09/11/2026
9/11 - Każdy (przynajmniej na naszym kontynencie) pamięta gdzie dokładnie był kiedy dowiedział się o pierwszym samolocie, potem drugim... Ja oglądałam kolejny festiwalowy film w Teatrze Muzycznym na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, gdzie co roku wybieraliśmy filmy na nasz festiwal w Toronto. Projekcję przerwał dyrektor festiwalu, mówiąc o tragedii. Pokaz był kontynuowany, ale my, ludzie z tej strony Atlantyku, pobiegaliśmy do hotelowego lobby oglądać newsy. Obawiałam się, że już na tamtej kontynent nie wrócę, nie zobaczę mojego syna, Zbyszka, bliskich mi ludzi. Loty były odwołane bezterminowo. A na ekranie oglądaliśmy horror rozgrywająvy się w tak dobrze znanych nam miejscach. Wiedziałam, czułam, jak inaczej reagujemy na to my stamtąd, a jak inaczej Polacy z Polski - on też byli wstrząśnięci, ale w inny sposób. Dla nich była to pewna abstrakcja wynikająca z braku związku z tymi miejscami, braku znajomości zaułków nowojorskiego Manhattanu, niebosiężnych wież... Pamiętam, że wtedy poczułam pierwszy raz na 100%, że to TAM, na tamtym kontynencie, jest moje życie i miejsce na świecie, a nie w Polsce, gdzie byłam. Nie sądziłam, że nasz plan, że Zbyszek doleci na festiwal w Gdyni za dzień-dwa ziści się, ani że ja będę mogła wrócić do Kanady. Wydawało mi się, że to koniec świata po tamtej stronie Atlantyku... Dużo wydarzyło się potem i tam i tu, gdzie mieszkam. To materiał na osobne historie.
A Wy dzisiaj w 25. rocznicę tego strasznego dnia, który tak wiele zmienił, przeczytajcie rozmowę z niezwykłym Polakiem - strażakiem z tej przerażającej akcji. Nie znosi kiedy mówi się o nim "bohater". Co przeszedł on i jego ludzie? Duch 9/11 ciągle unosi się nad tymi bohaterami i ich rodzinami...
Malgorzata P. Bonikowska