10/05/2026
W polskich szkołach jest wielu rodziców, którzy są prawdziwymi partnerami nauczycieli. To osoby, które potrafią współpracować, rozmawiać, szukać wspólnych rozwiązań i rozumieją, że szkoła działa dla dobra wszystkich uczniów. Dzięki nim możliwe jest budowanie atmosfery zaufania, wsparcia i wzajemnego szacunku. I to trzeba podkreślać - bo ta grupa jest duża i niezwykle cenna.
Ale jednocześnie coraz częściej spotykamy się z rodzicami, których postawy realnie destabilizują pracę szkoły. Można dyskutować, czy słowo „ZMORA”, którego użyła minister edukacji, jest odpowiednie i trafne. Jednak jedno jest pewne: roszczeniowość rodziców to dziś znacznie większy problem w szkołach niż kiedyś - i nie wzięła się znikąd.
🟧 Skąd ta rosnąca roszczeniowość?
To w dużej mierze efekt nieprzemyślanych decyzji ministerstwa edukacji oraz nagonka mediów, które przez lata wysyłały rodzicom sygnał: „masz prawo wymagać wszystkiego, natychmiast i bez ograniczeń”, "możesz rozliczać nauczyciela za jego pracę".
Do tego przyczyniły się m.in.:
• zmiana zasad zadawania prac domowych, a w zasadzie ich likwidacja – została przedstawiona jako „ulga dla dzieci” i odebrana przez część rodziców jako dowód, że szkoła ma się dostosować do oczekiwań uczniów i rodziców,
• nadmierne akcentowanie tematu dobrostanu uczniów – temat ważny, ale przedstawiany w sposób, który sugeruje, że każde niezadowolenie i brak bezpieczeństwa psycho-fizycznego ucznia to wina szkoły,
• publiczna narracja mediów o „złych nauczycielach” i „krzywdzącej szkole”, która podważała autorytet całego środowiska i ukazywała nieudolność pedagogów,
• projekt powołania rzeczników praw uczniowskich - w praktyce szkolnej stanowisko to będzie wykorzystywane jako narzędzie nacisku i presji na nauczycieli.
W efekcie część rodziców zaczęła traktować szkołę jak usługę, a nauczycieli jak pracowników dostępnych 24/7
🟥 Roszczeniowy rodzic to dziś realne wyzwanie.
To ten, który:
• podważa autorytet nauczycieli – kwestionuje jego kompetencje, decyzje i oceny bez znajomości faktów, często publicznie lub w mediach społecznościowych,
• wymusza indywidualne przywileje - oczekuje, że szkoła dostosuje się do jednego dziecka kosztem całej klasy,
• ingeruje w proces dydaktyczny - próbuje wpływać na metody pracy, program nauczania czy decyzje wychowawcze,
• stosuje agresywną komunikację - presja, groźby, skargi „na zapas”, eskalowanie konfliktów zamiast rozmowy,
• nadużywa procedur skargowych - składa skargi w każdej drobnej sprawie, często równolegle do wielu instytucji,
• przerzuca odpowiedzialność wychowawczą - oczekuje, że szkoła rozwiąże wszystkie problemy, także te wynikające z zaniedbań domowych,
• narusza granice nauczycieli - pisząc i dzwoniąc wieczorami, nocą, w weekendy,
• stawia interes własnego dziecka ponad dobro wspólne,
• tworzy atmosferę strachu - nauczyciele obawiają się podejmować decyzje, bo każda może skończyć się skargą lub atakiem,
To właśnie te zachowania sprawiają, że szkoła - zamiast być miejscem spokojnej pracy - staje się przestrzenią ciągłej presji i obaw.
🟩 Trzeba mówić o obu przypadkach
• Rodzice współpracujący są fundamentem dobrej szkoły.
• Rodzice roszczeniowi stają się coraz większym wyzwaniem - częściowo dlatego, że system przez lata wzmacniał ich przekonanie, że „wszystko im wolno”.
Nie chodzi o stygmatyzowanie kogokolwiek. Chodzi o to, by jasno powiedzieć: szkoła potrzebuje partnerstwa, nie presji. A ochrona autorytetu nauczyciela i dyrektora to warunek jakości edukacji.