27/05/2026
🟦 Jeśli w ogóle możemy mówić o przyszłości Sądu Najwyższego, to jedyne, co można zrobić, to zbudować ten sąd na nowo. Z tym składem osobowym, z takim prezesem, niczego dobrego po SN się nie spodziewam.
- podkreślił sędzia Bartłomiej Przymusiński w TVN24:
Pan Kapiński sam o sobie powiedział, że jest doskonałym przykładem neosędziego. Jest osobą, która uzyskała to stanowisko dzięki przejściu przez upolitycznioną Krajową Rad Sądownictwa.
Pierwszym prezesem SN powinien być nie tylko znakomity prawnik, za którym stoi jego droga zawodowa, ale też osoba, co do której walorów etycznych nie ma wątpliwości, która może być autorytetem dla innych osób i potrafi odróżnić to, czy bierze udział w legalnych procedurach, czy w procedurach łamiących konstytucję. Osoba, która nie zamyka oczu na to, że dochodzi do naruszania podstawowych zasad niezależności sądownictwa.
Przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu za każde orzeczenie wydane z udziałem neosędziów, jeżeli zostanie złożona skarga, przyznawane jest zadośćuczynienie - ok. 10 tys. euro.
To samemu panu Kapińskiemu trzeba zadać pytanie, czy dalej będzie udawał, że nic się nie stało. Jaką ma propozycję rozwiązania tego systemowego problemu, że polski SN - złożony już z ponad 60% neosędziów - nie może np. kierować pytań do najważniejszego trybunału Unii Europejskiej?
A poziom dyskusji polityków w sprawie pana Kapińskiego pokazuje, że oni w ogóle nie rozumieją roli zawodu sędziego i roli, jaką powinien pełnić I Prezes SN, a traktują to stanowisko - myślę, że przyzwyczajeni przez panią Manowską - jak kolejne stanowisko obsadzane z politycznego klucza.