlatego nie zamierzamy przypisywać tych działań żadnemu środowisku, organizacji ani grupie mieszkańców.

Jedno chcemy jednak powiedzieć bardzo wyraźnie:

nie ma naszej zgody na niszczenie pomników, grobów i miejsc pamięci. Bez względu na to, kogo upamiętniają i do której części skomplikowanej historii Górnego Śląska się odnoszą.

Słowo „Oberschlesien” nie jest prowokacją samo w sobie. Jest historyczną niemiecką nazwą Górnego Śląska, obecną przez dziesięciolecia na mapach, dokumentach, pocztówkach i urzędowych pieczęciach. Jest częścią historii naszego regionu.

Jednak naklejanie tego słowa na cudzym miejscu pamięci, zrywanie flag czy niszczenie grobów nie jest pielęgnowaniem śląskiej tożsamości.

🤝 Śląskości nie broni się, niszcząc pamięć o Powstańcach Śląskich. Tak samo polskości Śląska nie trzeba udowadniać poprzez niszczenie niemieckich i śląskich śladów przeszłości.

I właśnie o tej drugiej stronie historii również trzeba mówić.

📜 Po 1945 roku rozpoczął się na Śląsku szeroki proces usuwania niemieckich śladów z przestrzeni publicznej. Był elementem prowadzonej przez nowe polskie władze polityki „odniemczania” i repolonizacji. Nie ograniczał się jednak wyłącznie do symboli nazizmu czy dawnego państwa niemieckiego.

Znikały również stare inskrypcje, lokalne pomniki, tablice pamiątkowe i nagrobki ludzi, którzy od pokoleń byli mieszkańcami tej ziemi.

Na ziemi raciborskiej usuwano niemieckie napisy z budynków, pomników i cmentarzy. Kontrolowano proces likwidowania śladów niemieckości, a z nagrobków skuwano niemieckie inskrypcje lub w inny sposób pozbawiano je pierwotnego charakteru.

🪦 Ale przecież bardzo często nie były to groby ludzi z odległego kraju.

Były to groby Ślązaków.

Ludzi urodzonych tutaj.

Ludzi, którzy tutaj pracowali, wychowywali dzieci, budowali swoje domy i tutaj zostali pochowani.

To, że na ich nagrobkach widniały imiona takie jak Friedrich, Wilhelm, Karl, Gertrud czy Margarethe, a inskrypcje zapisano po niemiecku, nie czyniło tych ludzi mniej związanymi ze Śląskiem.

Podobne działania dotknęły cmentarze na ziemi cieszyńskiej. Z części historycznych nagrobków usuwano niemieckojęzyczne inskrypcje. Dziś podejmowane są próby przywracania pamięci o osobach, których mogiły zostały w ten sposób pozbawione swojej pierwotnej treści.

W Gliwicach jednym z najbardziej wymownych przykładów był monument ufundowany przez Oscara Troplowitza, poświęcony górnośląskiemu przemysłowi. Po wojnie został zniszczony jako obiekt kojarzony z niemiecką przeszłością miasta. Nie był pomnikiem nazistowskim. Był świadectwem historii przemysłowego Górnego Śląska.

Podobnych przykładów było wiele.

Usuwano niemieckie napisy.

Zmieniano nazwy ulic i miejscowości.

Niszczono lub przebudowywano pomniki.

Na cmentarzach skuwano inskrypcje.

Ślady niemieckiej przeszłości nierzadko traktowano jak coś, co powinno po prostu zniknąć.

⚠️ I nie jest to problem należący wyłącznie do pierwszych lat po wojnie.

W 2019 roku w Bytomiu zdewastowana została niemiecka tablica pamiątkowa na cmentarzu przy ulicy Powstańców Śląskich. Sam monument wzbudzał poważne kontrowersje. Jego treść odnosiła się między innymi do Selbstschutzu i Freikorpsów, a jednym z fundatorów był polityk AfD.

I właśnie dlatego ten przypadek jest tak ważny.

Można uznać treść pomnika za niewłaściwą. Można protestować. Można domagać się jego usunięcia. Można prowadzić spór historyczny i prawny.

Ale samowolna dewastacja nie jest debatą.

O losie kontrowersyjnego miejsca pamięci powinny decydować prawo, instytucje, historycy i społeczna dyskusja.

Nie człowiek przychodzący nocą z farbą czy młotkiem.

