28/06/2026
Wyczerpanie obejmuje nie tylko życie zawodowe - przenosi się także na życie rodzinne.
Koniec roku szkolnego to nie tylko wakacyjna ulga, ale i ostatni dzwonek, by uratować zawód nauczyciela. Pedagodzy po prostu nie mają już sił. Najnowsze badanie ZNP pokazuje, jak głęboko sięga to wyczerpanie – pisze dzisiaj dr Bartosz Rydliński, prezes ZNP w Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.
🔸 Raport ZNP ujawnia, że wysokie obciążenie stresem nauczycieli wynika głównie z czynników systemowych, takich jak niskie wynagrodzenia i nadmiar obowiązków.
Badanie pokazuje, że konsekwencje zaniedbań w systemie edukacyjnym odczuwają nie tylko nauczyciele, lecz także uczniowie, rodzice i całe społeczeństwo.
🔸 Pod koniec roku szkolnego uwaga opinii publicznej skupia się na uczniach, na ocenach, rankingach szkół, maturalnych wynikach, czerwonych paskach na świadectwach. Warto jednak spojrzeć na polską szkołę z innej, pracowniczej perspektywy.
"Raport z ogólnopolskiego badania na temat ryzyka psychologicznego i stresu w zawodzie nauczyciela", przygotowany przez zespół badaczek Uniwersytetu Warszawskiego - dr hab. Małgorzatę Żytko, dr Aleksandrę Jasińską-Maciążek, dr hab. Annę Zielińską, dr Joannę Dobkowską i dr Paulinę Marchlik - na zlecenie ZNP, nie pozostawia złudzeń.
Autorki badań słusznie zwróciły uwagę, że wyłania się z nich obraz szkoły na rezerwach. I to nie jest publicystyczna metafora. To szczera i brutalna diagnoza.
🔸 Zmęczeni jeszcze przed wyjściem z domu
Liczby są porażające.
Co drugi nauczyciel funkcjonuje dziś w stanie wysokiego lub bardzo wysokiego obciążenia stresem. Czterech na pięciu przyznaje, że bywają dni, gdy czują się zmęczeni, zanim w ogóle wyjdą do pracy.
Ponad ośmiu na dziesięciu potrzebuje coraz więcej czasu, by po pracy dojść do siebie, a blisko dwie trzecie czuje się po niej po prostu "zużytych". To nie jest opis chwilowego przesilenia przed wakacjami.
🔸 To opis zawodu, w którym napięcie stało się codziennością tak oswojoną, że badaczki nazywają je "fałszywą normą".
Najważniejsze jest jednak to, skąd ten stres płynie. Z 20 najbardziej uciążliwych źródeł napięcia aż 13 ma charakter systemowy - to nie krnąbrny uczeń w ławce ani trudny rodzic, lecz:
zbyt niskie wynagrodzenia, przerzucanie na nauczycieli kolejnych reform bez pieniędzy i wsparcia, brak długofalowej wizji oświaty oraz odgórne wymagania, które nie liczą się z tym, co realnie da się zrobić w przepełnionej klasie i w narzuconym czasie.
🔸 Mówiąc wprost: nauczyciele najmocniej cierpią z powodu rzeczy, na które mają najmniejszy wpływ. A za te rzeczy odpowiadają państwo i samorządy - czyli ich pracodawca, który traktuje nauczycieli, czyli swoich pracowników, przedmiotowo.
"Ja to nazywam kultem zap..., czyli przepracowania. Daje się więcej obowiązków młodym nauczycielom albo nauczycielom, którzy nie posiadają rodzin" - opowiada jedna z badanych.
Inna relacjonuje zwykły dzień: "Wróciłam o 21.30. Z pracy. A zaczęłam pracę o 7.30".
Cyfryzacja, zamiast ulżyć, zacisnęła pętlę: e-dziennik i szkolny Facebook przeniosły pracę do domów, na weekendy, na każdą prywatną chwilę.
"Zaskoczyły mnie te telefony w czasie, gdy brałam prysznic. W takiej sytuacji pojawia się u mnie myśl, że może nie jestem kompetentna" - wyznaje uczestniczka badania dzienniczkowego.
🔸 Najbardziej uderza jednak cena zdrowotna. Trzech na pięciu nauczycieli mocno odczuwa fizyczne skutki tego napięcia - bezsenność, bóle głowy, bóle kręgosłupa, kołatanie serca.
W grupie najbardziej obciążonych to już czterech na pięciu. Za suchymi wskaźnikami kryją się zdania, których nie da się czytać obojętnie.
🔸 To są ludzie, którzy płacą za luki systemu własnym układem nerwowym i odpornościowym.
🔸 I właśnie dlatego ten raport powinien spędzać sen z powiek rządzącym.
Prawda, którą obnaża raport ZNP, jest brutalnie prosta: dobrostanu nauczycieli nie da się załatwić warsztatem antystresowym ani okolicznościowym listem na rozpoczęcie roku.
Trzeba godnych pensji, mniej biurokracji, realnej ochrony prawnej i prawa do odłączenia się po godzinach. Trzeba wreszcie potraktować nauczycieli jak pracowników, a nie jak misjonarzy, którzy "z powołania" udźwigną każdy ciężar.
Cały tekst autorstwa dr Bartosza Rydlińskiego można przeczytać tutaj:
https://wydarzenia.interia.pl/kraj/news-system-zalamie-sie-cicho-nowe-dane-o-nauczycielach-odslaniaj,nId,23501539