07/12/2025
🐾 Jak to się zaczęło – od jednego kota do wielu serc 🧡
Wszystko zaczęło się od niego.
Od Rostera – dziś znanego jako Fifi, albo po prostu Biszkopt 🐱
Roster trafił do mojego życia jako przesłodki, roczny rudasek o wielkim sercu. W schronisku znano go jako K 61/03/22 — młodego kocurka po ciężkim wypadku. Miał składaną miednicę, był jeszcze przed kastracją i czekało go kontrolne RTG.
Mimo bólu i trudnych przejść od pierwszych chwil był niesamowicie proludzki, miziasty i spragniony bliskości. To był kot, który kochał ludzi całym sobą ❤️ Wiedziałam, że muszę dać mu to, czego najbardziej potrzebował — bezpieczny, niewychodzący dom i spokój.
Szybko odnalazł się w nowej rodzinie, dołączył do swoich kocich kumpli i wiódł szczęśliwe, spokojne życie.
Ale po kastracji coś zaczęło się zmieniać. Roster tracił wigor, przestawał się przytulać, jakby powoli gasł. A potem przyszła diagnoza, która zwala z nóg:
FIP – zakaźne zapalenie otrzewnej. 💔
Świat się zatrzymał.
Diagnoza, której nikt nie chce usłyszeć, a która jeszcze niedawno brzmiała jak wyrok.
Mimo strachu i niepewności podjęłam decyzję o eksperymentalnym leczeniu. I wtedy wydarzyło się coś niezwykłego – magia ludzkiej solidarności ✨
Wokół Rostera pojawiła się grupa niesamowitych ludzi: wolontariusze ze schroniska, opiekunowie, lekarze, kociarze z całej Polski. Pomagali bezinteresownie, często zupełnie anonimowo.
Dzięki nim ruszyła zbiórka, która dała nam szansę na walkę 💪🐾
84 dni.
Codzienne podawanie leków.
Kontrole, badania, wizyty u weterynarzy.
Chwile zwątpienia i momenty, gdy znów wracała nadzieja.
Aż w końcu — zwycięstwo! 🎉
Dziś mijają trzy lata od zakończenia leczenia.
Roster, czyli nasz Fifi – Biszkopt, jest żywym dowodem na to, że cuda się zdarzają 🌈
Przytył do sześciu kilogramów czystej miłości, ma kociego przyjaciela i każdego dnia przypomina, że życie potrafi być piękne.
Znowu jest dokładnie tym kotem, którego poznałam w schronisku:
oceanem czułości, bliskości i ufności do ludzi. 💞
I to właśnie dzięki niemu wszystko się zaczęło naprawdę.
Podczas jego leczenia poznałam wspaniałych ludzi – wolontariuszy, lekarzy, opiekunów – którzy pokazali mi, jak wiele można zrobić, gdy łączy nas wspólny cel.
Nawiązały się przyjaźnie, nauczyłam się ogromu rzeczy o leczeniu, opiece i potrzebach kotów. 🐾
Zrozumiałam wtedy, że chcę pomagać dalej – nie tylko jednemu kotu, ale wszystkim, które tak jak on kiedyś czekały na swoją szansę.
Tak zrodził się pomysł stworzenia „Ala ma koty” – miejsca, które łączy ludzi o wielkich sercach ❤️
Razem z tymi wspaniałymi osobami, których poznałam po drodze, chcemy pomagać innym kotom walczącym o życie i nowy dom 🏡🐈
„Ala ma koty” to dziś początek czegoś większego – inicjatywy, która z czasem, jako fundacja, będzie mogła realnie zmieniać kocie historie na szczęśliwe zakończenia.
Bo każdy kot zasługuje na drugą szansę.
Taką, jaką dostał nasz Biszkopt. 🧡🐾