🕯️ W 2023 roku w Opolu zdewastowano pomnik upamiętniający dawną synagogę spaloną podczas Nocy Kryształowej. Na obelisku pojawiły się między innymi swastyka, symbol SS i napis „raus”.

Także żydowska historia Opola jest historią Śląska.

W 2025 roku, również w Opolu, zdewastowano pomnik księcia Władysława Opolczyka. Uszkodzono między innymi przedstawienie obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej.

A dziś rozmawiamy o kolejnych aktach dewastacji w Wierzchach.

Zmieniają się pomniki.

Zmieniają się symbole.

Zmieniają się motywy.

Ale mechanizm pozostaje podobny.

Ktoś uznaje, że cudza pamięć mu przeszkadza, więc próbuje ją zamalować, zerwać, rozbić albo usunąć.

I właśnie temu powinniśmy wspólnie powiedzieć: dość.

Problem polega bowiem na tym, że na Górnym Śląsku granica pomiędzy tym, co „niemieckie”, „polskie”, „czeskie” i „śląskie”, nigdy nie była tak prosta, jak chcieliby tego twórcy kolejnych narodowych narracji.

🇨🇿 Nie możemy przy tym zapominać o czeskiej warstwie historii Śląska.

Przez stulecia ziemie śląskie były politycznie związane z Koroną Czeską. W XIV wieku kolejni książęta śląscy uznawali zwierzchnictwo królów Czech, a Śląsk został związany z ziemiami Korony Czeskiej. Później, wraz z Czechami, znalazł się pod panowaniem Habsburgów. Dopiero wojny śląskie XVIII wieku sprawiły, że większa część Śląska znalazła się pod panowaniem Prus, podczas gdy jego południowa część pozostała przy monarchii habsburskiej.

Ślady tej historii są szczególnie widoczne na ziemi cieszyńskiej, ziemi opawskiej, ziemi karniowskiej i ziemi raciborskiej, gdzie przez stulecia przenikały się wpływy śląskie, niemieckie, polskie, czeskie i morawskie.

Nie oznacza to oczywiście, że mieszkańców średniowiecznego czy nowożytnego Śląska można automatycznie określać dzisiejszymi kategoriami narodowymi.

Wręcz przeciwnie.

Historia państw, języków i tożsamości była tutaj znacznie bardziej skomplikowana.

I właśnie o to chodzi.

Śląska nie można opowiedzieć przy pomocy jednej narodowej etykiety.

W jednej rodzinie dziadek mógł mówić po niemiecku, babcia po śląsku, dzieci chodzić do polskiej szkoły, część krewnych uważać się za Niemców, a kilkadziesiąt kilometrów dalej mieszkańcy tego samego historycznego regionu żyć w czeskim lub morawskim otoczeniu językowym i kulturowym.

Jedni czuli się Polakami.

Inni Niemcami.

Inni Czechami.

Jeszcze inni przede wszystkim Ślązakami.

A wielu przez całe życie nie odczuwało potrzeby zamykania swojej tożsamości w jednej z tych szuflad.

Dlatego niszcząc niemiecką, polską czy czeską inskrypcję na śląskim zabytku, możemy niszczyć nie „obcą historię”, lecz kolejną warstwę historii tej samej ziemi.

🕯️ I właśnie dlatego dzisiejsze wydarzenia w Wierzchach powinny skłonić nas do refleksji.

Nie do odwetu.

Nie do szukania zbiorowej winy.

Nie do kolejnego dzielenia mieszkańców Śląska.

Zniszczonego niemieckiego nagrobka nie przywrócimy, niszcząc dzisiaj pomnik Powstańców Śląskich.

I odwrotnie.

Zerwanej biało-czerwonej flagi nie naprawimy, skuwając niemiecką inskrypcję z dawnego śląskiego grobu.

Jedna krzywda nie usprawiedliwia drugiej.

Jedna pamięć nie musi istnieć kosztem drugiej.

🤝 Upamiętnienie człowieka nie jest tym samym co gloryfikacja państwa czy systemu politycznego, w którym przyszło mu żyć.

Pamięć o mieszkańcu śląskiej wsi poległym podczas I wojny światowej w niemieckim mundurze jest przede wszystkim pamięcią o człowieku i mieszkańcu tej ziemi.

Pamięć o Powstańcu Śląskim walczącym o przyłączenie części Górnego Śląska do Polski nie jest atakiem na niemiecką część historii regionu.

Pamięć o ofiarach Tragedii Górnośląskiej nie odbiera prawa do pamięci innym ofiarom dramatycznego XX wieku.

Pamięć o dawnych żydowskich mieszkańcach naszych miast nie jest historią kogoś obcego.

Tak samo czeskie i morawskie dziedzictwo południowego Śląska nie jest historią obcego regionu.

Te historie mogą i powinny istnieć obok siebie.

Bo taka właśnie była historia Śląska.

Zmieniały się państwa.

Zmieniały się granice.

Zmieniały się języki urzędowe.

Zmieniały się nazwy ulic, miejscowości i placów.

Zmieniały się również pomniki.

Jedne burzono.

Z innych skuwano napisy.

Inne przerabiano tak, aby zaczęły opowiadać historię zgodną z potrzebami kolejnej władzy.

Czy naprawdę w XXI wieku chcemy nadal powtarzać ten sam mechanizm?

Pomnika w Wierzchach nie trzeba uważać za własny, aby go uszanować.

Można mieć różne zdanie na temat Powstań Śląskich.

Można dyskutować o ich przyczynach, przebiegu i konsekwencjach.

Można patrzeć na lata 1919–1921 z perspektywy polskiej, niemieckiej i śląskiej.

Można stawiać pytania.

Można przedstawiać dokumenty.

Można spierać się o interpretacje.

Historia nie boi się dyskusji.

Ale zerwanie flagi nie jest dyskusją.

Naklejka na pomniku nie jest argumentem historycznym.

Rozbite znicze na grobie nie są manifestacją tożsamości.

Swastyka na miejscu pamięci nie jest opinią.

Farba na pomniku nie jest odpowiedzią na niewygodną historię.

To jest niszczenie pamięci.

🏛️ Dlatego solidaryzujemy się z osobami społecznie opiekującymi się pomnikiem w Wierzchach, w tym z członkami Stowarzyszenia Narratum oraz lokalnymi pasjonatami historii, którzy starają się zachować to miejsce dla kolejnych pokoleń.

Szczególnie ważne jest dla nas to, że osoby związane ze Stowarzyszeniem Narratum zajmowały się również grobami dawnych mieszkańców tej ziemi. Pokazuje to, że troska o pamięć Powstańców Śląskich może iść w parze z szacunkiem dla innych warstw historii regionu.

Bo właśnie tak powinno wyglądać odpowiedzialne podejście do historii Śląska.

Dbamy o polski pomnik.

Dbamy o niemiecki nagrobek.

Dbamy o śląską kapliczkę.

Dbamy o czeski ślad historii.

Dbamy o żydowski cmentarz.

Dbamy o miejsce związane z Tragedią Górnośląską.

Nie dlatego, że każda z tych historii musi być „nasza” w sensie narodowym.

Ale dlatego, że wszystkie wydarzyły się tutaj.

Na tej samej ziemi.

I wszystkie są częścią jej historii.

Nie potrzebujemy kolejnego wymazywania.

Nie potrzebujemy kolejnych skuwanych napisów.

Nie potrzebujemy przewracanych pomników.

Nie potrzebujemy zerwanych flag.

Nie potrzebujemy niszczenia polskich tablic, niemieckich nagrobków ani czeskich śladów historii.

Potrzebujemy badań, edukacji, archiwów, muzeów, wielojęzycznych tablic objaśniających i przede wszystkim rozmowy.

Jeżeli jakiś monument zawiera symbole prawnie zakazane albo rzeczywiście gloryfikuje zbrodniczy system, powinny zajmować się nim właściwe instytucje, historycy i organy państwa, działając zgodnie z prawem.

Nie anonimowy człowiek z młotkiem, puszką farby czy plikiem naklejek.

🤝 Apelujemy do Miasta i Gminy Wołczyn, Powiatu Kluczborskiego, Instytutu Pamięci Narodowej oraz odpowiednich służb o pomoc w zabezpieczeniu pomnika w Wierzchach i wyjaśnienie kolejnych przypadków jego dewastacji.

Jednocześnie apelujemy o taki sam szacunek dla polskich, niemieckich, śląskich, czeskich i żydowskich miejsc pamięci, które przetrwały do naszych czasów.

Nie powtarzajmy błędów poprzednich pokoleń.

Nie zastępujmy jednej pamięci drugą.

Pamięci nie buduje się na niszczeniu pamięci drugiego człowieka.

Bo Śląsk jest wystarczająco wielki, aby pomieścić całą swoją historię.

Polską. Niemiecką. Śląską. Czeską. Żydowską.

I wszystkie pozostałe historie ludzi, którzy przez stulecia nazywali tę ziemię swoim domem.

Nie tylko tę część przeszłości, którą każdy z nas chciałby zapamiętać.

❤️ 🇵🇱 Wesprzyj Haus Oberschlesien

Jeżeli uważasz, że warto chronić historię Górnego Śląska w całej jej złożoności, możesz wesprzeć działalność Haus Oberschlesien. Każda wpłata pomaga nam ratować pamiątki, rozwijać zbiory, prowadzić badania i przekazywać historię naszego regionu kolejnym pokoleniom.

🏦 Alior Bank
PL 93 2490 0005 0000 4530 0024 6728
SWIFT: ALBPPLPW
Tytuł przelewu: darowizna HO

Przyjmujemy również stare fotografie, dokumenty, pocztówki, książki, przedmioty codziennego użytku oraz inne pamiątki związane z Górnym Śląskiem. Jeżeli posiadacie takie rzeczy i nie chcecie, aby kiedyś zaginęły, skontaktujcie się z nami.

---

🇩🇪 Denkmäler muss man nicht lieben. Man muss sie respektieren

Schlesien hat eine zu komplexe Geschichte, um sie in eine einzige Erzählung, unter eine einzige Flagge und in nur eine Form der Erinnerung zu zwängen.

⚠️ Mit großer Sorge beobachten wir, was seit längerer Zeit am Denkmal der Schlesischen Aufständischen in Wierzchy bei Wołczyn geschieht. Seit mehr als einem Jahr tauchen dort Aufkleber mit der Aufschrift „Oberschlesien“ auf. Sie werden entfernt und erscheinen erneut. Polnische Flaggen wurden heruntergerissen, eine Aufständischenflagge mit der Aufschrift „Tobie Polsko“ beschädigt, eine Gedenktafel zur Aktion „Mosty“ und zur Gruppe Wawelberg zerstört und Grablichter auf einem nahegelegenen Aufständischengrab zerschlagen.

Wir wissen nicht, wer dafür verantwortlich ist. Ebenso wenig kennen wir die Motive des Täters oder der Täter. Deshalb wollen wir diese Handlungen keiner Organisation, Gemeinschaft oder Bevölkerungsgruppe zuschreiben.

Eines möchten wir jedoch sehr deutlich sagen:

Wir lehnen die Zerstörung von Denkmälern, Gräbern und Erinnerungsorten ab. Unabhängig davon, wen sie ehren und welchen Teil der komplizierten Geschichte Oberschlesiens sie repräsentieren.

Das Wort „Oberschlesien“ ist für sich genommen keine Provokation. Es ist der historische deutsche Name unserer Region und gehört zu ihrer Geschichte.

Doch dieses Wort auf einen fremden Erinnerungsort zu kleben, Flaggen herunterzureißen oder Gräber zu beschädigen, hat mit der Pflege schlesischer Identität nichts zu tun.

🤝 Schlesische Identität verteidigt man nicht, indem man die Erinnerung an die Schlesischen Aufständischen zerstört. Ebenso muss die polnische Geschichte Schlesiens nicht dadurch bewiesen werden, dass deutsche und schlesische Spuren der Vergangenheit beseitigt werden.

Auch über diese andere Seite unserer Geschichte müssen wir sprechen.

📜 Nach 1945 begann in Schlesien ein weitreichender Prozess der Beseitigung deutscher Spuren aus dem öffentlichen Raum. Davon waren keineswegs ausschließlich nationalsozialistische oder staatliche Symbole betroffen.

Es verschwanden auch historische Inschriften, lokale Denkmäler, Gedenktafeln und Grabsteine von Menschen, deren Familien seit Generationen in dieser Region gelebt hatten.

Im Ratiborer Land wurden deutsche Aufschriften von Gebäuden, Denkmälern und Friedhöfen entfernt. Deutsche Inschriften wurden von Grabsteinen abgeschlagen oder auf andere Weise unkenntlich gemacht.

🪦 Doch sehr häufig waren dies keine Gräber von Menschen aus einem fernen Land.

Es waren Gräber von Schlesiern.

Von Menschen, die hier geboren wurden.

Die hier arbeiteten.

Ihre Kinder großzogen.

Ihre Häuser bauten.

Und schließlich hier begraben wurden.

Dass auf ihren Grabsteinen Namen wie Friedrich, Wilhelm, Karl, Gertrud oder Margarethe standen und die Inschriften auf Deutsch verfasst waren, machte diese Menschen nicht weniger zu Bewohnern dieser Region.

Ähnliche Vorgänge gab es auch im Teschener Land. Von historischen Grabmälern wurden deutsche Inschriften entfernt. Heute versucht man teilweise, die Erinnerung an Menschen wiederherzustellen, deren Grabstätten auf diese Weise ihrer ursprünglichen Aussage beraubt wurden.

In Gleiwitz wurde das von Oscar Troplowitz gestiftete Denkmal für die oberschlesische Industrie nach dem Krieg zerstört, weil man es mit der deutschen Vergangenheit der Stadt verband. Es war kein nationalsozialistisches Denkmal, sondern ein Zeugnis der industriellen Geschichte Oberschlesiens.

Ähnliche Beispiele gab es in vielen Teilen Schlesiens.

Deutsche Inschriften wurden entfernt.

Straßen und Ortschaften umbenannt.

Denkmäler zerstört oder verändert.

Auf Friedhöfen wurden Schriftzüge herausgemeißelt.

⚠️ Doch Angriffe auf Erinnerungsorte gehören keineswegs nur der frühen Nachkriegszeit an.

2019 wurde in Beuthen eine deutsche Gedenktafel auf dem Friedhof an der heutigen Powstańców-Śląskich-Straße beschädigt. Das Denkmal selbst war hoch umstritten. Seine Inschrift bezog sich unter anderem auf Selbstschutz und Freikorps, und zu den Geldgebern gehörte ein AfD-Politiker.

Gerade deshalb ist dieser Fall wichtig.

Man darf den Inhalt eines Denkmals ablehnen. Man darf protestieren. Man darf seine Entfernung fordern. Man darf historische und rechtliche Auseinandersetzungen führen.

Aber Vandalismus ist keine Debatte.

Über einen umstrittenen Erinnerungsort sollten Recht, Institutionen, Historiker und Öffentlichkeit entscheiden.

Nicht jemand mit Farbe oder Hammer.

🕯️ 2023 wurde in Oppeln das Denkmal für die während der Reichspogromnacht zerstörte Synagoge geschändet. Auf dem Obelisken erschienen unter anderem ein Hakenkreuz, das SS-Zeichen und das Wort „raus“.

Auch die jüdische Geschichte Oppelns ist schlesische Geschichte.

2025 wurde ebenfalls in Oppeln das Denkmal für Herzog Władysław Opolczyk beschädigt.

Und heute sprechen wir über die wiederholten Beschädigungen des Denkmals in Wierzchy.

Die Denkmäler wechseln.

Die Symbole wechseln.

Die Motive wechseln.

Aber der Mechanismus bleibt ähnlich.

Jemand entscheidet, dass ihn die Erinnerung eines anderen stört, und versucht deshalb, sie zu übermalen, herunterzureißen oder zu zerstören.

Dem sollten wir gemeinsam widersprechen.

Denn gerade in Oberschlesien war die Grenze zwischen dem „Deutschen“, „Polnischen“, „Tschechischen“ und „Schlesischen“ niemals so eindeutig, wie nationale Geschichtsbilder es gerne darstellen.

🇨🇿 Dabei dürfen wir auch die tschechische Schicht der schlesischen Geschichte nicht vergessen.

Über Jahrhunderte waren die schlesischen Länder politisch mit der Krone Böhmen verbunden. Im 14. Jahrhundert erkannten zahlreiche schlesische Herzöge die Oberhoheit der böhmischen Könige an. Später gelangte Schlesien gemeinsam mit Böhmen unter habsburgische Herrschaft. Erst die Schlesischen Kriege des 18. Jahrhunderts führten dazu, dass der größte Teil Schlesiens an Preußen fiel, während südliche Gebiete bei der Habsburgermonarchie verblieben.

Besonders deutlich sind diese Verflechtungen im Teschener Land, Troppauer Land, Jägerndorfer Land und Ratiborer Land, wo sich über Jahrhunderte schlesische, deutsche, polnische, tschechische und mährische Einflüsse begegneten.

Das bedeutet selbstverständlich nicht, dass man die Menschen des mittelalterlichen oder frühneuzeitlichen Schlesiens automatisch mit heutigen nationalen Kategorien beschreiben kann.

Im Gegenteil.

Die Geschichte von Staaten, Sprachen und Identitäten war hier wesentlich komplizierter.

Genau darum geht es.

Schlesien lässt sich nicht mit nur einer nationalen Bezeichnung erklären.

In einer Familie konnte der Großvater Deutsch sprechen, die Großmutter Schlesisch, die Kinder eine polnische Schule besuchen und andere Verwandte sich als Deutsche verstehen, während nur wenige Dutzend Kilometer entfernt Menschen derselben historischen Region in einem tschechischen oder mährischen sprachlichen und kulturellen Umfeld lebten.

Manche fühlten sich als Polen.

Andere als Deutsche.

Andere als Tschechen.

Andere vor allem als Schlesier.

Und viele Menschen sahen überhaupt keinen Grund, ihre Identität ausschließlich einer dieser Kategorien zuzuordnen.

Wer also eine deutsche, polnische oder tschechische Inschrift an einem schlesischen Denkmal zerstört, beseitigt möglicherweise keine „fremde Geschichte“, sondern eine weitere Schicht der Geschichte derselben Region.

🕯️ Gerade deshalb sollten uns die heutigen Ereignisse in Wierzchy zum Nachdenken bringen.

Nicht zur Vergeltung.

Nicht zur Suche nach kollektiver Schuld.

Nicht zu einer weiteren Spaltung Schlesiens.

Ein zerstörter deutscher Grabstein wird nicht wiederhergestellt, indem man heute ein Denkmal der Schlesischen Aufständischen beschädigt.

Und umgekehrt.

Eine heruntergerissene polnische Flagge wird nicht dadurch wiedergutgemacht, dass man eine deutsche Inschrift von einem alten schlesischen Grab entfernt.

Ein Unrecht rechtfertigt kein anderes.

Eine Erinnerung muss nicht auf Kosten einer anderen bestehen.

🤝 Das Gedenken an einen Menschen ist nicht dasselbe wie die Verherrlichung eines Staates oder politischen Systems, in dem er lebte.

Die Erinnerung an einen Bewohner eines schlesischen Dorfes, der im Ersten Weltkrieg in deutscher Uniform fiel, ist in erster Linie die Erinnerung an einen Menschen dieser Erde.

Die Erinnerung an einen Schlesischen Aufständischen ist kein Angriff auf die deutsche Vergangenheit Oberschlesiens.

Die Erinnerung an die Opfer der Oberschlesischen Tragödie nimmt anderen Opfern nicht ihr Recht auf Erinnerung.

Auch das Gedenken an die jüdischen Bewohner unserer Städte gehört zur Geschichte dieser Region.

Ebenso gehören das tschechische und mährische Erbe des südlichen Schlesiens zu unserer gemeinsamen Geschichte.

Diese Geschichten können und sollten nebeneinander bestehen.

Denn genau so war Schlesien.

Staaten wechselten.

Grenzen wechselten.

Amtssprachen wechselten.

Namen von Straßen, Orten und Plätzen wechselten.

Und auch die Denkmäler wechselten.

Manche wurden zerstört.

Aus anderen wurden Inschriften herausgemeißelt.

Andere wurden so verändert, dass sie plötzlich eine Geschichte erzählten, die den Bedürfnissen der jeweils neuen politischen Ordnung entsprach.

Wollen wir diesen Mechanismus im 21. Jahrhundert wirklich fortsetzen?

Man muss das Denkmal in Wierzchy nicht als das eigene empfinden, um es zu respektieren.

Man darf unterschiedliche Ansichten über die Schlesischen Aufstände haben.

Man darf über ihre Ursachen, ihren Verlauf und ihre Folgen diskutieren.

Man darf polnische, deutsche und schlesische Perspektiven miteinander vergleichen.

Man darf Fragen stellen.

Dokumente zeigen.

Über Interpretationen streiten.

Geschichte hat keine Angst vor Diskussionen.

Aber eine heruntergerissene Flagge ist keine Diskussion.

Ein Aufkleber auf einem Denkmal ist kein historisches Argument.

Zerbrochene Grablichter sind keine Identitätsbekundung.

Ein Hakenkreuz auf einem Erinnerungsort ist keine Meinung.

Farbe auf einem Denkmal ist keine Antwort auf unbequeme Geschichte.

Das ist die Zerstörung von Erinnerung.

🏛️ Deshalb erklären wir unsere Solidarität mit den Menschen, die sich ehrenamtlich um das Denkmal in Wierzchy kümmern, darunter Mitglieder des Vereins Narratum sowie lokale Geschichtsinteressierte, die sich darum bemühen, diesen Ort für kommende Generationen zu bewahren.

Besonders wichtig ist für uns, dass Menschen aus dem Umfeld des Vereins Narratum sich auch um die Gräber früherer Bewohner dieser Region gekümmert haben. Das zeigt, dass die Pflege der Erinnerung an die Schlesischen Aufständischen mit dem Respekt vor anderen Schichten der Geschichte Schlesiens verbunden werden kann.

Genau so sollte ein verantwortungsvoller Umgang mit der Geschichte Schlesiens aussehen.

Wir schützen ein polnisches Denkmal.

Wir schützen einen deutschen Grabstein.

Wir schützen eine schlesische Kapelle.

Wir schützen eine tschechische Spur der Geschichte.

Wir schützen einen jüdischen Friedhof.

Wir schützen einen Erinnerungsort der Oberschlesischen Tragödie.

Nicht weil jede dieser Geschichten im nationalen Sinne „unsere“ sein muss.

Sondern weil sie alle hier geschehen sind.

Auf derselben Erde.

Und weil sie alle Teil ihrer Geschichte sind.

Wir brauchen kein weiteres Auslöschen.

Keine herausgemeißelten Inschriften.

Keine umgestürzten Denkmäler.

Keine heruntergerissenen Flaggen.

Keine zerstörten polnischen Tafeln, deutschen Grabsteine oder tschechischen Spuren der Geschichte.

Wir brauchen Forschung, Bildung, Archive, Museen, mehrsprachige Erklärungstafeln und vor allem den Dialog.

Wenn ein Denkmal gesetzlich verbotene Symbole enthält oder tatsächlich ein verbrecherisches System verherrlicht, müssen sich die zuständigen Institutionen, Historiker und Behörden damit befassen und nach geltendem Recht handeln.

Nicht ein anonymer Mensch mit Hammer, Farbe oder Aufklebern.

🤝 Deshalb appellieren wir an die Stadt und Gemeinde Wołczyn, den Kreis Kluczbork, das Institut für Nationales Gedenken und die zuständigen Behörden, das Denkmal in Wierzchy zu schützen und die wiederholten Beschädigungen aufzuklären.

Gleichzeitig fordern wir denselben Respekt für polnische, deutsche, schlesische, tschechische und jüdische Erinnerungsorte, die bis heute erhalten geblieben sind.

Wiederholen wir nicht die Fehler früherer Generationen.

Ersetzen wir nicht eine Erinnerung durch eine andere.

Erinnerung entsteht nicht durch die Zerstörung der Erinnerung des anderen.

Denn Schlesien ist groß genug, um seine gesamte Geschichte zu tragen.

Die polnische. Die deutsche. Die schlesische. Die tschechische. Die jüdische.

Und die Geschichten all jener Menschen, die diese Erde über Jahrhunderte ihre Heimat nannten.

❤️ 🇩🇪 Unterstützen Sie Haus Oberschlesien

Wenn Sie der Meinung sind, dass die Geschichte Oberschlesiens in ihrer ganzen Vielschichtigkeit bewahrt werden sollte, können Sie die Arbeit von Haus Oberschlesien unterstützen. Jede Spende hilft uns, historische Zeugnisse zu retten, unsere Sammlung auszubauen, Forschungen durchzuführen und die Geschichte unserer Region an kommende Generationen weiterzugeben.

🏦 Alior Bank
PL 93 2490 0005 0000 4530 0024 6728
SWIFT: ALBPPLPW
Verwendungszweck: Spende HO

Wir übernehmen auch alte Fotografien, Dokumente, Postkarten, Bücher, Alltagsgegenstände und andere Erinnerungsstücke aus Oberschlesien. Wenn Sie solche Dinge besitzen und verhindern möchten, dass sie eines Tages verloren gehen, nehmen Sie Kontakt mit uns auf.


Narratum Stowarzyszenie

Adres

Gliwice
44-100

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Haus Oberschlesien umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij

Kategoria